Wyznanie dilera: Moja Paulina nie diluje!

...kiedy patrol przyjechał na miejsce, Michała B. już nie było. Została tylko Paulina, która próbowała pozbyć się torby z 4 kg amfetaminy. Jej ukochany próbuje ją ratować. Na facebooku zamieścił film, w którym wyjaśnia, że Paulina nie miała nic wspólnego z narkotykami.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Fakt

Odsłony

2584

Miłość jest ślepa? Może tak. Ale gdy się zakochamy, warto czujnym okiem sprawdzić, czym zajmuje się wybranek serca. By nie było tak, jak w przypadku Pauliny złapanej z torbą amfetaminy, i jej chłopaka, który dziś ma jedynie odwagę błagać o łaskę dla niej na facebooku, a nie przed obliczem śledczych

Dyrekcja hotelu w Zaniemyślu (woj. wielkopolskie) wezwała policję, bo para młodych osób wynajmująca pokój nie miała czym zapłacić. Kiedy patrol przyjechał na miejsce, Michała B. już nie było. Została tylko Paulina, która próbowała pozbyć się torby z 4 kg amfetaminy. Została aresztowana. I grozi jej bardzo surowa kara - osiem lat więzienia!

– Kobieta ukrywała narkotyki, a jej znajomego, mieszkańca Środy Wielkopolskiej, wciąż poszukujemy – wyjaśnia Edyta Kaniewska ze średzkiej komendy policji. Jej ukochany dziś próbuje ją ratować. Na facebooku Michał B. zamieścił film, w którym wyjaśnia, że Paulina nie miała nic wspólnego z narkotykami.

– Amfetamina była schowana w czerwonej siatce, do tego zawinięta była w folię budowlaną. Do tej siatki wrzuciłem też dwie pary obuwia, wszystko po to, aby Paulina Cz., która przebywała ze mną w tym hotelu, nie zorientowała się, jaka jest zawartość tej torby – wyjaśnia młodzieniec w nagraniu.

– Torbę trzymałem cały czas na zewnętrznej części okna, właśnie po to, żeby Paulina się na nią nie natknęła. A w dniu, gdy mieliśmy opuścić hotel, poprosiłem Paulinę, żeby torbę wyrzuciła mi przez okno, a ja podjadę od drugiej strony hotelu. Ta torba należała do mnie, narkotyki były moje!

Ale dla prokuratury takie nagranie nie jest jednak żadnym dowodem. Dowodem byłyby osobiste zeznania Michała B. Problem tylko w tym, że młodzieniec jakoś nie ma odwagi zgłosić się na policję.

Oceń treść:

Average: 8.6 (7 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • DOC
  • Przeżycie mistyczne

Domowe zacisze w przyjaznej atmosferze

Informacja techniczna: karton z puli lubelskiej, z dodatkiem MAOI. Działanie:
t+1h – lekkie i bardzo subtelne efekty somatyczne, nie nazwałbym tego bodyloadem
t+1,5h – pierwsze oddychające przedmioty
t+7h – nadal bardzo silne CEVy, z poziomu 3
t+24h – powrót do trzeźwości (koniec „wszechświatowej harmonii”), ustanie efektów pobudzenia, możliwość zaśnięcia

Raport

Gdybyś mógł puścić Szopenowi jeden utwór, co by to było?

  • LSD-25

Pamiętam mojego pierwszego kwasa - czarny kryształ, na którego namówił mnie J. Bardziej się bałam, niż chciałam rzeczywiście spróbować. Pamiętałam niektóre bad tripy grzybowe, poza tym mam paranoiczno-histeryczną osobowość i bardzo często sama sobie coś wkręcam ;-)

Pojechałam do J. Zjadłam ową magiczną czarną kropeczkę [J.też wziął] i czekam. Niebieskie światełko, muzyczka, dom, `strażnik`J. obok [na wypadek Panicznej Paranoi] - niby komfort, ale czułam się spięta. Nie znałam J. zbyt dobrze, byłam trochę zasznurowana.

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Spróbuję opisać teraz swoje drugie spotkanie z grzybami, które miało miejsce dzień przed napisaniem tego tekstu. Mając w pamięci pierwszą, bardzo intensywną i nieprzyjemną podróż (około 10 g), postanowiłem przyjąć mniej, czyli 3,8 g ususzonych cubensisów, co w teorii miało zapewnić mocny trip, nie powodujący utraty świadomości.  Zmieliłem grzyby, zalałem sokiem z cytryny i odstawiłem na je na 7h (polecam taki sposób przygotowania osobom, które szczególnie nie tolerują smaku grzybów). Do konsumpcji przystąpiłem przed godziną 23.00.

  • Dekstrometorfan
  • Problemy zdrowotne

Własny pokój, kac DXM, nieprzeparta potrzeba spokoju.

Witam.

To nie jest Trip-Raport a próba opisu problemów występujących po ciągu DXM. Nie znalazłem w necie nic podobnego więc postanowiłem to tu opisać. Ku przestrodze.

Z DXM mam do czynienia z małymi przerwami od końca grudnia 2015r czyli dość krótko (około 3 miesięcy). Początkowo wcinałem dawki w granicach 300 mg dziennie. Większe mi szkodziły - źle się po nich czułem.