UOP zatrzymał przemytników narkotyków

Dzieje gangów zajmujących się przemytem i rozprowadzaniem narkotyków na Śląsku.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza Katowice

Odsłony

8974
Funkcjonariusze katowickiej delegatury UOP zatrzymali we wtorek czterech gangsterów podejrzewanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz hurtowy przemyt narkotyków. Prokuratura Okręgowa w Katowicach złożyła w środę wniosek o ich tymczasowe aresztowanie. Szczegóły sprawy utrzymywane są jednak w ścisłej tajemnicy.

Ktoś, kto twierdzi, że handluję narkotykami, jest chory psychicznie - mówił półtora roku temu przed katowickim sądem Marcin M., ps. "Marcepan". We wtorek pod zarzutem m.in. przemytu środków odurzających został zatrzymany przez funkcjonariuszy katowickiej delegatury UOP.

"Marcepan" został zatrzymany w Częstochowie. Oprócz oficerów katowickiej delegatury UOP pojechali tam po niego funkcjonariusze kompanii antyterrorystycznej. Gangster był kompletnie zaskoczony nocną wizytą przedstawicieli organów ścigania. Nie stawiał oporu. Razem z nim w zasadzkę wpadli: Sylwester W., ps. "Gruby", Artur M., ps. "Gulo", oraz Piotr U., ps. "Kaczka", jego najbliżsi współpracownicy. Najwięcej kłopotów sprawił "Kaczka", który jak obłąkany powtarzał, że to niemożliwe. - Przecież ja w sobotę biorę ślub - tłumaczył funkcjonariuszom UOP.

Gangsterzy zostali przewiezieni do Prokuratury Okręgowej w Katowicach. - Przedstawiliśmy im zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i wymuszanie haraczy. Skierowaliśmy już do sądu wnioski o ich tymczasowe aresztowanie - powiedział nam prokurator Leszek Goławski, rzecznik prasowy katowickiej Prokuratury Okręgowej. Ze względu na tajemnicę śledztwa zarówno prokuratura, jak i UOP nie udzielają żadnych dodatkowych informacji w tej sprawie. "Gazeta" dowiedziała się jednak, że mężczyźni zajmowali się hurtowym przemytem do Polski narkotyków. Na trop ich działalności wpadli oficerowie katowickiej delegatury UOP.

Kim jest Marcin M., ps. "Marcepan"? Kilka lat temu wrócił do Polski z USA, gdzie zostawił żonę oraz dziecko. Został ochroniarzem w dyskotece, parał się egzekucją długów. Po jakimś czasie związał się z gangsterem Januszem T., ps. "Krakowiak", i wykonywał dla niego drobne zlecenia. O tej współpracy zeznał potem m.in. Wiesław Cz., ps. "Kastor", najbliższy przyjaciel "Krakowiaka", który obecnie ma status świadka koronnego i oskarża swoich kolegów. Prokuratura nie miała jednak na tyle mocnych dowodów, żeby zatrzymać "Marcepana" już w czasie rozbijaniu imperium Janusza T.

Półtora roku temu 33-letni Marcin M. stanął przed katowickim Sądem Okręgowym. Wtedy był jednak tylko świadkiem w procesie trzęsącego Gliwicami gangu Zygmunta L., ps. "Sandokan". Wysoki, opalony mężczyzna przyszedł do sądu razem z ochroniarzem. Obawiał się o swoje życie, gdyż we wrześniu 1998 r. pod siedzeniem w jego czerwonym dżipie ktoś podłożył 300 gramów trotylu z zapalnikiem. Policyjni pirotechnicy stwierdzili wtedy, że zamachowiec musiał się spieszyć, gdyż niedbale podłączył przewody. Kiedy "Marcepan" wsiadł do auta, druciki porozłączały się i bomba nie wybuchła.

Przed katowickim sądem Marcin M. bardzo dobrze się bawił . - I to ma być zorganizowana grupa przestępcza? To nie możliwe - stwierdził lekceważąco, patrząc na "Sandokana" i jego ludzie. Znał ich bardzo dobrze, wielokrotnie pił z nimi wódkę, a potem robił interesy.

- Dlaczego nazywają pana "Marcepan"? - zapytał wtedy z ciekawości sędzia Bogdan Jajszczok. - No cóż, mówią, że jestem sympatyczny i słodki jak marcepan - odparł z uśmiechem gangster. Dodał również, że wszystkie informacje mówiące, iż miałby handlować narkotykami są zwykłymi pomówieniami. - Ktoś, kto tak twierdzi, jest chory psychicznie. Narkotykami handluje "Marcepan II" - zeznał wtedy pod przysięgą. Sprzed sądu odjechał luksusową wersją bmw serii 7.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że po zatrzymaniu "Krakowiaka", Marka B., ps. "Ogryzek", oraz Wojciecha C., ps. "Baca", czyli ludzi, którzy kontrolowali rynek narkotykowy na Śląsku, pałeczkę pierwszeństwa miał po nich przejąć właśnie "Marcepan". Działał razem z Krzysztofem Sz., ps. "Kraszan". Ten drugi został jednak zastrzelony w holu częstochowskiej kawiarni Panorama. Sprawa "Marcepana" jest rozwojowa i nie wyklucza się dalszych zatrzymań.

Największą siatkę przemytników narkotyków rozbitą do tej pory przez katowicką delegaturę UOP stworzył Marek B., tłumacz hiszpańskojęzycznych zespołów tanecznych występujących na festiwalu Tydzień Kultury Beskidzkiej. Mężczyzna zorganizował siatkę kurierów, którzy wprost z Kolumbii sprowadzali do Polski świetnej jakości kokainę. Sprawa wyszła na jaw, kiedy celnicy z Czech i Austrii zatrzymali kilku ludzi B. Wtedy sprawą zainteresował się UOP. Marek B. został w 1997 r. zatrzymany, sąd wypuścił go jednak z aresztu ze względu na zły stan zdrowia. B. ma bowiem poważne problemy z sercem. Od tego czasu przemytnik ukrywa się i jest ścigany międzynarodowym listem gończym. Zdaniem Prokuratury Okręgowej w Katowicach sprzedał on w Polsce kokainę o wartości ponad 2 mln zł. Wcześniej, na początku lat 90. zatrzymano go w Niemczech na pokładzie statku, na którym znaleziono w beczkach rekordową ilość 300 kilogramów kokainy. B. odsiedział kilkanaście miesięcy w niemieckim więzieniu.

Marcin Pietraszewski, Monika Jaremko-Siarska, Częstochowa

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Byłem otwarty na nowe doświadczenie, z lekkimi obawami. Podróż miała miejsce w drewnianej chatce w górach, pod lasem z dala od cywilizacji. Moi dwaj towarzysze, doświadczeni w przyjmowaniu tej substancji, otaczający ciepłem, i dający poczucie bezpieczeństwa. Muzyka pozytywna, snująca się powoli. Album solowy "Fever Ray", którego już nigdy nie zapomnę.

 

Doświadczenie nadchodziło bardzo wolno, jak na palcach po jakiejś godzinie od wzięcia pierwszej dawki. Zaczęło się od dziwnego kojarzenia rzeczy znajdujących się w pomieszczeniu. Tylko gra wyobraźni i skojarzeń. Majtki na sznurku miały coś wspólnego z twarzą, albo napis na butelce Sprite bardzo domagał się przeczytania. Brzmiał on „DUŻO, DUŻO”. Potem zobaczyłem, że łóżka nie są do siebie równolegle. To wszystko można określić jako niesamowite wyostrzenie uwagi na szczegóły z otoczenia.

  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Set&Setting - Set - Nastrój psychiczny - podekscytowanie i chęć doświadczenia niezwykłej podróży, Setting - sklep, plac zabaw, mieszkanie

Witam wszystkich serdecznie. To mój pierwszy trip-raport więc proszę o wyrozumiałość, proszę też w miarę możliwości o zaakceptowanie go, bo szczegółowych trip-raportów o 4 plateau jest bardzo mało i ja chciałbym go opisać i ostrzec ludzi przed próbowaniem tak dużych dawek.

To był marzec 2020 roku. Wybrałem się po zakupy do innego miasta, a że chciałem tego dnia doświadczyć 4 plateau skusiłem się na kupno pięciu paczek Acodinu. Całe doświadczenie zaczęło się około godziny 16 a skończyło o 2 w nocy następnego dnia. Moja waga to 70kg.

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Odrzucone TR
  • Pierwszy raz

Lekkie zmęczenie, dobry humor, pozytywne nastawienie, ciekawość. Wolna chałupa, ja i moja dziewczyna, która towarzyszyła mi pierwszego dnia.

Oto mały raport, w którym będą przeplatały się opisy doświadczeń z dwóch dni, podczas których zniknęło 78 tabletek. Jedna w kawie. :(

Idąc za radą użytkowników [H] wrzucałem tabletki robiąc przerwy, i zagryzałem cytryną. 

T: 0m (~21:30)

[Tutaj popełniłem kardynalny błąd, ponieważ zaniedbałem kwestię S&S]

 Siedząc w salonie przy laptopie poczułem, że Dex powoli "puka do drzwi." Nastąpiły zmiany w odbiorze bodźców, które raczej trudno mi opisać ze względu na to, że był to mój dziewiczy rejs.

  • Bad trip
  • LSD-25
  • Marihuana

Odczuwałem podniecenie i ekscytację, w pewnym stopniu lęk przed nieznanym, gdyż było to moje drugie doświadczenie psychodeliczne w życiu. Akcja była spontaniczna, zażyłem kartonik 3 godziny po rzuceniu mi propozycji zarzucenia i do samego końca nie byłem pewny czy chcę to zrobić, jednak ciekawość i perspektywa zrobienia czegoś szalonego wygrała. Podróż odbyłem z kolegą (D.), na początku akcja toczyła się w moim pokoju, później w niewielkim parku w centrum miasta.

Witam serdecznie wszystkich czytelników Neurogroove. Po długim czasie czytania raportów o wszelakich substancjach postanowiłem podzielić się moją historią. Jest to mój pierwszy trip raport, nie tylko publikowany ale i napisany w ogóle. Zapraszam do przeczytania :)