Handel dopalaczami w Łodzi ma się dobrze. Rozwożą je nawet... rowerami miejskimi

Łódź poradziła sobie ze stacjonarnymi punktami sprzedaży dopalaczy - ogłosili triumfalnie piarowcy z Urzędu Miasta Łodzi w ostatnich dniach sierpnia. Prawda jest jednak inna.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Łódzki
Jarosław Kosmatka

Odsłony

565

Miasto wymusza zamykanie sklepów. Nie daje jednak rady z nowymi punktami sprzedaży. Dilerzy pojawiają się w podstawówkach, sprzedają też towar z samochodu.

Łódź poradziła sobie ze stacjonarnymi punktami sprzedaży dopalaczy - ogłosili triumfalnie piarowcy z Urzędu Miasta Łodzi w ostatnich dniach sierpnia. Prawda jest jednak inna. Choć urząd faktycznie doprowadził do sytuacji, w której właściciele kamienic wypowiadali umowy tym, który w podnajmowanych lokalach sprzedawali środki odurzające, to handlarze dopalaczami pojawiają się w kolejnych miejscach, a nawet wykorzystują „stare” punkty, które zostały oficjalnie zamknięte. Sprzedają też „działki” z zaparkowanych samochodów. Wtajemniczeni wiedzą gdzie iść.

W ostatnim czasie hitem stała się sprzedaż dopalaczy z dostawą do klienta. - Nie muszę chodzić do sklepu, narażać się na kontrolę policji, czy strażników miejskich - mówi chłopak, który chwilę wcześniej na naszych oczach odebrał dilerkę z nieznaną substancją. - Tu na Piotrkowskiej nie ma problemu z dostawą - dodaje.

Udało nam się też porozmawiać z dostawcą. Młody mężczyzna jest wręcz bezczelny.

- Miasto nam ułatwiło handel - śmieje się. - A dodatkowo dostawę oferujemy gratis, bo nas ona też nic nie kosztuje - mówi handlarz.

Jak to możliwe? Otóż do okolicznych odbiorców „towar” rozwożony jest na rowerach miejskich. - 20 minut wystarcza mi na kurs po Piotrkowskiej w dwie strony - mówi mężczyzna.

Stacjonarne sklepy z dopalaczami, choć oficjalnie zostały zamknięte, to działają dalej. Ich właściciele zaznaczają, że prowadzą legalną sprzedaż różnych materiałów. I choć dla nikogo nie jest tajemnicą to co sprzedają, to twierdzą, że nawet nie wiedzą, co to takiego te dopalacze.

Policjanci z wydziałów antynarkotykowych mają związane ręce. Mogą tylko przyglądać się działalności handlarzy dopalaczami i naciskać na władze, aby doszło do zmiany prawa, która umożliwi ściganie handlarzy.

- Wystarczy naprawdę dobra wola rządzących, a nie ich czcze gadanie pod publiczkę. Należy zmienić dwa artykuły w ustawie. Przede wszystkim dopisać do art. 56 informację o karze pozbawienia wolności dla handlujących dopalaczami. Ale najważniejsze to uznać, że jest to przestępstwo, a nie wykroczenie - mówi anonimowo jeden z operacyjnych funkcjonariuszy policji.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana


Swojego dzisiejszego tripa uznalem za szczegolnego z niejednego powodu.

Po pierwsze i najwazniejsze primo: ostatni raz palilem pod koniec grudnia

wiec calosc podrozy odczulem bardzo mocno. Po raz kolejny przekonalem sie

rowniez, ze stafik w worku strunowym jest miszanka przynajmniej roznych

roslin. Podczas 2 podejsc wyczuwalem zupelnie inny zapach i smak dymu...

jak i diametralnie inne skutki dzialania tegoz dymu:]


  • 4-ACO-DMT
  • Pierwszy raz

Domowe zacisze, gdzie czuję się najbezpieczniej. Chęć odkrycia nowej substancji, radosne podniecenie z możliwości tripowania, samotność, chęć tworzenia sztuki, chęć głębszych przemyśleń, ale też staranie się by nie nastawiać się na nic konkretnego - tak doradził mi przyjaciel.

Do psychodelicznych substancji już od dawna czułam wielkie pożądanie, ale nie było mi dane spróbować ich wcześniej. Gałka i marihuana chyba się nie liczą, prawda? Psychodelia fascynuje mnie już od dłuższego czasu, nie tylko ze względów czysto-narkotycznych, ale także ze względów kulturowych, historycznych, filozoficznych. Obecnie piszę pracę licencjacką dotyczącą sztuki psychodelicznej - więc aż grzechem by było nie spróbować jakiegokolwiek psychodelika. ;) Tak naprawdę to marzyły mi się od dwóch lat grzybki, ale niestety nie mam ani dostępu do nich, ani też nie jestem dobrą grzybiarką.

  • 2C-E
  • Marihuana
  • Miks
  • Powoje

wielka chęć na doświadczenie psychodeliczne, pozytywny nastrój, początek lata, upał i żar lejący się z nieba, namiot a w namiocie coś około 35 stopni C.

Był piękny i gorący czerwcowy dzień, a ja od samego rana czułem, że będzie on niezwykły jako że zamierzałem zapodać niezwykłego miksa. Tak pięknej pogody szkoda było marnować na tripowanie w domu, a dzień wcześniej postanowiłem, że jeśli pogoda dopisze, to wybiore się pod namiot na  polanę pod lasem( oddaloną ok 2 km od miasta, w którym mieszkam), więc jak zaplanowałem tak też uczyniłem.

  • Marihuana
  • Odrzucone TR
  • Tripraport

Pewien poniedziałek godzina 13.15, szkoła , przerwa między lekcjami( po wf )

Ja, Sandra, Ola, Marta, Ania, Dominika ,Aga

Razem z Sandra stwierdziłyśmy , że najaramy dziewczyny wymienione wyżej. Oprócz Ani i Dominiki wszystkie przeżyły przynajmniej swój pierwszy raz z jaraniem.( Dominika z nami nie paliła)

 

Miałyśmy gdzieś ok. 3g. Oprócz 2 lufek nie miałyśmy żadnego sprzętu wiec zabrałyśmy sie za robotę.

Godzina 13.25