To przeżycie mogę zaliczyć do udanych, z jednym małym wyjątkiem - jednego z nas wyniosło nieco za daleko i przez to zahaczyliśmy o granicę ostrego przypału.
Dodam jeszcze, że Wiek: 18, 18, 18, 20, 21.
Ale do rzeczy...
Rzut oka na islam i to, jaki pogląd na marihuanę mają muzułmanie.
W tym artykule przyjrzymy się religii Islamu i temu, jaki pogląd na marihuanę mają muzułmanie.
Islam, podobnie jak Chrześcijaństwo, jest religią monoteistyczną, która swoje korzenie ma na Bliskim Wschodzie. Islam został objawiony światu przez proroka Mahometa. Koran, czyli pismo święte muzułmanów jest uważany za słowo Boga.
Czy islam akceptuje używanie marihuany, czy Islam jej zabrania? Jeśli zabrania, to jak wygląda kwestia jej medycznego zastosowania?
Said Ali Chamenei, Islamski autorytet religijny i uczony, odpowiedział na te pytania w książce Laws of Islam:
Pytanie – Jaki jest pogląd w sprawie używania narkotyków, takich jak haszysz, opium, heroina, morfina i marihuana?
Odpowiedź – To jest haram (zabronione religijnie), aby używać narkotyków w jakiejkolwiek formie, ponieważ powodują negatywne skutki zdrowotne i społeczne. Z tego samego powodu, jest również zabronione (haram) ich sprzedawanie, transport, kupno itp.
To prawda, w religii Islamskiej używanie marihuany jest zabronione. Argument przytaczany przez uczonych, to jej klasyfikacja jako środek odurzający, który nie jest mile widziany przez wiarę.
Ponieważ THC – psychoaktywny składnik marihuany, jest odpowiedzialny za “haj” – to wpływa on na postrzeganie zmysłowe oraz funkcjonowanie mózgu, co nie jest uważane jako korzystne dla jej użytkowników. To sprawia, że marihuana jest “khamr”, czyli oznaczenie środka odurzającego. Dosłowna definicja khamr to coś, co stawia zasłonę na umyśle.
Powyższe słowa potwierdza zdarzenie z listopada 2015 roku, kiedy to Islamscy fundamentaliści nagrali filmik, w którym oblali benzyną, a następnie podpalili 50 kilogramów marihuany twierdząc, że marihuana “odciąga ludzi od woli Allaha”.
Późny wieczór, znajomi wbijają do domu, rozkładamy się po pokoju i oddajemy się światu nowych substancji
To przeżycie mogę zaliczyć do udanych, z jednym małym wyjątkiem - jednego z nas wyniosło nieco za daleko i przez to zahaczyliśmy o granicę ostrego przypału.
Dodam jeszcze, że Wiek: 18, 18, 18, 20, 21.
Ale do rzeczy...
Brak wygórowanych oczekiwań, nastrój w porządku. Mieszkanie moje i kumpla.
Kiedy po kilku dniach świetnej zabawy z alkoholem i THC kończy nam się palenie o godzinie 18, wraz z kolegą V. wpadamy na świetny pomysł, aby zarzucić niedawno zakupione pixy. Szybko udajemy się do sklepu po izotonik, gumy do żucia oraz elektrolity z apteki.
Spokojny dzień.
Nie spałem całą noc. Po męczącym dniu w pracy usiadłem do komputera. Popracowałem do rana i poszedłem znów do pracy. Czas goni. Musimy oddać projekt za 3 dni. Nerwówka... Zmęczony jak pies wlokłem się do domu. 16:30 Przechodziłem obok apteki i kupiłem acodin, myląc go z thiocodinem. Chciałem kodę na zmęczenie, a kupiłem deksa. OK, niech będzie. Po drodze do domu spotkałem się z dilerem. W tym czasie zjadłem opakowanie acodinu (150 mg DXM). Pogadaliśmy i wróciłem do domu z jednym gramem maryśki. Zmęczony jak pies, niewyspany ale z jednym małym ziółkiem w dłoni.
Komentarze