Spis treści:
Ponad 400 gram amfetaminy i 13 gram mefedronu zabezpieczyli wczoraj łukowscy kryminalni.
Ponad 400 gram amfetaminy i 13 gram mefedronu zabezpieczyli wczoraj łukowscy kryminalni. Nielegalne środki psychotropowe schowane były w zamrażarce. Policjanci zatrzymali dwoje 41-latków i zabezpieczyli 8 tysięcy zł. Zatrzymany mężczyzna poszukiwany był listami gończymi.
Wczoraj po południu łukowscy policjanci zwalczający przestępczość narkotykową uzyskali informację, z której wynikało, że na terenie gminy Trzebieszów może przebywać poszukiwany listami gończymi 41-latek i że może on posiadać amfetaminę.
Ustalenia funkcjonariuszy potwierdziły się. W jednym z domów w miejscowości Zembry kryminalni zatrzymali poszukiwanego mężczyznę. W mieszkaniu, podczas przeszukania policjanci odnaleźli ukryte w zamrażarce środki psychotropowe. Po sprawdzeniu okazało się, że zabezpieczona substancja to ponad 400 gram amfetaminy i 13 gram mefedronu. Funkcjonariusze zabezpieczyli też 8 tys. zł. Policjanci zatrzymali również 41-letnią właścicielkę domu w którym znaleźli substancje psychotropowe.
Kobieta i mężczyzna trafili do policyjnego aresztu. Prowadzący postępowanie policjanci ustalą skąd pochodziła znaczna ilość amfetaminy i mefedron, a także kto zajmował się ich rozprowadzaniem. Sprawa ma charakter rozwojowy, kryminalni nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Podekscytowanie; Dom Babci; Trip z Przyjacielem i Dziewczyną; Waga: 65kg
Spis treści:
Druga styczność z dexem w takiej ilości. Popołudnie spędzone u mojego chłopaka w domu. Spodziewałem się trochę mocniejszego tripa, ale bez szału.
Wszystko działo się w sobotę, byłem u mojego chłopaka w domu, plan był prosty, zjeść coś, obejrzeć film a po filmie wziąć po 300 mg dxm na głowę. Tak też zrobiliśmy. To nie był u żadnego z nas pierwszy raz z dexem, za to u mnie po raz drugi miałem styczność z taką ilością, ponieważ tylko parę dni wcześniej w nocy zarzuciłem 300mg i większość tripa przespałem. Po wcześniejszym doświadczeniu byłem pewny, że nic mi nie będzie, że efekt nie będzie ekstremalnie trudny do zniesienia. Mój chłopak (nazwę go S.) nie był co do tego przekonany.
Miasteczko na mazurach, około 20 tysięcy mieszkańców. Nudy że klękaj Stefan, brak słów. Dostęp do substancji psychoaktywnych prawie zerowy, postanowiłem więc spróbować czegoś dostępnego w najbliższej aptece. Padło na kodeinę. Trochę poczytałem o odczuciach, dawkowaniu, sposobach itd. i jako że to miał być mój pierwszy raz jeśli chodzi o kodę wybrałem najprostszą z opcji: Thiocodin do gęby, rozgryźć, zapić. Od rana byłem jakoś dziwnie na to podkręcony a że miałem wolne - postanowiłem to zrobić. Ugadałem się z ziomeczkiem, na potrzeby TR będzie nazywany DDK. Spotkaliśmy się wieczorem, po drodze zaopatrzyłem się w Thio po czym udaliśmy się na poszukiwania jakiegoś buszka. Misja wykonana, siedzimy, czekamy na miejsce żeby móc w spokoju skręcić jointa.
19:30 : wychodzę z domu, idę spotkać się z DDK, po drodze zaopatrzam się w Thiocodin. 10 tabletek, myślę że na początek wystarczy nawet mniej
20:15 : siedzimy i czekając na bucha wrzucam do gęby 9 tabletek, rozgryzam je i popijam wodą, smak jest niemiły ale dzięki temu woda smakuje wręcz słodko
20:40 : czekam na efekty, dla zabicia czasu kopiemy piłkę pod blokiem, spalam papierosa.
Ogólnie neutralne samopoczucie, nijakie. Miejsce: dzika przyroda, jezioro.
Pojechałem samotnie nad mało uczęszczane jezioro z cudownym soczkiem z wywarem z ostatnich kilku gram grzybków które mi zostały. Rozbiłem namiot nad samym brzegiem, perfekcyjnie osłonięty przed obserwacją z naprzeciwległej strony brzegu dzięki gałęziom drzew uginającym się w stronę wody i tworzącym swoisty parasol. Jest tam też spróchniała stara wędkarska kładka na którą dało się wejść. Moim sąsiadem był bóbr, około 15 metrów ode mnie, co okazało się dopiero na drugi dzień po zażyciu. Często odwiedzały mnie też różne ptaki (o których bardzo dziwną obserwację napiszę później).