Siema!
Dzięki inżynierii genetycznej naukowcom z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkley udało się wyhodować drożdże, które produkują THC i CBD - główne składniki konopi. Drożdże wytwarzają też inne kannabinoidy, a do tego opracowana metoda jest tania i daje produkty o wysokiej jakości.
Dzięki inżynierii genetycznej naukowcom z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkley udało się wyhodować drożdże, które produkują THC i CBD - główne składniki konopi. Drożdże wytwarzają też inne kannabinoidy, a do tego opracowana metoda jest tania i daje produkty o wysokiej jakości.
Drożdże, które przez tysiąclecia były używane głównie do warzenia napojów alkoholowych, zostały zmodyfikowane przez naukowców do produkcji kannabinoidów - substancji chemicznych o właściwościach leczniczych i psychoaktywnych. Na nowo zaprojektowane drożdże mogą wywarzać tetrahydrokannabinol, czyli THC – główny związek psychoaktywny w konopiach siewnych. Mogą także produkować kanabidiol, czyli CBD, inny główny kannabinoid, który ostatnio przyciąga uwagę ze względu na korzyści terapeutyczne, w tym działanie przeciwlękowe i przeciwbólowe.
Drożdże mogą stać się prostym i tanim dostarczycielem wspomnianych substancji, które dzisiaj otrzymuje się wyłącznie z roślin. – Dla konsumentów korzyści będą ogromne: wysoka jakość, niskie koszty produkcji. Taka metoda uzyskiwania kannabinoidów jest też przyjaźniejsza dla środowiska – przekonuje prof. Jay Keasling z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkley.
Konopie i ich ekstrakty, w tym THC, są obecnie legalne w dziesięciu stanach USA. Związany z nimi biznes wart jest miliardy dolarów. Marihuana w USA jest używana zarówno do prywatnej konsumpcji, jak i w celach medycznych. Ekstrakty z konopi są składnikiem wielu leków. Trwają też badania nad ich szerszym wykorzystaniem przy leczeniu różnych chorób, w tym padaczki, choroby Parkinsona, czy chronicznego bólu. Kannabinoidy są też coraz częściej wykorzystywane w kosmetyce.
polana obok którejś z wiosek, 4-6 osób zależnie od momentu, atmosfera dobra, tj. wszyscy nafurani, nikt przesadnie napity
Jako że miało to miejsce w tamtym roku i nie jestem w stanie opisać wydarzeń chronologicznie, skupię się na samym doświadczeniu, gdyż było unikalne, i pomimo dwóch prób odtworzenia wygląda na to, że raczej nie daje się powtórzyć eksperymentalnie. Było to w listopadzie 2012, miałem jechać w pewne miejsce, w które ostatecznie nie pojechałem, sfrustrowany i z nadmiarem gotówki w portfelu zaproponowałem kumplowi wspólne ćpanie. Nie miałem ochoty na alko (jak zawsze), ani palenie(jak nigdy), po chwili negocjacji postanowiliśmy udać się do apteki celem zakupu Acodinu. Był tylko jeden.
Czas jakiś temu byłam uzależniona od fety. Od pierwszego razu jechałam na tym ze trzy lata i to niemal codziennie. Po jakimś
czasie dopadły mnie porządne doły, zaczęłam pisać
dziwne "wiersze" i odcinać się od ludzi. W końcu udało mi się
przestać brać. Ale to nie był koniec. Po kilku miesiącach się
dopiero zaczęło. Najpierw bałam się ludzi. Unikałam wychodzenia
z domu. Potem chodziłam jak w transie, nie byłam w stanie
normalnie myśleć. Byłam przekonana, że ludzie słyszą moje myśli.
Wjeżdzając pociągiem Intercity z Warszawy do Katowic dojrzałem fabrykę o nazwie "Montokwas", pierwszy akcent jak najbardziej na miejscu. :) W domu u J. posłuchaliśmy muzyki, porozmawialiśmy konsumując kanapki i orzeszki. Czeka nas długa noc, poszliśmy na małe zakupy. Po spacerze, dokładnie 10 minut przed północą zjedliśmy nasze kryształki, bilety na podróż do innego wymiaru. Pierwsze dwie godziny upłynęły na przemieszczaniu się między Balkonem a Pokojem z wOOx'em, słuchaniu tribalowej muzyki i rozmowach między mną a M. w stylu "- czujesz coś? - nic. - nic a nic? - zupełnie nic.".