Używanie marihuany nie zwiększa ryzyka wypadku samochodowego, ale picie alkoholu już tak

Z najnowszego badania przeprowadzonego na grupie kierowców odwiedzających oddziały ratunkowe wynika, że używanie marihuany nie zwiększa ryzyka uczestnictwa w wypadkach drogowych. Co ciekawe, osoby, które zgłosiły spożycie dużej ilości marihuany, miały nawet mniejsze szanse na udział w wypadku. Z drugiej strony, konsumpcja alkoholu – czy to samodzielna, czy w kombinacji z marihuaną – była konsekwentnie związana z większym ryzykiem wystąpienia kolizji.

deadmau5

Kategorie

Źródło

Fakty Konopne

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie Fakty Konopne! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

40

Z najnowszego badania przeprowadzonego na grupie kierowców odwiedzających oddziały ratunkowe wynika, że używanie marihuany nie zwiększa ryzyka uczestnictwa w wypadkach drogowych. Co ciekawe, osoby, które zgłosiły spożycie dużej ilości marihuany, miały nawet mniejsze szanse na udział w wypadku. Z drugiej strony, konsumpcja alkoholu – czy to samodzielna, czy w kombinacji z marihuaną – była konsekwentnie związana z większym ryzykiem wystąpienia kolizji.

GŁÓWNE WYNIKI BADANIA

Badanie przeprowadzone na grupie kierowców, którzy trafili do oddziałów ratunkowych w trzech różnych miastach: Denver, Portland i Sacramento, dostarczyło interesujących wniosków dotyczących wpływu używania marihuany na bezpieczeństwo drogowe. Naukowcy, starając się zrozumieć wpływ używania marihuany na wypadki drogowe, szczegółowo przeanalizowali dane dotyczące spożycia substancji psychoaktywnych przez uczestników badania.

Jednym z najbardziej zaskakujących odkryć było stwierdzenie, że samo używanie marihuany nie było bezpośrednio powiązane z wyższym ryzykiem wypadków samochodowych. Ta obserwacja stoi w sprzeczności z powszechnie panującą opinią, jakoby kierowanie pojazdem po spożyciu marihuany znacząco zwiększało ryzyko kolizji. Badacze zwrócili uwagę, że osoby, które zgłosiły wysokie spożycie marihuany, paradoksalnie rzadziej były uczestnikami wypadków drogowych. Wcześniejsze badania sugerowały, że osoby pod wpływem marihuany jeżdżą wolniej i zachowują większy odstęp przed poprzedzającymi samochodami. Czy to może być powodem zmniejszonego prawdopodobieństwa udziału w wypadkach?

W kontraście do wyników dotyczących marihuany, spożycie alkoholu – niezależnie od tego, czy było łączone z użyciem marihuany, czy też spożywany był samodzielnie – wyraźnie zwiększało ryzyko wystąpienia wypadku. To odkrycie podkreśla znaczącą różnicę we wpływie obu substancji na zdolności motoryczne i percepcję kierowców. Alkohol, jako depresant, wpływa na znaczne pogorszenie czasu reakcji, koordynacji oraz oceny sytuacji na drodze, co może przyczyniać się do zwiększonego ryzyka wypadków.

W ramach badania, oprócz standardowych wywiadów z uczestnikami, przeprowadzono szczegółowe badania krwi w celu zmierzenia poziomów THC – głównego psychoaktywnego składnika marihuany – oraz przeprowadzono testy na obecność alkoholu. Takie podejście umożliwiło naukowcom nie tylko analizę samodzielnie zgłoszonego używania marihuany i alkoholu, ale także obiektywną ocenę poziomu tych substancji w organizmie w momencie wypadku.

ANALIZA WYNIKÓW

Analiza wyników przeprowadzonego badania rzuca nowe światło na sposób, w jaki postrzegamy wpływ marihuany na zdolności kierowców oraz na metody oceny tego wpływu. Kluczowym odkryciem jest tutaj podważenie wiarygodności używania poziomu THC w organizmie jako bezpośredniego wskaźnika ryzyka wypadku. Tradycyjnie, obecność THC była traktowana jako główny kryterium oceny zdolności do bezpiecznego prowadzenia pojazdu. Jednak wyniki badania wskazują, że poziom THC nie koreluje bezpośrednio z upośledzeniem funkcji motorycznych, co ma kluczowe znaczenie dla bezpiecznego prowadzenia pojazdów.

Na podstawie tych odkryć, badacze sugerują przesunięcie akcentu z pomiaru poziomu THC na ocenę rzeczywistego upośledzenia zdolności kierowcy do bezpiecznej jazdy. Oznacza to, że zamiast polegać wyłącznie na testach krwi czy śliny w celu stwierdzenia, czy kierowca jest pod wpływem marihuany, powinno się wprowadzić bardziej złożone metody oceny, które mogłyby rzetelniej odzwierciedlać stan odurzenia.

PODSUMOWANIE

Badanie, którego wyniki rzucają nowe światło na dyskusję dotyczącą wpływu marihuany na bezpieczeństwo na drogach, porusza również kluczowe kwestie prawne i naukowe związane z ustalaniem legalnych limitów THC w organizmie kierowców. Z jednej strony, wyniki badania wskazują na potrzebę przemyślenia obecnych metod oceny faktycznego odurzenia, które, jak podkreślają autorzy, są dalekie od doskonałości. Z drugiej strony, problem ustalania limitów THC jest skomplikowany zarówno z naukowego, jak i prawnego punktu widzenia, co stanowi wyzwanie dla tworzenia efektywnych regulacji prawnych.

Autorzy badania zwracają uwagę na potencjalne ograniczenia ich pracy, które mogą mieć wpływ na reprezentatywność i interpretację wyników. Jednym z takich ograniczeń jest możliwość, że badanie objęło stronniczą próbkę kierowców – tych, którzy z różnych przyczyn zdecydowali się wziąć udział w badaniu. Taka selektywność może wprowadzać pewne zniekształcenia do ostatecznych wniosków. Dodatkowo, samodzielnie zgłaszane używanie marihuany przez uczestników badania może być obarczone niedokładnością, co również należy brać pod uwagę przy analizie wyników.

Wnioski płynące z badania należy rozpatrywać w kontekście szerszej debaty na temat legalizacji marihuany i jej wpływu na bezpieczeństwo na drogach. Dyskusja ta jest szczególnie aktualna w obliczu postępującej legalizacji marihuany w wielu krajach i stanach, co rodzi pytania o skutki takiej polityki dla ogólnego bezpieczeństwa. Zmiana podejścia do marihuany i prowadzenia pojazdów wymaga nie tylko dalszych badań, ale także przemyślanej polityki, która w sposób adekwatny zareaguje na nowe wyzwania. Ważne jest, aby takie polityki były oparte na solidnych dowodach naukowych i uwzględniały złożoność problemu, w tym różnice w sposobie, w jaki marihuana wpływa na poszczególnych kierowców, oraz ograniczenia obecnych metod oceny upojenia.

Badanie podkreśla konieczność dokładniejszego zrozumienia wpływu marihuany na zdolności kierowców oraz wyzwań, jakie stoją przed prawodawcami w zakresie tworzenia sprawiedliwych i efektywnych regulacji. Ostatecznie, dążenie do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach musi opierać się na rzetelnej wiedzy naukowej i elastyczności w dostosowywaniu praw do szybko zmieniających się realiów społecznych i medycznych.

Oceń treść:

Average: 8 (1 vote)

Komentarze

NiegrzecznyPacjent (niezweryfikowany)

Jeździłem cały 2023 rok zazwyczaj zjarany, mi to różnicy nie robi czy jestem trzeźwy czy upalony.
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Set & Setting: Obszerna polana otoczona lasem, niedaleko ścieżka i mały strumyczek. Przy końcu podróży las i bardzo spokojne lotnisko - żadne duże linie lotnicze, raczej aeroklub, czyli awionetki, szybowce i te sprawy. Nastawienie bardzo pozytywne, ekscytacja, ewentualnie delikatny niepokój pierwszym tripem każdego z nas.

 

‚Specyfikacja’: 17 lat, waga około 60kg, jakieś 180cm wzrostu.

 

Dawka: około 25mg 4-HO-MET

 

  • Pierwszy raz
  • Pseudoefedryna

chęć spróbowania czegos nowego, humor raczej neutralny, śni dobry, ani zly. Dom, własny pokoj.

14.30 - wracam z apteki z opakowaniem Sudafedu, bez czekania zjadam 6 tabletek popijając je kawą.
t + 40 min - sprzątam pokój, rzadnego kopa energii póki co nie ma, wyczuwam lekką poprawę humoru, problemy wydają się malutkie. Ale niestety jestem człekiem głodnym wrażeń, zarzucam kolejne 6 tabsów + kolejna kawa.

  • Marihuana

2006, wrzesień. Amsterdam

Wrzesień, rok 2006. Całe wakacje upłynęły pod znakiem pracy. We wrześniu całą ekipą
planowaliśmy eskapadę do Ziemii Obiecanej, do miejsca, gdzie odpalając jointa nie trzeba nerwowo oglądać się za siebie a idąc ulicą z gramem, nie trzeba kurczowo ściskać go w dłoni i zaprzątać sobie głowy myślą : zdążę połknąć, czy nie... To miało być ukoronowanie naszej przygody z MJ, nasza Mekka, nasz szczyt. Jedni wchodzą na K2 inni jadą... do AMSTERDAMU.

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

własny dom, po kilku wartościowych lekturach, chęć poznania siebie, bez przypałów, 1 piwko, neutralne nastawienie jakby przytłumione

Spokojne popołudnie, zarezerwowane na mój "mały" seans ze znaczkiem pod językiem.. 

Zaznaczam, że LSD zawsze traktowałam zawsze z szacunkiem i niezmiernie cieszyłam się, że tym razem sama go wypróbuję i dziękuję mojemu dostawcy. Do tego ciągle poszukiwałam swojej drogi, byłam pełna rozsterek, niepogodzona z wewnętrznym JA, otoczeniem i tęskniąca za prawdą, ważne pytania wręczm mnie przygniatały. Nastawiłam się twórczo.