W czym prezes moczy dziób

Zarząd znanej katowickiej firmy PRInż S.A. niestety nie pija oleju rzepakowego ani etanolu sporządzonego z roślin, które chłop polski sadzi, a PSL popiera.

Anonim

Kategorie

Źródło

NIE 06/2003

Odsłony

4372
W dniach 1420 grudnia zeszłego roku zarząd Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjnych (PRInż S.A.) zamówił 665 (sześćset sześćdziesiąt pięć) butelek koniaku i wina, w tym:

  • Davidoff Classic Cognac (347,54 zł szt.)
  • koniak Marbelle Vielle Reserv (213,93 zł szt.)
  • wino Tokaji Aszu (238,5 zł szt.)
  • wino Chateauneuf du Pape Clos Bimard (122,15 zł szt.).

Łącznie zarząd wydał na trunki w jeden tydzień 41 319,27 zł.

Nie czepialibyśmy się tego, alkohol bowiem lubimy pasjami i nie z naszej kieszeni na to poszedł szmal, ale interesujące nam się wydało zestawienie kopii tego rachunku (i owszem, posiadamy) z pismem okólnym, które prezes zarządu, dyrektor naczelny PRInż S.A. Jerzy Binder skierował do załogi. Oto jego fragmenty:

(...) aby w dalszym ciągu istnieć na rynku i konkurować w przetargach, należy koszty stale ograniczać. Osiągać to należy poprzez bezwzględne przestrzeganie dyscypliny budżetowej, oraz ograniczając wydatki związane m.in. z:
  • zakupem materiałów biurowych, wydawnictw i prasy oraz usługami kserograficznymi,
  • wyposażeniem i doposażeniem pomieszczeń biurowych,
  • rozmowami telefonicznymi, zarówno poprzez telefony komórkowe jak i stacjonarne,
  • korzystaniem i eksploatacją samochodów służbowych.
(...) zobowiązuję Dyrektorów i Kierowników Jednostek Organizacyjnych do objęcia szczególną obserwacją źródeł powstawania kosztów. Biorąc pod uwagę, że zgodnie z art. 100 Kodeksu Pracy, jedną z podstawowych powinności pracowniczych jest dbałość o dobro zakładu pracy i ochrona jego mienia, co w konsekwencji przekłada się na sytuację pracowników w nim zatrudnionych, zobowiązuję wszystkich pracowników do podjęcia działań zmierzających do obniżenia i ograniczenia wydatków związanych z zarządzaniem i utrzymaniem Przedsiębiorstwa. (...) Uprzedzając, iż wyciągane będą konsekwencje służbowe w przypadku stwierdzenia, że nastąpiło, bez uzasadnionych przyczyn, znaczne przekroczenie przydzielonych w budżecie limitów lub poniesiono koszty zbędne albo zawyżone, proszę bardzo o poważne potraktowanie sprawy.

Z listem prezesa Bindera zapoznano wszystkich pracowników spółki.

PRInż S.A. jest najważniejszą spółką notowanego na Giełdzie Papierów Wartościowych holdingu Mostostal Zabrze. PRInż S.A. może pochwalić się budową i modernizacją autostrady A4, budową Trasy Średnicowej, budową infrastruktury dla Géanta w Sosnowcu i Auchana w Katowicach, wieloma mostami, skrzyżowaniami i mniejszymi drogami.

Holding Mostostal Zabrze, do którego należy PRInż S.A., ma się coraz gorzej. Jego notowania giełdowe 27 stycznia tego roku wynosiły 0,99 zł za akcję, gdy jeszcze w marcu 2001 r. za jedną akcję płacono nawet ponad 9 zł. Ostatnie dane o sytuacji finansowej holdingu pochodzą z trzeciego kwartału zeszłego roku. Wówczas, po raz pierwszy w swojej historii, Mostostal Zabrze osiągnął ujemny współczynnik zysk/strata na jedną akcję (3,387)! Jedną z głównych przyczyn dołowania Mostostalu jest kiepska sytuacja głównej spółki holdingu PRInż S.A. Prezes Binder wraz z zarządem mają zatem powody do uchlewania się ze smutku.

Głównymi akcjonariuszami hol-dingu są: Bank Handlowy S.A., PZU S.A. i Pekao OFE, resztę posiadają drobni ciułacze. Właścicielom rozmyślającym o dołującym Mostostalu Zabrze i koniakach za trzy i pół stówki przypominamy przywołany przez prezesa Bindera art. 100 kp!

Źródło: NIE 06/2003, Autor : Andrzej Rozenek

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

AleX (niezweryfikowany)

mam nadzieje ze udupia skurwysynow, ale znajac nasz kraik ktos dostanie pare takich koniaczkow i bedzie cichutko..
robotieski cieławiek (niezweryfikowany)

a to Polska właśnie(?)
upalon (niezweryfikowany)

przystawilbym skurwysynowi lufe do lba i kazal to wszystko wypic.
Da Cat (niezweryfikowany)

FRiR, osiołki ;)) <br>(Fundusz reprezentacyjny i reklamowy, czy jakoś tak). <br>0.25% PRZYCHODU (nie: DOCHODU !!) firmy można przeznaczyć na cele reprezentacyjne i (szeroko pojętą) reklamę (i jakoś to się odlicza od podatku). <br>Przy czym, zakup koszuli czy krawatu w myśl (bezmyśl??) polskich urzędasów skarbowych reprezentacją nie jest - ale zakupienie bombonierki czy flachy gorzały - jak najbardziej. <br>A ponieważ (jak wszystkim dobrze wiadomo) słodycze szkodzą (mleczaki się psują... ;))) więc pozostaje co?.. <br>Z dwojga złego lepiej przechlać niż oddać te pieniądze w formie podatku - tak czy kwak, pieniądze przepadają, a przynajmniej jest jakaś przyjemność. <br>Co do kwoty: należałoby zestawić te 40+ koła z CAŁKOWITYM przychodem tej firmy, wtedy byłoby wiadomo jak się ma jedno do drugiego. <br>A poza tym, 14-20 XII to przecież koniec roku, i ostatni gwizdek źeby w/w siano spożytkować (nie mylić ze &quot;zmarnować &quot;, t.j. oddać skarbówce) - a i okazja ku temu nie mała (święta...). <br>Zresztą, nie uchodzi żeby poważny prezes wręczał drugiemu poważnemy prezesowi jakiegoś sikacza Sofia Cabernet za 6zł (+VAT :)) czy inną naftę typu Gorzka Żołądkowa.
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza


nie wiem czemu ale odczuwam wielka chec opisania tego, co zrobila ze

mna Lady Salvia poprzedniego wieczoru.


  • Amfetamina

Mam 18 lat i chciałabym powiedzieć pare słówek o

fecie:). Pierwszy raz wzięłam w 2 klasie liceum. Było fajnie a

nawet bardzo fajnie. Niczym się nie przejmowałam miałam ogromną

energię do robienia wielu rzeczy. Pózniej brałam ok dwa razy na

miesiąc. Chodziłam na dyskoteki i dobrze się bawiłam gdy wziełam

fetę.Było wspaniale:).


  • Marihuana

W grudniu 1997 wydano długo oczekiwany, pierwszy od 15 lat raport Światowej

Organizacji Zdrowia (WHO) Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczący marihuany. Skandal

wybuchł, gdy brytyjski periodyk naukowy "New Scientist" ujawnił w swym numerze

z lutego 1998 fakt zatajenia jednego z rozdziałów tego dokumentu. W ocenzurowanym

rozdziale autorzy - troje wiodących badaczy uzależnień - porównują naukowo

udokumentowane zagrożenia płynące z używania marihuany z zagrożeniami, jakie niesie

  • Lophophora williamsii (meskalina)
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie
  • Trichocereus Pachanoi (San Pedro)

Byłem podekscytowany na samą myśl o tym, że już niebawem przeniosę się w zupełnie inny świat, a zarazem miałem obawy, jeżeli chodzi o tak głęboką podróż. Nastrój jak najbardziej mi dopisywał, było pozytywnie. Okoliczności to urodziny przyjaciela, wraz ze mną było tam 7 osób, przy czym jedna dosyć szybko poszła do domu. Tylko ja spożyłem meskalinę, reszta piła alkohol. Na początku byliśmy w domu, aby później przenieść się do lasu.

17:00

Zaczynam konsumpcję kaktusowego ekstraktu, popijając całość sokiem z czarnej porzeczki, w tle leci utwór "Deep Purple - Black Night" wprowadzając mnie w wesoły nastrój. Czas spożywania przeze mnie tej magicznej mikstury trwał około 10-15 minut. Dodam, że na 4h przed spożyciem nic nie jadłem.

18:00