REKLAMA

USA: narkomani wśród polonijnej młodzieży

Anonim

Kategorie

Źródło

wp.pl/Tygodnik Podhalański

Odsłony

2544
Michał trafił do ośrodka pomocy dla narkomanów po raz czwarty. Tym razem w stanie krytycznym. Długo leżał podłączony do aparatury reanimacyjnej. Wyszedł z tego, ale czy to, chyba ostatnie, ostrzeżenie pomoże?

On mówi, że tak, ale matka nie bardzo w to wierzy, choć modli się codziennie, by tak się stało. Ojciec, który do tej pory nie dawał wiary w żadną poprawę, tym razem zmienił zdanie. Powiedział, że zrobi wszystko, by odzyskać syna. A zaczęło się tak niewinnie, na prywatce po skończeniu szkoły podstawowej.

Rodzina Michała przyjechała do USA z Podhala, kiedy chłopiec miał iść do ósmej klasy. Trafił do dwujęzycznej szkoły i chociaż w Polsce nie należał do prymusów, po opanowaniu języka stał się jednym z najlepszych uczniów.

Szybko znalazł przyjaciół, był wysportowany. Gra w piłkę w drużynie juniorów w Polsce pozwoliła mu zająć miejsce lidera w szkolnej drużynie amerykańskiego futbolu. Dyrekcja i nauczyciele stawiali go za wzór. Rodzice byli dumni z syna, który wyglądał jak atleta. Wyglądał, bo pozostał mu tylko wzrost. Mięśnie i masa ciała prawie znikły. A wszystko zaczęło się tak niewinnie...

Problem narkomanii wśród polonijnej młodzieży jest ogromny. Coraz częściej pisze o tym polonijna prasa w USA. Wcześniej Nowy Dziennik teraz Tygodnik Podhalański. Autorzy próbują dociec przyczyn.

- Jedni biorą przykład z amerykańskich kolegów, inni chcą być akceptowani przez rówieśników. Wielu z nich nie ma prawdziwej rodziny. Rodziców widują jedynie wieczorem, kiedy zmęczeni wrócą z pracy. A na każdej dyskotece tak łatwo o narkotyki - wyjaśnia Miłosz Sowa z Tygodnika Podhalańskiego.

Oceń treść:

0
Brak głosów
randomness