REKLAMA




Szef Sundial Growers naświetlił najważniejsze wyzwania stojące przed legalnym przemysłem konopnym

Biznesmen wskazał m.in., że przemysł musi zacząć stawiać na jakość, a nie ilość.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Magivanga
Conradino Beb na podst. Greenhouse Grower
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie!!!

Odsłony

149

Torsten Kuenzlen, CEO Sundial Growers, jednego z największych producentów marihuany w Kanadzie, był gościem MJBizCon w Las Vegas, największej konferencji konopnej na świecie, w której udział wzięło 27,600 uczestników. Biznesmen wskazał m.in., że przemysł musi zacząć stawiać na jakość, a nie ilość.

Sundial Growers jest prywatną spółką, która pod egidą Kuenzlena ma stać się „Coca Colą lub Absolutem marihuany”, jak ten stwierdził po objęciu swojego stanowiska. Kuenzlen wcześniej piastował wysoką pozycję w Molson Coors i Coca-Coli, a do „zielonego przemysłu” przyciągnął go bezprecedensowy wzrost, który został przez niego określony jako „jedyna szansa w życiu”.

Jak wskazuje przedsiębiorca, Molson Coors (jedna z największych i najstarszych firm piwowarskich na świecie) ma w tej chwili taką samą kapitalizację rynkową, co konopna spółka giełdowa Canopy Growth, która operuje zaledwie od dwóch lat. Wartość założonego sześć miesięcy temu Tilraya (producenta, dystrybutora i hodowcy konopi) już przekroczyła zaś wartość Molson Coors.

I z tego powodu Kuenzlen twierdzi, że to spółki konopne będą wkrótce kupować duże firmy farmaceutyczne, alkoholowe, agrotechniczne i tytoniowe, a nie odwrotnie, jak twierdzi wielu ekspertów finansowych!

Co jeśli firmy konopne wykupią firmy produkujące napoje, firmy farmaceutyczne i firmy tytoniowe? Tradycyjnie, to większe, szybciej rosnące firmy kupowały mniejsze i wolniejsze, czemu więc to one nie mają kupować? Kto mówi, że nie możemy konkurować z wielkim przemysłem agrotechnicznym, technologicznym, farmaceutycznym? W tym celu musimy jednak połączyć wszystkie siły

– powiedział Kuenzlen.

W dalszej kolejności, biznesmen odpowiedział na pytanie o problem zaopatrzenia w Kanadzie, twierdząc że „nie ma w tym nic złego” i że „daje to okazję do usprawnienia”. Jednak firmy muszą wg niego wypełnić swoje zobowiązania wobec prowincji, jeśli chcą przetrwać na rynku, szczególnie że banki i fundusze inwestycyjne nalegają na spłatę długów.

Punktem głównym przemówienia Kuenzlena było jednak to, że kanadyjski przemysł konopny musi skupić się nie na ilości, ale na jakości, by stać się w pełni profesjonalny i zyskać szacunek klientów.

Wyrugujemy czarny rynek wtedy, gdy zaoferujemy lepszą jakość

– powiedział biznesmen, co potwierdza, iż marihuana z upraw hydroponicznych Sundial Growers nie jest jak na razie w stanie konkurować z produktem operujących w cieniu, ale znacznie bardziej doświadczonych w swoim fachu plantatorów.

Konsumenci muszą mieć także wg niego pewność, że to co kupują idealnie spełnia ich potrzeby i rozpoznawać brand bez głębszej znajomości genetyki konopnej.

Przedsiębiorca podkreślił również, iż nigdy nie dojdzie do zrównoważenia popytu i podaży, i że konopni przedsiębiorcy powinni obrać sobie za wzór przemysł winiarski lub spirytusowy, które operują na różnorodności, oferując produkty wysokiej jakości za wysoką cenę i produkty masowe, na które każdy może sobie pozwolić.

W chwili obecnej trwa zaś wyścig o maksymalne obniżenie kosztów produkcji oraz ceny marihuany, co jest równią pochyłą. Zamiast tego Kuenzlen zachęca do myślenia długoterminowego, skupienia się na bezpieczeństwie, jakości produktu, zaufaniu klientów i budowaniu biznesu opartego na odpowiedzialności.

Oceń treść:

Average: 2 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina
  • Inne
  • Katastrofa
  • Mieszanki "ziołowe"

Zajebiście się czułem ogólnie, feta dawała uczucie błogostanu, zajebiście się gadało. Zapaliłem to chaotycznie-spontanicznie za supermarketem kiedy miałem udać się na małe zakupy.

Po raz kolejny moja nieciekawa historia z dopalaczami zaczęła się spontanicznie, znowu przez przypadek spotkałem kogoś kto miał ''palenie''. Jako że byłem już dosyć nafutrowany a w takim stanie mały buszek dawał przyjemne uczucie błogostanu, euforia zaczyna uderzać falowo i ogólnie człowiek się zajebiście czuje. Ale wracając do opisywanych tu wydarzeń, spotkałem przed supermarketem zachodniej sieci mojego dosyć dobrego kolegę, nazwijmy go D - o tak, D jak debil do niego pasuje. 

  • MDMA (Ecstasy)


Pewnego pięknego dnia :) kupiliśmy sobie z J. motorole, mieliśmy je

rozłożone na 2 dni.Pierwszego wieczoru drops nie mógł mi się

załadować (a nie była to moja pierwsza piguła) i cały czas

chodziłam i marudziłam.

  • Inne
  • Inne
  • Pierwszy raz

Byłem pozytywnie nastawiony. Liczyłem że coś z tego będzie.

Być może ktoś z Was słyszał o tajemniczej afrykańskiej mieszance zwanej Ubulawu, być może sprowadza Was tutaj jedynie przypadek. Nie ważne jednak co sprawiło, że postanowiliście podjąć się lektury tego artykułu, postaram się, aby była ona przyjemna i interesująca – a przede wszystkim – aby była wartościowa. Na początek postaram się przybliżyć cel który przyświecał mi w tworzeniu tego artykułu oraz przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie czym jest Ubulawu. W dalszej części artykułu opisuję szczegółowo moje doświadczenia z tą mieszanką oraz poszczególnymi składnikami.

  • 1P-LSD
  • 2C-E
  • Amfetamina
  • Bieluń dziędzierzawa
  • DMT
  • Etanol (alkohol)
  • Grzyby halucynogenne
  • Inne
  • Inne
  • Inne
  • Ketamina
  • Kokaina
  • Lorazepam
  • LSD-25
  • Marihuana
  • Marihuana
  • MDMA
  • MDMA (Ecstasy)
  • Mefedron
  • Metamfetamina
  • Metoksetamina
  • Mieszanki "ziołowe"
  • N2O (gaz rozweselający)
  • Powój hawajski
  • Powoje
  • Retrospekcja
  • Ruta stepowa
  • Szałwia Wieszcza
  • Trichocereus Pachanoi (San Pedro)
  • Yerba mate

Zastanawiałem się od czego zacząć. Długo. Najróżniejsze sytuacje przychodziły mi do głowy - od głupich, przez śmieszne, groteskowe do skrajnie przerażających. Jak zacząć? Gdzie?

Może od początku.

     Moim pierwszym dragiem był bieluń :O nie wiem ile miałem lat ale to było w czasach kiedy coś fajnego wkładało się do buzi - żeby poznać czy jeśli fajnie wygląda/pachnie to czy i smakuje. Szyszki bielunia wyglądają zajebiście, nasionka smakują no cóż... kto wie ten jadł. Nie wiem czy poklepało, nie pamiętam, pamiętam za to wyraźnie moment jedzenia nasionek i ich parszywy smak.