nie wiem czemu ale odczuwam wielka chec opisania tego, co zrobila ze
mna Lady Salvia poprzedniego wieczoru.
Polacy są bardzo podzieleni w sprawie ewentualnego zniesienia kary za posiadanie małej ilości narkotyków na własny użytek - wynika z debaty zorganizowanej przez ministerstwo zdrowia.
Zwolennicy karania uważają, że zapobiega to nasilaniu się narkomanii wśród młodych, przeciwnicy nie chcą, by ofiary odpowiadały tak jak handlarze narkotyków.
Ponad 100 osób dyskutowało nad projektem ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w którym zakłada się, że posiadanie małej ilości narkotyków, także tych twardych, będzie nadal czynem zabronionym, ale już nie karanym. Trzeba karać handlarzy, a nie ich ofiary - mówił minister zdrowia Marek Balicki uzasadniając zapisy projektu. Podkreślił, że nie ma to nic wspólnego z legalizacją narkotyków w Polsce.
Ministerstwo po raz pierwszy zaprosiło zainteresowane osoby do tzw. publicznego wysłuchania. W dyskusji wzięło udział m.in. 30 przedstawicieli organizacji pozarządowych zaangażowanych w problem narkomanii. Każdy z uczestników debaty miał trzy minuty na wyrażenie swej opinii.
Obecnie w Polsce obowiązuje całkowity zakaz posiadania narkotyków. Od wejścia w życie ustawy z 2000 roku posiadanie nawet najmniejszej ich ilości jest karane. Celem nowego projektu ustawy jest dostosowanie prawa polskiego do przepisów unijnych.
Prof. Wiktor Osiatyński uważa, że za posiadanie narkotyków można karać, ale na pewno nie więzieniem, lecz raczej grzywną. W ustawie należałoby zapisać natomiast jasny nakaz karania więzieniem dilerów. Karanie za małą ilość narkotyków okazało się nieskuteczne. Taki pomysł stawia po jednej stronie zarówno dilerów, jak i ofiary. A przecież ofiary powinny być po naszej stronie - podkreślił.
Również, zdaniem Danuty Wiewióry z Monaru, nie ma sensu zamykanie w więzieniach osób uzależnionych. Trzeba je leczyć - powiedziała.
Według Kajetana Dubiela z Centralnego Zarządu Służby Więziennej, największe konsekwencje wprowadzenia kar za posiadanie każdej ilości narkotyków spadły właśnie na więzienia. Teraz za przestępczość narkotykową jest w więzieniach około 2 tysięcy osób. W ubiegłym roku przewinęło się ich aż 6 tys. Zauważyliśmy, że znacznie nasilił się przemyt narkotyków do więzień - podkreślił Dubiel.
Janusz Zimak z Towarzystwa Powrót z U jest przeciwny propozycji niekarania za posiadanie małej ilości narkotyków, bo - jak mówił - nie da się opanować sytuacji, a ludzie uzależnieni będą wykorzystywani przez dealerów.
Przeciwna zmianom w ustawie była też lekarka Maria Malewska. Zauważyła, że do uzależnienia się, także od narkotyków, potrzebne są trzy rzeczy: podatność, dostęp do używek i przyzwolenie środowiska. A ten projekt ustawy właśnie pozwala na posiadanie narkotyków - podkreśliła.
Z kolei Karol Prusak, pracujący z uzależnionymi uważa, że należy oddzielić w ustawie narkotyki twarde od miękkich i dopuścić w Polsce do legalnej hodowli marihuany. Po co zarabiać ma mafia, skoro może Skarb Państwa - przekonywał.
Jeden z uczestników dyskusji przyznał, że od 20 lat pali marihuanę i nie uważa się za osobę chorą. Nie jestem przestępcą, mam udane życie osobiste i zawodowe - zaznaczył.
Min. Balicki uznał debatę za ważną, bo pokazała różnorodność opinii w tej sprawie. Przed trudnym problemem nie należy chować głowy w piasek. Naszym wspólnym celem jest dążenie do tego, żeby prawo było jak najbardziej optymalne i szanowało godność człowieka - powiedział. Obiecał, że wszystkie uwagi z debaty będą uwzględnione przy tworzeniu ostatecznego kształtu projektu ustawy.
nie wiem czemu ale odczuwam wielka chec opisania tego, co zrobila ze
mna Lady Salvia poprzedniego wieczoru.
Pozytywne nastawienie, był to mój drugi trip na kwasie, pierwszy poza domem. Jedyne czym się stresowałem to reakcją mojego kolegi, który pierwszy raz brał LSD a wcześniej miał styczność tylko z marihuaną i używkami dla szaraków (alkohol, nikotyna, kofeina)
Oboje z kolegą byliśmy długo zafascynowani sposobami zmian percepcji i stanu ducha. Fascynowało to nas ale jednocześnie preferowaliśmy pozostawiać to w sferze fantazji bo przecież "skąd my to ogarniemy?" "nie chcę skończyć jak ćpun" "a co jeśli mam jakąś chorobę psychiczną?". No ale cóż, los bywa zaskakujący i skończyło się na tym, że zdobyłem możliwość ogarnięcia LSD. Mój pierwszy raz z tą substancją był niesamowity, aczkolwiek jak jest opisane w "Doświadczenie" ,był to połowiczny efekt WOW.
Godzina ok. 22 Nastawienie pozytywne. Chęć na mocny, pełnowartościowy trip.
Moja perspektywa:
Moje ego zostało rozbite na drobne cząsteczki tworząc chmurę miliona drobnych cząsteczek. Pomimo, że są one niemal nieruchome to czuje ogromne tarcie i twardość. Jest to strasznie nieprzyjemne uczucie, która narasta w sile. Gdy osiąga apogeum poszczególne cząsteczki zapadają się w sobie i przechodzą do innego wymiaru. Wtedy tarcie i twardość spada do zera. Po czym znowu zaczyna narastać aby po odpowiednim czasie sytuacja mogła się powtórzyć. Temu wszystkiemu towarzyszą błyski światła.
Ciepłe majowe popołudnie nad rzeką, tuż obok jakiejś fabryki. Ja, moja ówczesna dziewczyna i przyjaciel spotkaliśmy się w celu picia piwa i palenia papierosów. A potem wyszło jak wyszło.
Prolog:
Spotkaliśmy się razem z moją ówczesna dziewczyną i przyjacielem kulturalnie napić się piwa po szkole. Nic nadzwyczajnego, zdażało się już wcześneij. W trakcie dziewczyna zaproponowała że może zapalimy sobie coś fajnego. Naturalnie się zgodziliśmy bo dlaczego by nie, więc po jakimś czasie poszła do od jakiegoś kumpla i wróciła z paleniem. Powiedział jej że może być lekko halycunogenne.
Doświadczenie:
Komentarze