Wyleczył raka dzięki medycznej marihuanie? "Jestem już zdrowy, nic mi nie dolega"

Przed pięcioma laty 25-letni wówczas Kuba zachorował na złośliwy nowotwór mózgu. Młody mężczyzna był już pod opieką przychodni paliatywnej, kiedy rodzice zdecydowali odstawić konwencjonalne leczenie i rozpocząć terapię tylko i wyłącznie nielegalnym olejem konopnym. Kuba bierze go do dziś, a jego stan stale się poprawia.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVN24
bpm//now

Odsłony

164

Wyleczyłem syna z raka olejem konopnym - przekonuje Hubert Bartol. Przed pięcioma laty 25-letni wówczas Kuba zachorował na złośliwy nowotwór mózgu. Młody mężczyzna był już pod opieką przychodni paliatywnej, kiedy rodzice zdecydowali odstawić konwencjonalne leczenie i rozpocząć terapię tylko i wyłącznie nielegalnym olejem konopnym. Kuba bierze go do dziś, a jego stan stale się poprawia.

W 2012 roku u Kuby zdiagnozowano złośliwego raka mózgu. Guz miał sześciu centymetrów, to rozmiar piłki do tenisa ziemnego. Mężczyzna przeszedł operację częściowego wycięcia guza, ale jego stan stale się pogarszał. W cztery miesiące po operacji był już pacjentem poradni medycyny paliatywnej. Lekarze dawali mu maksymalnie kilka miesięcy życia. Minęło pięć lat. Kuba normalnie funkcjonuje, porusza się, żyje. Jego ojciec nie ma wątpliwości: dzieje się tak dzięki olejowi konopnemu, który podaje synowi.

"Siedziałem i patrzyłem, jak dziecko mi umiera"

- Nie ma dla człowieka większego bólu niż śmiertelna choroba dziecka - mówi ojciec Kuby Hubert Bartol. Jak wspomina, jego syn nie miał już z nim żadnego kontaktu, nie jadł. - Siedziałem i patrzyłem, jak dziecko mi umiera - dodaje z łzami w oczach.

Kuba to jedyne dziecko Huberta i Iwony. Rodzina przez wiele lat mieszkała za granicą - w Holandii i Niemczech. 17 lat temu rodzice Kuby rozwiedli się. Mężczyzna mieszka teraz z ojcem w wynajmowanym domu pod Wrocławiem. Z matką widuje się raz na kilka tygodni.

Iwona Bartol wspomina, że zaczęła już sprawdzać, jak ulżyć synowi w ostatnich chwilach. - Żeby mu pomóc, żeby nie musiał przy pomocy morfiny w hospicjum umierać, myślałam o eutanazji - przyznaje i dodaje: - Wyszukiwałam, ile to kosztuje, w jaki sposób można załatwić.

Dziś pani Iwona nie ma wątpliwości: to były mąż uratował życie ich syna.

Rodzina zdecydowała się odstawić chemioterapię. Od pięciu lat Jakub przyjmuje już tylko olej konopny. Pierwszą partię sprowadził z Holandii przyjaciel rodziny. Według pan Huberta efekt nowej terapii miał być natychmiast widoczny.

- Spał jak zabity półtorej doby. Jak się przebudził, to jakby cuda się stały. Zerwał się pełen energii, z uśmiechem na twarzy. Zaczął funkcjonować. Z dnia na dzień była ewidentna poprawa - wspomina pan Hubert. A Jakub Bartol pokazuje lek, który przyjmuje. - Jedną taką kapsułkę biorę cztery razy dziennie - mówi. - Jestem teraz w świetnej formie. Normalnie żyję, funkcjonuję, jestem zdrowy, nic mi nie dolega, jestem super - śmieje się.

"To jest potężny stres za każdym razem"

Stosowanie ekstraktów z konopi jest w Polsce zakazane. W Europie 13 krajów zezwala na używanie marihuany do celów medycznych. Jest ona też dostępna dla chorych między innymi w Izraelu, wielu stanach Ameryki oraz w Kanadzie, gdzie specjalna rządowa agencja nadzoruje produkcję około pół tony marihuany rocznie, z której następnie produkuje leki.

Hubert Bartol po olej dla Kuby jeździ średnio raz na miesiąc, bo - jak mówi - tylko na tyle go stać. Dobrze wie, że sprowadza nielegalną substancję, dlatego nie chce, by dziennikarze "UWAGI!" towarzyszyli mu w wyjeździe pokazali dostawcę oleju konopnego.

- Byłoby to strzelenie sobie w kolano, a przede wszystkim skazanie syna na nawrót i najprawdopodobniej śmierć - uważa.

Pan Hubert przyznaje, że świadomy jest kary, jaka grozi za przewożenie nielegalnego leku, 15 lat pozbawienia wolności. - To jest potężny stres za każdym razem - mówi i dodaje, że koszt takiej miesięcznej kuracji to 20-25 tysięcy złotych. - Gdyby nie grono przyjaciół, rodzina, to po prostu nie miałbym syna - uważa.

"Zamiast utrudniać, trzeba wspomóc"

Lekarka, która prowadziła Jakuba w hospicjum zaświadczyła na piśmie, że po rozpoczęciu terapii olejem konopnym jego stan poprawił się, a w głowie nie wykryto już potem guza. Dziś nie chce jednak rozmawiać z mediami.

- Ten przykład jest bardzo ciekawym przykładem - uważa neurolog Marek Bachański. - Wyciągi z konopi hamują rozrost komórek nowotworowych, hamują rozrost naczyń, które takie nowotwory wytwarzają. To już jest dowiedzione, to dzisiaj wiemy - mówi i dodaje, że sam zna kilka osób, którym medyczna marihuana pomogła.

W Sejmie trwają pracę nad ustawą, która ma zalegalizować medyczną marihuanę. Prezes Polskiej Unii Onkologii nie ma wątpliwości, że takie rozwiązania są potrzebne. - Zamiast utrudniać, trzeba wspomóc tych, którzy mają już doświadczenie i to robią, ale na zasadach ogólnie przyjętych przez naukę - zastrzega doktor Janusz Meder, a na pytanie, czy jest za legalizacją leczniczej marihuany, odpowiada: - Jestem za tym, żeby uzyskać ustawę, która to zagwarantuje.

Ojciec Jakuba systematycznie organizuje konferencje poświęcone leczniczej marihuanie, na które zaprasza światowe autorytety w tej dziedzinie. Najbliższe takie spotkanie odbędzie się w przyszłym roku we Wrocławiu.

Nowotworu nie ma, guz zniknął

Jedną z osób, które zdecydowały się zastosować olej konopny w leczeniu nowotworu jest również Maciej Kaziński, u którego w grudniu 2015 roku wykryto guz na żołądku. Lekarze zalecić mieli mu chemię i wycięcie zajętego przez nowotwór organu, a następnie powtórkę chemioterapii.

Pan Maciej jednak zdecydował się działać inaczej. Przez dziewięć miesięcy przyjmował olej konopny. - Według tego, co jest napisane na wyniku badania histopatologicznego, tego nowotworu nie ma. Guz zniknął. Lekarz powiedział, że na podstawie jego wiedzy medycznej to się nie mieści w kategoriach wytłumaczalności - podkreśla Maciej Kaziński.

Oceń treść:

Average: 9.8 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-E
  • Mieszanki "ziołowe"

Kto: Osobnik męski gatunku homo-sapiens, 180cm w górę, 74kg wszerz, 20 na karku. Ładne parę lat ćpania za sobą i chęć spróbowania całej chemii i natury tegoż świata. ;)

Co: 30mg 2C-E + mix syntetyków w zielsku o smaku palonego kota zwany „Taifun”.

S&S: Spokojny dzień, dużo słońca i ciepło, topniejący wszędzie śnieg. Nastrój „nie mogę się doczekać aż to zjem! :D”. Lekka poranna zamułka po zbytnim upaleniu się ostatniej nocy.

  • Etanol (alkohol)
  • Mefedron

Piątkowy wieczór, wynajmowane mieszkanie, grupa znajomych, zero zmartwień, posiadówa na dużym balkonie pod szaroczarnym, miejskim niebem.

Na pierwszy kontakt z dostarczonym przez pana listonosza mefedronem, nałożyła się wizyta dobrego, starego znajomego z HR i nowego kolegi z hajpowego irca. Spędziliśmy noc na gorączkowych rozmowach na balkonie, nie wychodziliśmy z domu. Wszyscy uczestnicy przyjęcia, w chwili jego rozpoczęcia byli pełnoletni. Podczas imprezowania, jak i pisania niniejszego tekstu nie ucierpiały żadne zwierzęta.

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Nastawienie negatywne, otoczenie niezbyt sprzyjające

G przywiozła dla mnie rzeczy na candyflipa, dla siebie miała chińską myśl czyli 2-oxo-pcm, gdyż kocha Ona dysocjanty, więc co może pójść nie tak skoro każdy ma to co lubi, oczywiście nie zaczęliśmy od razu brać tych paskudnych uzależniających narkotyków, wpierw piliśmy bardzo zdrowy, nieszkodliwy alkohol, którym to się sponiewierałem odrobinę i zdążyłem zrobić kilka głupich oraz bardzo głupich rzeczy które zepsuły mi nastawienie na kwasa i eMke, starałem się tego nie okazać G i gdy tylko wytrzeźwiałem to miałem już karton w gębie mimo braku nastawienia.