Tragedia w Domu Dziecka

Szesnastoletnia wychowanka Domu Dziecka na gdańskiej Oruni prawdopodobnie przedawkowała narkotyki.

Anonim

Kategorie

Źródło

Dziennik Bałtycki
Grzegorz Jankowski, Waldemar Ulanowski

Odsłony

4210

Jej zwłoki znaleziono na klatce schodowej jednego z budynków przy ulicy Ptasiej. Dokładne przyczyny śmierci dziewczyny wyjaśni sekcja zwłok oraz śledztwo wszczęte przez policję - pisze Dziennik Bałtycki.

Do tragedii doszło wczoraj rano około godziny 4. Na razie nie wiadomo, skąd dziewczyna miała narkotyki i czy była tego dnia z innymi osobami. Jedno jest pewne, 16-letnia Anna K. była na ucieczce z Domu Dziecka i nie była to jej pierwsza eskapada. Dziewczyna wielokrotnie zatrzymywana była przez policję i odstawiana z powrotem do domu. Zdarzało się nawet, że dwie godziny po powrocie znowu uciekała. - Często wałęsała się po ulicach Oruni i centrum miasta - twierdzi jeden z gdańskich policjantów.

Tragedią wstrząśnięci są pracownicy oraz wychowankowie Domu Dziecka. - Cały czas nie mogę się pozbierać po śmierci Ani - mówi nam Piotr Wróblewski, dyrektor Domu Dziecka przy ul. Brzegi na Oruni. - Ta dziewczynka była bardzo skrzywdzona przez życie. Anna K. trafiła do Domu Dziecka trzy lata temu. Jej matka odsiaduje długoletni wyrok więzienia za spowodowanie śmierci męża i ojca Ani (skazano ją za pobicie ze skutkiem śmiertelnym). Jej opiekunem prawnym była mieszkająca we Fromborku ciotka, która kilka dni temu zrzekła się opieki nad dziewczyną.

Na początku maja tego roku, po kolejnej ucieczce z Domu Dziecka, dyrekcja skierowała Annę na przymusowe badania lekarskie. W ich wyniku w organizmie 16-latki wykryto ślady heroiny. - Kiedy tylko się o tym dowiedzieliśmy, rozpoczęliśmy starania o umieszczenie Ani w ośrodku odwykowym. Niestety, procedury były w toku i nie zdążyliśmy - zapewnia dyrektor Wróblewski. Jego zdaniem, dziewczynka już dużo wcześniej powinna znaleźć się w ośrodku resocjalizacyjnym. - Jej przypadek był rozpatrywany przez sąd w Braniewie.

Zawiła procedura sprawiła, że nie doczekaliśmy się w jej sprawie orzeczenia - dodaje Wróblewski. Jak twierdzą pracownicy Domu Dziecka, Ania odrzucała wszelkie formy pomocy z ich strony. - Staraliśmy się nawet zapewnić jej indywidualną terapię - mówi jedna z pracownic. Tragedią na Oruni wstrząśnięci są urzędnicy miasta, którym Dom Dziecka podlega. - Zginęła dziewczyna, która miała całe życie przed sobą. Co jednak można było zrobić? Prawo nie zezwala na ubezwłasnowolnienie takiej osoby. Jeśli chce wyjść na zewnątrz, nikt nie może jej w tym przeszkodzić - wyjaśnia Błażej Sławikowski z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Traper (niezweryfikowany)

Tak, kurwa! Jeszcze więcej procedur potrzebujemy! System złamał i zabił kolejną młodą osobę... <br> Pokój dziewczyno... Jeszcze ich pokonamy...
DrPajchiwo (niezweryfikowany)

Tak, kurwa! Jeszcze więcej procedur potrzebujemy! System złamał i zabił kolejną młodą osobę... <br> Pokój dziewczyno... Jeszcze ich pokonamy...
DrPajchiwo (niezweryfikowany)

Tak, kurwa! Jeszcze więcej procedur potrzebujemy! System złamał i zabił kolejną młodą osobę... <br> Pokój dziewczyno... Jeszcze ich pokonamy...
danonek (niezweryfikowany)

Szkoda mi jej bardzo, poprostu nie mogli dla niej znalezć odpowiedniej procedury...
!!! (niezweryfikowany)

hwdp
aspera (niezweryfikowany)

kurwa idioci o zalepionych dragami mózgach! Wszystko na jedno kopyto, zawsze zły system i policja. Tą dziewczynę zabiła hera a nie kurwa policja.
Fenix (niezweryfikowany)

kurwa idioci o zalepionych dragami mózgach! Wszystko na jedno kopyto, zawsze zły system i policja. Tą dziewczynę zabiła hera a nie kurwa policja.
Traper (niezweryfikowany)

No cóż moge powiedziec tylko jedno - taki jest gdansk... szczegolnie orunia i stogi... ehhh... no nie wiem... w sumie wina wszystkich - psoof, opiekoonoof, jej samej... bo przeciez nikt nas nie zmusza do cpania... robimy to z wlasnej woli.... ehhhh... pozdro dla gdanska, szegolnie stogi rulezz... narax
S!wa (niezweryfikowany)

No cóż moge powiedziec tylko jedno - taki jest gdansk... szczegolnie orunia i stogi... ehhh... no nie wiem... w sumie wina wszystkich - psoof, opiekoonoof, jej samej... bo przeciez nikt nas nie zmusza do cpania... robimy to z wlasnej woli.... ehhhh... pozdro dla gdanska, szegolnie stogi rulezz... narax
Anonim (niezweryfikowany)

<p>pozdrowienia dla turysty</p><p>&nbsp;</p>
Turysta (niezweryfikowany)

Dzięki! Też się uśmiałem xD
Zajawki z NeuroGroove
  • Inhalanty

Substancja: Gaz Ronson (Propan Butan)


Doswiadczenie: Marihuana, Hasz, Klej, Benzdydamina, DXM, Ronson.


Dawka: 300ml (+free)


"set and setting": Park, polana


Stan umyslu: Niepokój


Efekty: Halucynacje, zamotanie.

  • Benzydamina

Doświadczenie : Alkohol,marihuana,haszysz,lsd,extasy,(met)amfetamina,efedryna,DXM,benzodiazepiny


Set&setting: 8 rano, wolna chata do 16,chęć przeżycia czegoś nowego, a zarazem groza




        Ten dzionek zapowiadal się wyjatkowo.W przeddzien tego zajścia będąc na dropsie postanowilem ze wybadam coś nowego, a że benzia jest tania i dobra jak słyszałem zdecydowałem się właśnie na nią.


        • Bieluń dziędzierzawa

        Wszystko wydarzyło się kilka lat temu. Kumpel organizował małą imprezkę dla znajomych w swoim domu. W pewnym momencie przyniósł coś co wyglądem przypominało kasztan i rozkroił to na stole, po czym wyciągnął ze środka sporą ilość małych ziarenek. Owy owoc pochodził od rośliny rozkwitającej u niego na balkonie. Nie miałem zielonego pojęcia co to jest. Po chwili powiedział mi że owa roślina ma podobno właściwości halucynogenne i chcą to wyprobować. Zjedli 80 ziarenek bo niby tyle trzeba było. Ja zjadłem dużo mniej nie pamiętam już ile.

        • Grzyby halucynogenne
        • Marihuana
        • Pierwszy raz

        Pozytywne nastawienie, ciekawość ale i lekki niepokój, nastrój bardzo dobry. Wszystko odbyło się w domu.

        Wczoraj przeżyłam swoją pierwszą grzybkową fazę. Chciałam to opisać dla każdego kto jeszcze ma wątpliwości, czy próbować czy nie.