Viagra dla nastolatków, środki nasenne i „koński dopalacz” zamiast siłowni: mieszkańcy Norwegii fol

Na podstawie wyników badań przeprowadzonych w ostatnich miesiącach przez norweskie instytucje publiczne w prasie pojawiła się teza, że młode pokolenia zamieszkujące Norwegię coraz częściej sięgają po środki farmakologiczne – niekiedy narażając na uszczerbek własne zdrowie.

Na podstawie wyników badań przeprowadzonych w ostatnich miesiącach przez norweskie instytucje publiczne w prasie pojawiła się teza, że młode pokolenia zamieszkujące Norwegię coraz częściej sięgają po środki farmakologiczne – niekiedy narażając na uszczerbek własne zdrowie.

Czy to efekt większej wiedzy o lekach dostępnych na rynku aptecznym i pomocy, z jakiej można skorzystać w placówkach medycznych, czy raczej lenistwa? Problematyczne kwestie opisały w sierpniu i wrześniu norweskie dzienniki.

Młodzież nie ma kiedy chorować: „Nauczyciele uważają nas za hipochondryków”

Sierpniowy raport Instytutu Zdrowia Publicznego wskazuje na 30-procentowy wzrost liczby wizyt lekarskich wśród norweskiej młodzieży licealnej i o 8 proc. więcej wypisanych recept. Według TV2 przyczyną tego zjawiska mogą być wprowadzone obostrzenia co do dopuszczalnych nieobecności na zajęciach lekcyjnych w ciągu semestru.

Jeśli uczeń ma ponad 10 proc. nieusprawiedliwionych nieobecności na lekcjach z danego przedmiotu, nie może otrzymać oceny końcowej. Badania instytutu dotyczą Norwegów w wieku 16-18 lat. Według raportu zastosowanie antybiotyków od 2016 roku wzrosło o 25 proc., a środków nasennych – o 29 proc. Zdaniem lekarzy statystyki wcale jednak nie wskazują na to, że młodzież stała się bardziej chorowita. Masowe wypisywanie recept na te środki stanowi jedynie bezpośrednią konsekwencję nowych zasad dotyczących absencji na zajęciach szkolnych.

Jedna z uczennic bergeńskiej szkoły średniej, która zgodziła się wziąć udział w reportażu TV2, uznała, że nowe ograniczenia są dla jej rówieśników sporym brzemieniem. Jej zdaniem licealiści nie mają kiedy chorować, a przede wszystkim w oczach nauczycieli stali się „symulantami”. Kadra pedagogiczna podważa wiarygodność ich tłumaczeń, gdy jako powód nieobecności podają powody zdrowotne.

W rozmowie z dziennikarzami TV2 zadowolenie z restrykcji wyraził z kolei minister edukacji Torbjørn Røe Isaksen. Według niego nie wszystkie przypadki wymagają od razu tego, żeby uczeń zostawał w domu, a sami lekarze również powinni zachowywać większą asertywność, kiedy nastolatek albo jego rodzic dzwoni do przychodni z prośbą o wypisanie zwolnienia lekarskiego.

Viagra dla nastolatków?

Inną kwestią, którą w ostatnich miesiącach poruszyli z kolei norwescy seksuolodzy, jest przepisywanie środków zwalczających kłopoty z erekcją coraz młodszym mężczyznom. O recepty na farmaceutyki zawierające np. z sildenafil (jak popularna Viagra) proszą lekarzy nawet 18-latkowie, którzy nie są zadowoleni ze swoich łóżkowych osiągnięć, i otrzymują je bez wnikliwych badań ani rozmów. W rezultacie zażywają podobne leki co ich dziadkowie.

Według statystyk Rejestru Recept przytoczonych przez NRK od 2010 roku liczba Norwegów w wieku 18-20 lat, którzy stosują środki na zwiększenie potencji, wzrosła niemal dwukrotnie. Co może stanowić przyczynę tego zjawiska? Seksuolodzy wymieniają wiele powodów, ale przede wszystkim zbyt duże oczekiwania niedoświadczonych mężczyzn wobec siebie, na co kolei ma wpływ presja otoczenia i powszechnie dostępna w internecie pornografia, która przedstawia zafałszowany obraz rzeczywistości.

Innego zdania jest lider Norweskiego Związku Lekarzy Ogólnych, Tom Ole Øren. Według niego przyczyn należy dopatrywać się w innej tendencji – ludzie zwyczajnie wolą konsultować swoje problemy ze specjalistami i oczekują profesjonalnej pomocy, dlatego w ciągu ostatnich kilku lat zaczęli częściej zgłaszać się do placówek medycznych.

W rozmowie z NRK tłumaczył, że dzieje się tak odkąd temat kłopotów z erekcją wyszedł ze strefy tabu, a wcześniej nie wszyscy młodzi byli świadomi dostępności tabletek wspomagających potencję. Øren zaznaczył jednak, że lekarze są zobligowani zweryfikować zasadność wypisania pacjentowi recepty zanim się na to zdecydują.

Koński dopalacz, który nie zapewnia końskiego zdrowia

Popularne wśród Norwegów stają się również środki, przed którymi ostrzega nawet Policja Kryminalna (Kripos). Tzw. koński dopalacz wiedzie prym szczególnie u osób chcących szybko osiągnąć wymarzoną sylwetkę, jednak pierwotnie substancja ta – jak zresztą słusznie sugeruje nazwa – miała zastosowanie u koni cierpiących na astmę.

Środek przyspiesza spalanie tłuszczu, zwiększa wytrzymałość, dodaje energii i niweluje uczucie głodu. Wydaje się, że zapewnia drogę na skróty do idealnej formy, ale jednocześnie stanowi zagrożenie dla ludzkiego zdrowia – w kilku europejskich krajach odnotowano ataki serca, a nawet zgony po spożyciu „końskiego narkotyku”. Ponadto może on powodować lęki i inne niepożądane reakcje psychologiczne.

Choć jego sprzedaż jest nielegalna, łatwo nabyć go przez internet. Według statystyk Kripos w ubiegłym roku w Norwegii niebezpieczną substancję w postaci tabletek i płynu skonfiskowano 96 razy (głównie przez celników), co daje wynik ośmiokrotnie wyższy niż 10 lat temu.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza

Do testów podszedłem ambitnie.

Pierwsza próba około godziny 14 1/10 grama inhalacja na spółę z kolegą. Efekt marny aczkolwiek odczuwalny intensywnie. wrażenie przechodzenie przez ciało jakiejś płaszczyzny.

Druga próba około godziny 16 efekt jak wyżej. Trzecia i ostatnia w tej sesji godzina 20. Ilość trochę większa od poprzednich.

Róznica tylko taka, że tym razem spaliłem cały materiał za jednym machem. Paliłem z lufy szklanej otwartej z obu stron.

Hmm, ściągnąłem chmurę odłożyłem lufę i zapalniczkę, usiadłem i już mnie nie było.

  • 1P-LSD
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie jak najbardziej pozytywne. Dzień wolny od trosk, cały dla mnie. Piękna, słoneczna pogoda.

Ostatnimi czasy doszły mnie słuchy o microdosingu. Ponieważ chciałem się jakoś odblokować twórczo, to ta koncepcja wydała mi się zachęcająca i postanowiłem wcielić ją w życie. Zmagam się też trochę z lekką aspołecznością i lękami, więc liczyłem również na zerwanie więzów w tej kwestii (oczywiście podejmuję walkę ze swoimi problemami na różnych płaszczyznach, nie tylko karmiąc się pscyhodelikami, więc oczywiście jest to tylko element "terapii"). Cztery dni po tripie przy dawce 125 µg, uwzględniając tolerancję, wycelowałem w około 30 µg. Oto efekty:

  • Kodeina

Chciałbym się z Wami podzielić swoją dzisiejszą podróżą. Moją poważną przygodę z substancjami aktywnymi zakończyłem z grubsza juz prawie rok temu. Od tamtej pory paliłem 2 razy, w dosłownie w kilku przypadkach raczyłem się alkoholem, choć jeśli chodzi o ilość jednego, jak i drugiego - nie przesadzałem. Jakieś 0,2 grama 10x ekstraktu Salvii spoczywa już od dłuższego czasu w mojej magicznej skrzyneczce, która swoim wyglądem przypomina mi o starych, jakże dziwnych czasach...

  • LSD-25