Proces Dawida B., "króla dopalaczy". 20-letni student przyniósł do sądu dopalacze voodoo

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Łódzki
Wiesław Pierzchała

Komentarz [H]yperreala: 
Godna wyróżnienia jest odwaga rodziców, którzy przez pięć lat przechowywali pod swym dachem dopalacze voodoo.

Odsłony

1563

Sędzia Edyta Markowicz nie kryła zdumienia, gdy zeznający jako pokrzywdzony Paweł M. pokazał w sądzie dopalacze, które go sponiewierały.

Do tego niecodziennego zdarzenia doszło w poniedziałek (25 stycznia) na procesie 28-letniego łodzianina Dawida B., zwanego „królem dopalaczy”, i jego trzech wspólników w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Z wyjaśnień Pawła M., 20-letniego studenta Uniwersytetu Śląskiego, wynikało, że pięć lat temu, jako 15-letni chłopak, w sklepie Smart Szop kupił dwie torebki z dopalaczami voodoo. Zawierały razem pół grama suszu roślinnego i kosztowały 25 zł. Nastolatek wypalił zawartość jednej torebki, zaś drugą torebkę zabrali mu rodzice. I dopiero teraz, przed rozprawą, mu oddali. Dlatego Paweł M. przybył do sądu z oryginalnymi dopalaczami.

Zapytany, jaki był efekt spożycia specyfiku, student odparł: - Poczułem się bardzo źle. Wymiotywałem, miałem halucynacje. Nagle straciłem przytomność i nie wiem, co było dalej. Gdy rodzice wrócili do domu, zastali mnie nieprzytomnego. Natychmiast zadzwonili po karetkę pogotowia. Trafiłem do szpitala, w którym przebywałem trzy dni.

Świadek zapewnił, że ani przedtem, ani potem nie zażywał dopalaczy. A dlaczego wtedy to zrobił?

- To był mój szczeniacki wybryk. Byłem młody i ciekawy, jakie jest działanie dopalaczy, o których mówiło się w mojej szkole, a które kojarzyły mi się z dobrą zabawą. Gdybym wiedział, że wyląduję w szpitalu, na pewno bym ich nie zażył. Chciałbym przestrzec młodych ludzi przed tego typu używkami - oznajmił Paweł M.

I dodał, że czuje się pokrzywdzony i że ma żal do sprzedawcy, iż nie uprzedził go o skutkach zażycia voodoo i że sprzedał mu je niepełnoletniemu. Zapytany zaś, jak ocenia dopalacze, odparł: - Ujmę to krótko: to straszny syf!

W sprawie tej na ławie oskarżonych, oprócz „króla dopalaczy”, zasiadają jego wspólnicy: 26-letni Piotr P. z Łodzi, 52-letni Ireneusz C. z Zabrza (tzw. chemicy) i 27-letni Łukasz K. z Łodzi, który był kierownikiem sklepu z dopalaczami i otworzył go mimo zakazu służb sanitarnych.

Prokuratura zarzuca Dawidowi B., że w 2010 roku w Łodzi i innych miastach w kraju poprzez sieć sklepów Smart Szop, których był właścicielem, handlował dopalaczami, określając je jako artykuły kolekcjonerskie. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Oceń treść:

Average: 4.1 (9 votes)

Komentarze

nigger (niezweryfikowany)

akurat najlepsza maczana a tak wogole to ostro z nim pojada w celi ps dupa już nie jego
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza


Salvia divinorum



Exp: ziolo, bialko, dxm, benzydamina, powoj

Set: wieczor, moje mieszkanie lub jakies odludzie (nie wiem gdzie to bylo, bo bylo ciemno, grunt ze za miastem)


  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

Wspólne mieszkanie, lekkie zmęczenie całym dniem, wieczór - godzina 21. Kot z rójką trochę opętany. Ogólnie lekki stresik ale to normalka. Oczekiwania to poukładanie sobie trochę w głowie, odrzucenie niepotrzebnych myśli, które wywołują w nas presję i niepokój.

Hej, na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jest to moj pierwszy trip raport jednak uważam, że uda mi się go w miarę dobrze napisać. Piszę go drugi dzień po zażyciu 3,5 grama Psylocybe Cubensis w formie czekoladki. Dostałem takie dwie od pewnej osoby, powiedziała mi, że smak jest okropny i zrobili z tego właśnie taki przysmak. Działa! Nie było czuć nic innego poza intensywnie czekoladowym smakiem.

 

Teraz przedstawię Wam jak wyglądał po krótce cały trip, później opiszę każdy z etapów.

  • Zolpidem

Nazwa substancji: zolpidem

Doswiadczenie: thc, mdma, amfetamina, lsd, kokaina, aviomarin

set & setting: wypoczety, oczekiwalem halucynacji, jedzone u kolegi w domu


  • Inne
  • Kofeina
  • Pozytywne przeżycie
  • Tabaka

Klimatyczna muzyka, pozytywne nastawienie.

 Zacznę od tego co to jest "czaj" nie każdy musiał o tym słyszeć, w więzieniu tak nazywa się napar z dużej ilości herbaty, często dodawany był jeszcze tytoń i kawa, więźniowie z powodu braku dostępności używek kombinowali jak mogli i ktoś kiedyś wymyślił czaj. Teina czyli tak na prawdę kofeina z herbaty.

 Na wszelich portalach ludzie słyszeli coś tam, kolega powiedział, kumpel ojca, niektórzy próbowali lecz mieli niemiłe doświadczenia spowodowane wymiotami. Po wielu próbach znalazłem własną wersję tej używki która daje pożądany efekt i przy okazji nawet jest smaczna.