REKLAMA




Ta epidemia zabija po cichu. "Sytuacja jest krytyczna"

„Każdy może zostać ćpunem. Bogaty, biedny, biały, czarny”- te słowa przewijają się w niezliczonych relacjach osób, którym życie zrujnowały przepisane przez lekarzy przeciwbólowe opioidy. Przez lata mógł dostać je niemal każdy, wystarczył na przykład niewielki ból pleców. Dziś zabijają więcej Amerykanów niż broń palna - codziennie po ich przedawkowaniu umiera kilkadziesiąt osób.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Magazyn TVN24
Jakub Loska

Odsłony

956

„Każdy może zostać ćpunem. Bogaty, biedny, biały, czarny”- te słowa przewijają się w niezliczonych relacjach osób, którym życie zrujnowały przepisane przez lekarzy przeciwbólowe opioidy. Przez lata mógł dostać je niemal każdy, wystarczył na przykład niewielki ból pleców. Dziś zabijają więcej Amerykanów niż broń palna - codziennie po ich przedawkowaniu umiera kilkadziesiąt osób. Amerykańskie władze alarmują - to epidemia! Jej najbardziej znaną ofiarą jest Prince, który zmarł po zażyciu pięćdziesięciokrotnie silniejszego od heroiny fentanylu.

Tuż przed pierwszą rocznicą śmierci Prince'a światło dzienne ujrzały akta, które sporządzili policjanci wezwani do domu słynnego muzyka tuż po jego zgonie. W sypialni, łazience, garderobie i pralni odnaleźli mnóstwo opakowań z silnymi lekami przeciwbólowymi, które wywołują efekt narkotyczny. Leki poukrywane były nawet w buteleczkach po witaminach. Świadkowie zeznali, że tuż przed śmiercią Prince wycofał się z życia i najprawdopodobniej uzależnił od przepisywanych na receptę opioidów. Zabił go fentanyl - jeden z najsilniejszych narkotyków znanych ludzkości, przepisywany przez lekarzy między innymi osobom w ciężkiej fazie choroby nowotworowej. Artysta uzyskał środek dzięki recepcie przepisanej na znajomego.

Fentanyl, oxycontin, percocet i inne opioidy szybko uśmierzają ból. Dodatkowym efektem jest euforia i błogostan, który sprawia, że na kilka godzin wszystkie problemy odchodzą w zapomnienie. Przy zwiększonej dawce leku to praktycznie taki sam efekt, jaki dają heroina (która też jest opioidem) czy kokaina. Jest tylko jedna różnica - dla przyjemności nie trzeba ryzykować kontaktu ze światem przestępczym czy policją. Każdy Amerykanin wie, że wystarczy pójść do lekarza albo wysłać do niego rodzinę czy znajomych. Od lat 90. w całych Stanach Zjednoczonych dramatycznie wzrosła liczba recept wypisanych na opioidy. Koncerny farmaceutyczne przekonały lekarzy, że przepisanie pacjentowi silnego leku przeciwbólowego wiąże się z minimalnym ryzykiem i jest niemal standardowym działaniem. Po latach okazało się, że legalne leki potrafią być tak samo zabójcze, jak heroina.

Ameryką wstrząsnęła opowieść Carol Morris, emerytki z Bostonu, matki dwanaściorga dorosłych dzieci, z których czworo zmarło z przedawkowania opioidów, a dwoje wciąż zmaga się z uzależnieniem. Najstarszy syn Joey przegrał walkę z nałogiem w 2000 roku, Timothy zmarł cztery lata później, Lauren w 2007 roku, Steven w 2015 roku. Wszyscy spoczęli w jednym grobie. - Gdyby moje dzieci rozumiały, że śmierć nie daje drugiej szansy, to ich los mógłby być inny - mówi pani Morris. Od lat, dzień w dzień, toczy walkę o to, by ich losu nie podzieliła dwójka kolejnych uzależnionych dzieci: Sarah i Doug. Ci, których oszczędził los, w sieci dzielą się swoimi dramatycznymi doświadczeniami z nałogiem.

„Nigdy nie wyobrażałam sobie, że mogę się uzależnić. Straciłam wszystko. Skończyłam na ulicy, żyłam dzięki pomocy społecznej. Straciłam prawo do wykonywania zawodu, popadłam w problemy z prawem. W pół roku moje komfortowe życie przedstawiciela klasy średniej zamieniłam na skrajną nędzę. Zaczęło się od przepisanego na receptę vicodinu. Jestem wdzięczna za to, że przeżyłam. Moja matka zmarła po przedawkowaniu 12 października 2007 roku” – pisze w sieci Wendy, która podpisuje się „czysta od 7 lat”.

„Stanie się ćpunem nie zawsze jest świadomym wyborem. To nie jest problem tylko biednych mniejszości. Mam wyższe wykształcenie, wychowałam się w białej, zamożnej rodzinie z przedmieść. Mój problem rozpoczął się, kiedy mój lekarz przestał wystawiać mi recepty na leki, które dostawałam od lat na zapalenie stawów. Zaczęłam kupować tabletki na ulicy. Kiedy zaczęły być za drogie, przerzuciłam się na heroinę. Jestem idealnym przykładem na to, że uzależnić może się każdy” – tak historię swojego nałogu przedstawia Emily z Rochester.

Lek na wszystko

Opioidy zaczęły być przepisywane "na wszystko", nawet na najmniejszy ból, po tym, jak branża produkująca leki powoływała się na badania opublikowane w 1980 roku w "New England Journal of Medicine”. Wynikało z nich, że ledwie jednemu na stu pacjentów grozi uzależnienie. Jeszcze w 2001 roku magazyn "Time" nazwał badania "przełomem, który rozwiał irracjonalny strach przed uzależnieniem". Dziś, kiedy ponad dwa miliony ludzi (tylko w USA) nie może przeżyć dnia bez opioidów, a tysiące umiera z powodu ich przedawkowania, cała Ameryka zastanawia się, jak można było ryzykować życiem milionów ludzi, bazując tylko na jednym artykule naukowym.

Przez lata, dzięki potężnej liczbie wypisanych recept, na nogi stanęło kilka stojących na skraju bankructwa koncernów farmaceutycznych. Zyski znacznie przewyższały kary. Przykład - w 2007 roku osiągająca rocznie 3 miliardy dolarów dochodu firma Purdue Pharma zapłaciła za ukrywanie niebezpieczeństwa związanego z zażywaniem opioidów jedynie 634 miliony dolarów. Dopiero w 2016 roku prokuratura postawiła zarzuty menedżerom firmy Insys z Arizony, którzy mieli korumpować lekarzy, aby ci bez potrzeby przepisywali pacjentom fentanyl.

Szaleństwo osiągnęło apogeum w 2011 roku. W całych Stanach Zjednoczonych wypisano 219 milionów recept na opioidy. W Alabamie, Wirginii Zachodniej i Tennessee liczba recept przekroczyła liczbę mieszkańców tych stanów. W stanie Utah opioidy przynajmniej raz w roku zażył co trzeci dorosły. Okazało się, że Amerykanie kupują niemal 80 procent leków przeciwbólowych sprzedawanych na całym świecie. W ofercie ulicznych dealerów pojawiły się opioidy z recept wystawionych przez nieuczciwych lekarzy. Przy tak ogromnej skali zjawiska nieuniknione były przedawkowania. Od 1999 roku zabiły one ponad 160 tysięcy ludzi. Rekordowy 2015 rok pochłonął 33 tysiące ofiar. Jedynie za część tej smutnej statystyki odpowiada nielegalna heroina, większość przedawkowań dotyczyła legalnych leków.

Heroina zamiast pastylki

Heroina, wykazująca podobne właściwości jak wymagające recepty opioidy, zaczęła robić karierę jako ich tańszy zamiennik. Dr Ted Cicero, profesor psychiatrii z Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis, przeprowadził w 2015 roku badanie zachowań konsumentów opioidów. Cicero doszedł do wniosku, że wielu z nich "w naturalny sposób" przestawiło się z leków na receptę na heroinę. Główny powód? Leki stały się za drogie. Kiedy w mediach aptekarze zaczęli skarżyć się na coraz częstsze napady desperatów "na głodzie opioidowym", interes zwęszyli handlarze narkotyków.

Dziennikarz Sam Quinones w bestsellerowej książce "Dreamland: The True Tale of America's Opiate Epidemic" ("Kraina marzeń: prawdziwa opowieść o amerykańskiej epidemii opiatów", tłum. red.) opisuje, że wraz z pogłębianiem się epidemii uzależnienia od leków na receptę do gry wkroczyły oferujące tanią heroinę bezwzględne meksykańskie kartele narkotykowe (głównie z Xalisco). Silvia Martins, epidemiolog z Uniwersytetu Columbia ocenia, że cena grama heroiny w USA znacząco spadła w ciągu ostatnich 10-15 lat. Narkotyk stał się też dostępny w miejscach, w których kiedyś ciężko było go kupić.

Amerykański Instytut ds. Walki z Narkotykami przeprowadził badania, z których wynika, że cztery na pięć osób rozpoczynających zażywanie heroiny wcześniej nadużywało legalnych leków. Dodatkowo ryzyko uzależnienia od heroiny u osób je zażywających rośnie aż 19-krotnie w stosunku do osób ich niezażywających, a syndromy odstawienia heroiny i legalnych opioidów są identyczne.

Kiedy okazało się, że w ciągu dekady spożycie heroiny wzrosło pięciokrotnie, media zaczęły nazywać problem "epidemią białych", bo większość uzależnionych to biali mieszkańcy amerykańskich przedmieść. Smutnym symbolem stało się zdjęcie opublikowane przez policję ze stanu Ohio, przedstawiające odurzonych do nieprzytomności rodziców zdezorientowanego kilkuletniego chłopca.

Masowym uzależnieniem od opioidów prędzej czy później musieli zająć się politycy. W lipcu 2016 roku ówczesny prezydent USA Barack Obama przywołał tragiczne statystyki pokazujące, że każdego dnia w Ameryce zabijają one 78 osób, a z uzależnieniem zmagają się 2 miliony 200 tysięcy osób. Po długiej batalii Obamie udało się przepchnąć przez Kongres ustawę, która przeznaczyła 181 milionów dolarów na walkę z katastrofalnym zjawiskiem. Prezydent chciał przeznaczyć na ten cel prawie miliard dolarów, ale na więcej nie zgodzili się Republikanie.

Do większych wydatków przekonał ich dopiero Donald Trump - na walkę uzależnieniami od opioidów przeznaczył 500 milionów z tegorocznego budżetu. Powołał też specjalną komisję, która ma sprawdzać skuteczność stanowych programów monitorowania recept na leki przeciwbólowe oraz oceniać skuteczność kampanii społecznych informujących o problemie. Po spotkaniu z uzależnionymi Trump nie krył emocji.

- Przedawkowanie leków to obecnie główna przyczyna przypadkowych zgonów w naszym kraju, a liczba przypadków śmiertelnego przedawkowania wzrosła niemal czterokrotnie od 1999 roku. To jest epidemia, o której niemal się nie mówi, biorąc pod uwagę skalę zjawiska, z jakim mamy do czynienia – przekonywał.

Jedną z najpilniejszych potrzeb jest przekonanie lekarzy do oszczędniejszego wystawiania recept na takie leki. Obecnie ich liczba nieco spadła - do 200 milionów rocznie. Do działania zmobilizowało Trumpa powołane do walki z epidemiami federalne Centrum Kontroli i Prewencji Chorób, które alarmuje: - Sytuacja jest krytyczna! Ameryka jest zalana opioidami.

Centrum szacuje, że w skali roku koszt bezprecedensowego kryzysu to 78 miliardów dolarów. Za walkę z tym problemem na poważnie wzięły się też władze stanowe. Gubernator stanu Maryland ogłosił nawet niedawno stan wyjątkowy - na celowniku są heroina i fentanyl, które tylko w jednym stanie zaledwie w kilka miesięcy zabiły 1438 osób.

Autor jest dziennikarzem "Faktów z Zagranicy" w TVN24BIS.

Oceń treść:

Average: 10 (3 votes)
randomness