Epidiolex wykazuje pozytywne działanie w leczeniu epilepsji

Lek na bazie konopi o nazwie Epidiolex przeszedł pomyślnie trzecią fazę testów klinicznych pod kątem leczenia epilepsji w USA. Producentem leku jest brytyjska korporacja farmaceutyczna GW Pharmaceuticals, której akcje z tego powodu poszybowały natychmiast w górę.

Lek na bazie konopi o nazwie Epidiolex przeszedł pomyślnie trzecią fazę testów klinicznych pod kątem leczenia epilepsji w USA. Producentem leku jest brytyjska korporacja farmaceutyczna GW Pharmaceuticals, której akcje z tego powodu poszybowały natychmiast w górę.

Firma GW została założona w 1998 w celu eksploatacji medycznych właściwości konopi. Produkowany przez GW Sativex jest w tej chwili dystrybuowany w 20 krajach, ale nie w Stanach Zjednoczonych. W związku z powodzeniem Epidiolexu w testach klinicznych przedstawiciele GW wkrótce złożą podanie o wprowadzenie leku do obrotu na terenie USA.

Jeśli FDA zatwierdzi lek, stanie się on pierwszym na amerykańskim rynku dostępnym legalnie ekstraktem z konopi. Składnikiem aktywnym Epidiolexu, który ma formę syropu, jest CBD – kannabinoid nieposiadający właściwości psychoaktywnych.

GW posiada w Wielkiej Brytanii licencję na uprawę konopi. Spółka notowana jest na NASDAQ od 2013 roku. Jak twierdzi Reuter, rada nadzorcza GW z powodu wzrostu wartości akcji planuje teraz jej sprzedaż większemu inwestorowi.

Wpływ testów klinicznych na wartość finansową GW jest niebagatelny, ale jest także szerszym sygnałem zasadności twierdzeń co do skuteczności wyciągów z konopi w leczeniu padaczki lekoopornej, syndromu Dravet i zespółu Lennoxa-Gastauta, który powoduje bardzo poważne zaburzenia psychomotoryczne. Jak twierdzą rzecznicy GW, statystyczna poprawa stanu pacjentów w ostatniej fazie testów była znacząca.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Postanowilsmy,ze pojedziemy na sylwka do Zakopca-wszystko udalo sie przygotowac i w koncu pojechalismy. Oczywiscie, kolezanka zalatwila trawe-jak mowila "delikatna" (jak sie pozniej okazalo, byl to straszliwy skun-ale o tym pozniej). Po sylwestrowej zabawie, ktora skonczyla sie dla nas pare minut po 12, poszlismy do pokoi-razem bylo nas 5 osob, ktore postanowily sie najarac(reszta jeszcze balowala). Moj koles z widoczna wprawa nabil lufe i puscil dookola raz i jeszcze raz... W czasie samego jarania wyglaszlismy tezy o wyzszosci srodkow halucynogennych roznej masci nad alkoholem.

  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Nastawienie dobre, lekka głowa, bez problemów dnia codziennego, godziny po południowe. Ławeczki na boisku do koszykówki obok szkoły. Na początku dwie osoby, później samotnie.

Na wstępie chciałbym się przywitać, jako że jest to mój pierwszy trip raport na tym portalu. Może to być dla wielu osób raport lekko chaotyczny – opracowałem sobie taki styl pisania że piszę tylko gdy palę, pozwalając płynąć myślom i od razu je zapisując, bez używania „backspac’a” – dlatego jest to raport na temat palenia, na temat którego można by napisać osoby raport „Jak pisałem raport, będąc kompletnie zjaranym” – Pozdrawiam serdecznie i miłego czytania (mam nadzieję.)

Płyniemy! 

  • Benzydamina
  • Etanol (alkohol)
  • Kodeina
  • Pierwszy raz

trip wynikł z nagłej potrzeby "zaćpania" czegokolwiek przez naszą dwójkę. zniecierpliwienie, delikatnie podniecenie. Najważniejsza część tripa odbywała się na totalnym "zadupiu" - droga na szczyt wzgórza na południu Polski.

Wakacje 2014, lipiec.

 

Dwójka nas była, obaj płci męskiej. Tego dnia właśnie przyjechaliśmy do Milówki - mała wieś w powiecie Żywieckim, bardzo przyjemna, jeżeli chodzi o krótki wypoczynek. Nasza kwatera, co istotne dla dalszej części opowieści, znajdowała się 650 metrów nad poziomem morza, a droga od "rynku" (czyli najbliższe oznaki cywilizacji) to około 2 kilometry. Owa droga prowadziła przez pola (piękne widoki, swoją drogą), dwa, czy trzy razy trzeba było przejść przez zagęszczenie drzew przypominające mały las.

  • Szałwia Wieszcza

łąka, spokojna miejscówka z dala od ludzi, dobre nastawienie, odpowiednia muza ;>

19.10.2008

Niedziela, jesienne, szare popołudnie. Jak co dzień, od pewnego czasu udaję się na popołudniowy spacer celem zajebania się gdzieś w plenerze, ot taka moja ziołolecznicza terapia. Dzisiaj urozmaiciłem menu i wziąłem ze sobą dość pokaźny worek suszu szałwii wieszczej. Snickers, coś do picia, zapalniczka, dobra muzyka na uszy i już mogę wyruszać w swój własny zielony świat. W drodze na wcześniej zaplanowaną miejscówkę spaliłem nabitkę mj, szło się miło i gładko mimo iż było kurewsko pod górę.