Bardzo dobry, zgrabnie podsumowujący temat tekst współautorstwa Sturli Haugsgjerda, którego poruszające przemówienie niedawno publikowaliśmy.
W samym tylko Meksyku, w ciągu ostatniej dekady więcej ludzi straciło życie z powodu krwawych walk karteli o szlaki przemytnicze prowadzące ku zachodnim rynkom, niż zginęło ich w Afganistanie i Iraku razem wziętych. Najpotężniejsze kartele posiadły de facto immunitet, chroniący przed skutecznym ściganiem, ponieważ ich siła ekonomiczna pozwala na opłacanie polityków. To z kolei stanowi silną zachętę do korzystania z ekstremalnej przemocy i zdobywania władzy przez zastraszanie. Efektem tego jest, jak widzimy, obcinanie głów, gotowanie żywcem w beczkach z wrzącym olejem i wiele innych aktów okrucieństwa systematycznie zdarzających się w biedniejszych krajach, gdzie narkotyki są produkowane, bądź którymi wiodą korytarze tranzytowe.
Masz prawo skakać ze spadochronem i jeść tyle cukru, ile zechcesz. Oba te zachowania mogą być niebezpieczne, ale przyjmujemy, że mądrzej jest uświadamiać ludzi na temat niebezpieczeństw związanych z uprawianiem spadochroniarstwa i spożywaniem cukru, niż wprowadzać na tych polach zakazy. Inaczej jest w przypadku narkotyków. Co oznacza, że handel narkotykami i ich używanie wiąże się z zepchnięciem na margines społeczeństwa. Wydaje się oczywiste, że brak uregulowań dotyczących skoków ze spadochronem i czarnorynkowa dystrybucja cukru nie dobrymi sposobami kontrolowania zaangażowania ludzi w te potencjalnie zagrażające życiu działania. Niemniej jednak ten zdrowy rozsądek z jakiegoś powodu nie znajduje zastosowania, gdy chodzi o narkotyki.
W Stanach Zjednoczonych, jeśli jesteś biały, bardziej prawdopodobne jest, że będziesz używać narkotyków problemowo, a także że spróbujesz wielu narkotyków, niż gdybyś był czarny. Z drugiej strony prawdopodobieństwo, że skończysz w więzieniu z powodu używania narkotyków, jest dla osoby czarnoskórej 10 razy większe, niż dla białego człowieka. Zestawienie danych z całego świata jednoznacznie wskazuje, w kogo zakazy uderzają najmocniej: jeśli jesteś czarny, ubogi lub niewykształcony, prawdopodobieństwo utraty wolności, prawa jazdy lub prawa do opieki nad dziećmi jest znacznie wyższe, niż w przypadku osób białych, bogatych i posiadających wykształcenie akademickie.
Statystki przedawkowań i zakażeń HIV są obecnie znacznie wyższe, niż powinny być, w krajach, które nie oferują zażywającym narkotyki odpowiednich usług zdrowotnych. W tych miejscach panika moralna związana z "wiadomością wysłaną do młodych ludzi" triumfuje nad redukcją szkód. Rosja jest obecnie w fazie epidemii HIV z powodu braku czystych strzykawek, podczas gdy w naszym własnym kraju, Norwegii, zbyt wielu użytkowników heroiny umiera z braku bezpieczniejszych miejsc do zażywania wybranego przez siebie narkotyku w sposób odpowiedzialny.
Nikt nie wie, co narkotyki leki zakupione na nielegalnym rynku naprawdę zawierają; wielu młodych ludzi umiera z tego powodu, biorąc niewłaściwą dawkę lub w następstwie zatruć spowodowanych domieszkami, czego można by było uniknąć dzięki kontroli jakości. Kontrola jakości są wymogiem przydatności informacji dotyczących dawkowania i ryzyka. Jeżeli producent rzuci na rynek zakażone mięso, zostanie podniesiony alarm. Ale partia heroiny zostanie zmieszana się z truciznami, jak np. strychnina, trafi do sprzedaży niewykryty, rozprowadzany przez anonimowych dealerów czarnego rynku, którzy zwracają uwagę tylko na obrót i nie są zainteresowani kwestiami zdrowia publicznego.
Historia wszystkich znanych cywilizacji i epok historycznych jasno wskazuje, że, niezależnie od wszystkiego, pewien odsetek populacji zawsze będzie stosować substancje zmieniające umysł. Niedostarczanie tym ludziom odpowiednich informacji o możliwościach zmniejszenia szkód związanych z ich stosowaniem ich jest przepisem na tragedie. Dlaczego nie powiedzieć młodym ludziom, że ostatecznie bezpieczniej jest używać MDMA, niż ekstremalnie niebezpiecznego zamiennika o nazwie PMMA, jeżeli tego rodzaju informacje mogą uratować im życie? Argument, że podawanie takich informacji oznacza "wysyłanie złego sygnału" nie może być uznany za wystarczający w postępowym społeczeństwie.
Jeśli zaatakujesz kogoś po pijanemu, oczywiste jest, że zmierzysz się z konsekwencjami. Jeśli jednak podczas after-party wymknie ci się niestosowny żart, bo wypiłeś o jeden kieliszek za dużo, równie oczywiste jest, że nie będzie to miało znaczenia dla władz. Kieliszek wina do kolacji w weekend, nawet jeśli uczysz się w szkole podstawowej, jest uważany za coś całkowicie normalnego. Jeśli jednak chodzi o inne narkotyki, bardziej niż o bezpośrednie konsekwencje swojego zachowania pod ich wpływem musisz martwić się o ich status prawny. Jest to ewidentnie nieracjonalne.
Nie ma dowodów, by prohibicja narkotykowa była skuteczna, wręcz przeciwnie. Niemniej jednak na całym świecie marnuje się miliardy na próby kontrolowania narkotyków. Jak ujawnił niedawno Süddeutsche Zeitung, dzięki zakazom narkotykowym i rajom podatkowych ogromne sumy kończą w kieszeniach 0,1% najbogatszych i najbardziej skorumpowanych ludzi na naszej planecie. Fundusze te są następnie wykorzystywane przez tych samych ludzi, aby zdobywać nad nami jeszcze większą władzę.
"Jeśli tylko zrzekniecie się części swoich praw, możemy wygrać wojny z narkotykami!" Ochrona indywidualnych osób przed ingerencjami ze strony rządów w wojnie z narkotykami jest pod stałym ostrzałem. W imię tej "wojny", można szpiegować ludzi, obszukiwać ich z psami, przeszukiwać ich rzeczy, wywarzać im drzwi i zmuszać do oddawania płynów ustrojowych - metody, które byłyby nie do pomyślenia jako stosowane w imie ochrony zdrowia publicznego, gdyby nie zostały wprowadzone w okresie paniki moralnej. Nikt z nas nie powinien akceptować rządowych nadużyć w imię niemożliwej do wygrania walki z narkotykami.
Na całym świecie dziesiątki milionów spokojnych ludzi trafia do więzień za przestępstwa narkotykowe. Zdecydowana większość to mężczyźni w sile wieku. Dostępność narkotyków jest niezmienna; udziały w rynku są prostu przejmowane przez kogoś innego. Mając odpowiednie szanse, nielegalny hodowca konopi lub dystrybutor metamfetaminy mógłby wykorzystać swoją wiedzę i pomysłowość w tworzeniu miejsc pracy, płacąc podatki i zarazem pomagając wielu osobom i ich rodzinom – czy trzymanie tych ludzi w więzieniach naprawdę jest racjonalne?
Pozytywne nastawienie, spokój, branie w domu, trip w lesie.
Letnie popołudnie, wolny, wakacyjny dzień, świetny nastrój i bliscy mi ludzie. Spore podniecenie, optymizm i radość na myśl o upragnionym tripie. Nasze cztery ściany, znajome osiedle i miasto, wszystko w stu procentach pozytywnie.
Podobno ciężko teraz znaleźć podobiznę Hofmanna na rowerku, ale po kilku miesiącach prób spontanicznie wyszło w końcu na nasze. Nasi nowi znajomi akurat wyszli z inicjatywą po tym, jak wspomniałem o naszych próbach znalezienia czegoś ciekawego daleko poza szarą strefą, no i tak oto staliśmy się posiadaczami dwóch listków - dokładnie z tego słynnego blottera.
strasznie podły nastrój, własny pokój, cisza i spokój
Mam bardzo podły nastrój od kilku dni. Nie chce mi się żyć, wszystko mnie irytuje, cały czas myślę o samobójstwie. Po katastrofie w mojej firmie, która miała miejsce ponad pół roku temu wpadłem w długi i kłopoty bez rozwiązania. Trzeba było pomyśleć coś o poprawieniu sobie nastroju bo już sam ze sobą nie mogłem wytrzymać.
Ponieważ sprawdzona maryśka śmierdzi w całym domu, pomyślałem o mefedronie. Maryśka co prawda jest dla mnie najlepszym sposobem na stres ale chciałem oszczędzić domownikom jej zapachu.
Nigdy nie przywiązywałem dużej wagi do przygotowania psychicznego przed podróżą. Zadbałem tylko jak zwykle - o dobre nastawienie, bo kwas i tak pokaże mi to co on chce, nie co ja chcę. Ostatnio układało mi się w życiu, także tzw. set miałem zapewniony. Natomiast setting przygotowałem z jak największą dokładnością i dbałością o szczegóły. Wybrałem swoje mieszkanie, gdzie miałem spędzić samotnie peak, a potem wyjść na miasto i spotkać się z kumplami.
Witam wszystkich serdecznie!
Chciałbym podzielić się z wami moim ostatnim doświadczeniem wywołanym przez magiczną molekułę zwaną dietyloamidem kwasu D-lizergowego lub jak kto woli LSD.
Pragnę zaznaczyć, że jest to mój pierwszy tripraport, a ja jestem osobnikiem nieposiadającym nadzwyczajnych zdolności pisarskich ani rozbudowanego słownictwa, jednak postanowiłem że spróbuję swoich sił. W końcu musi być ten pierwszy raz. Tyle ze słów wstępu, teraz lecimy z właściwą częścią opowiastki :).
Przygotowanie do tripa:
Komentarze
Podczas kiedy ciemnota i brednie zalewają nas, prawda jest reglamentowana..
Jeśli byłbym dilerem, to myślę, że pierwsze co bym dodawał do mojej rozprowadzanej heroiny to byłaby strychnina właśnie.