29.10.09
Zarzuty narażenia życia i zdrowia wielu osób usłyszała 21-letnia częstochowianka, która w jednym ze sklepów w Częstochowie sprzedawała niebezpieczne środki chemiczne. Śledczy z Częstochowy ustalili również, iż towar ten był dostarczany do częstochowskich sklepów przez 29-letniego mieszkańca woj. łódzkiego.
Zarzuty narażenia życia i zdrowia wielu osób usłyszała 21-letnia częstochowianka, która w jednym ze sklepów w Częstochowie sprzedawała niebezpieczne środki chemiczne. Śledczy z Częstochowy ustalili również, iż towar ten był dostarczany do częstochowskich sklepów przez 29-letniego mieszkańca woj. łódzkiego. Mężczyzna został zatrzymany, a w wynajętym mieszkaniu w Łodzi śledczy zabezpieczyli około 4500 saszetek najprawdopodobniej z niebezpiecznymi " dopalaczami".
Policjanci z częstochowskiego wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie ustalili, iż szkodliwe dla zdrowia i życia " dopalacze" są wprowadzane do częstochowskich sklepów przez 29-letniego mieszkańca woj. łódzkiego. Te ustalenia potwierdziły się gdy policjanci z Częstochowy współpracując z łódzkimi policjantami weszli do jednego z wynajętych domów w Łodzi, gdzie zabezpieczyli około 4500 różnego rodzaju saszetek z zawartością " dopalaczy", a także wagę, woreczki foliowe, środki chemiczne, urządzenia do zgrzewania i pakowania proszku. Rzeczy stanowiły pełną linię produkcyjną do wytworzenia niebezpiecznych " dopalaczy".
Policjanci z Częstochowy zatrzymali 29-letniego mężczyznę oraz 21-letnią pracownicę jednego z częstochowskich sklepów. Kobieta usłyszała już zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób i została objęta policyjnym dozorem. Mężczyzna usłyszał również zarzut narażenia życia i zdrowia wielu osób. Dzisiaj o losie zatrzymanego mieszkańca woj. łódzkiego zadecyduje sąd.
senność, oczekiwanie na przyjemne przeżycie, znudzenie wakacyjne, wieczór
Wakacje spowodowały u mnie stan wzmożonego apetytu na eksperementy narkotyczne. Skończyłam pracę i przyjęłam do siebie pod dach psa babci, ponieważ ona wyjechała. Rano zakupiłam w aptece specyfik i tripa zaplanowałam na wieczór/noc, ponieważ była to sprawdzona metoda, dzięki której moi domownicy nie są w stanie zidentyfikować co robię. Obecnie w domu był tylko mój ojciec oraz pies babci. Cała reszta wyjechała.
To było drugie spożycie grzybów w moim życiu. Pierwszy raz to było kilka sztuk, od których miałem niesamowita chichrę. Pokrótce może napiszę o tej pierwszej fazie. We wrześniu 1998 r. po raz pierwszy z Uadrolem wybraliśmy się na grzyby. Zebraliśmy kilkanaście sztuk na próbę. Zapodałem je sobie i oczekiwaliśmy na efekty. Nie miałem oczywiście żadnych halunów po tej niewielkiej ilości, ale tzw. chichrę. I to dopadła mnie u Uadrola. Śmiałem się non-stop. Uadrol się nie pytał czy mam haluny. Nie mogłem mu nic powiedzieć, bo cały czas się ryłem.
Nastawienie pozytywne, okoliczności ryzykowne- wszyscy domownicy byli ze mną w domu
Dzień wcześniej razem z M. zaplanowaliśmy tą podróż, niestety (jak zobaczycie później) nie wszystko poszło po naszej myśli...
Wyruszyliśmy więc do apteki koło 15:00, pod pretekstem pojechania do maka. Zrobiliśmy zakupy i udaliśmy się w jakieś spokojne miejsce niedaleko mojego domu. Koło 16:00 już zjedliśmy po 2 opakowania Dexacaps. Chwilę jeszcze tam zostaliśmy, a następnie poszliśmy do mnie.
Jak dotarliśmy (koło 16:20) zaczęły się już pierwsze, delikatne efekty. Zaczęliśmy oglądać jakieś pierdoły na YouTube'ie, w sumie nie wiem przez ile.