Opisane wydarzenia miały mejsce w Holandii, dokąd pojechałem z kumplem w celach zarobkowych na wakacje. Pewnego razu wybraliśmy się po pracy na krótką wycieczkę do Amsterdamu z której wróciliśmy m.in. z 20x ekstraktem szałwii wieszczej.
Obecnie większość stanów z legalną marihuaną wymaga, aby przetworzone produkty spożywcze można było łatwo dzielić na mniejsze dawki, jak segmenty batonika lub pojedyncze żelki, aby dzięki temu uniknąć przypadkowego przedawkowania. Nie zawsze to jednak wystarcza...
Pomimo popularnych wyobrażeń, marihuana nie jest środkiem, którego użytkowanie jest wolne od ryzyka. Zagrożenie dla początkujących użytkowników stanowią szczególnie zawierające ją produkty spożywcze, ponieważ dostarczają większych dawek THC niż inhalacje, a po ich spożyciu użytkownik nie ma innej możliwości, jak jakoś to przetrwać.
Na szczęście w ciągu prawie czterech lat, jakie upłynęły od czasu otwarcia w pełni legalnego rynku w stanie Kolorado, tragedie związane z konopnymi przekąskami były niezwykle rzadkie. Jeden mężczyzna zastrzelił swoją żonę i teraz odsiaduje długi wyrok. Przynajmniej jedna inna osoba zginęła w wyniku upadku z wysokości.
Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że efekty nadmiernej konsumpcji wyglądać będą tak jak w wypadku, gdy felietonistka "New York Timesa", Maureen Dowd, zjadła marihuanowy batonik w pokoju hotelowym w Denver, po czym "Leżała zwinięta w kłębek, halucynując przez następne osiem godzin", nie potrafiąc nawet sięgnąć po szklankę z wodą. "Byłam przekonana, że umarłam i nikt mi o tym nie powiedział" - napisała.
Opisywany przez nią stan udręczenia, nie jest przesadą, i wyjaśnia rosnącą liczbę związanych z marihuaną wizyt na pogotowiu w stanach, gdzie została ona zalegalizowana. Wzrost ten wynika z większej dostępności artykułów spożywczych i zmniejszenia obawy, że wizyta w szpitalu spowoduje problemy prawne.
Te wizyty, zwłaszcza gdy dotyczą one dzieci lub psów, nie są niczym zabawnym i prawdopodobnie stanowią obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej. Dobra wiadomość jest taka, że prawie zawsze obywa się bez trwałych szkód. Zwykle lekarze po prostu czuwają nad pacjentami, dopóki ci nie poczują się normalnie.
Obecnie większość stanów z legalną marihuaną wymaga, aby przetworzone produkty spożywcze można było łatwo dzielić na mniejsze dawki, jak segmenty batonika lub pojedyncze żelki, aby dzięki temu uniknąć przypadkowego przedawkowania.
Branża w dużej mierze podporządkowała się tym dążeniom. Nie leży w jej interesie, by klienci byli niezadowoleni. Producenci nauczyli się również prawdopodobnie dokładniej dozować swoje produkty.
Szprycowanie jedzenia zbyt dużą ilością konopi jest wciąż zagrożeniem podczas samodzielnego gotowania. Słyszałem, że podczas pieczenia konopnych brownies, THC migruje do centrum, tworząc sfery supermocnej koncentracji, czyhające na niczego niepodejrzewającego konsumenta.
Wcześniej czy później większości osób spożywających regularnie konopne przysmaki trafi się nieprzyjemne doświadczenie. Na efekty trzeba czasem czekać nawet do dwóch godzin, często wiec zniecierpliwiony użytkownik popełnia wówczas błąd, jedząc więcej w nadziej przyspieszenia wejścia.
Zasadnicza porada dotycząca bezpieczeństwa brzmi zatem "zacznij od niskiej dawki i nie spiesz się" ["start low and go slow" – dla wielbicieli rymowanych bon motów alternatywnie: "zacznij z umiarem i nie sraj żarem" – przyp. tłumacza ;) ]. Jordan Tishler, lekarz z okolic Bostonu, prowadzący praktykę skoncentrowaną na konopiach indyjskich, zaleca rozpoczęcie od 5 mg THC i przyjmowanie małych dawek przez kilka dni przed ich ewentualnym zwiększeniem. Niektóre stany i firmy uważają za normę 10 mg, co ma być mniej więcej ekwiwalentem jednego drinka. Epizod Dowd został prawdopodobnie wywołany przez batonik 100-miligramowy, a większe dawki mogłyby potencjalnie prowadzić do jeszcze dłuższych epizodów.
Jeśli przesadzisz, najlepsze leczenie nie wymaga podawanie leków. "Przejdź do cichej, bezpiecznej przestrzeni, zrelaksuj się, niech zaufana osoba zostanie z tobą i być może potrzyma za rękę" - pisze Tishler. "Te rzeczy mogą okazać się zdumiewająco pomocne."
Bonni Goldstein, lekarz zajmujący się konopiami indyjskimi w południowej Kalifornii i doradca medyczny w Weedmaps, inicjatywie podobnej do Yelp, tyle że dotyczącej konopnych przychodni, pisze: "Pierwsze i najważniejsze: uspokój się. Nie przestaniesz oddychać i nie umrzesz ... Postaraj się myśleć o czymś innym. Pooglądaj coś zabawnego w telewizji albo połóż się i zdrzemnij." Tishler odradza podejmowanie jakichkolwiek działań, niezależnie od tego, co zaleca internet. "CBD nie będzie działać. Żucie pieprzu jest wręcz niebezpieczne. Jest w sprzedaży parę rzekomo pomocnych produktów, ale są one niesprawdzone i niekoniecznie bezpieczne." Jeśli chodzi o środki pozamedyczne, mogę polecić filmy Willa Ferrella. Obejrzyj dwa, a następnie spróbuj zasnąć.
pokój hotelowy, podekscytowanie z lekkim niepokojem
Opisane wydarzenia miały mejsce w Holandii, dokąd pojechałem z kumplem w celach zarobkowych na wakacje. Pewnego razu wybraliśmy się po pracy na krótką wycieczkę do Amsterdamu z której wróciliśmy m.in. z 20x ekstraktem szałwii wieszczej.
Jazda polegala na tym:
Zjedzono 3 tabletki Hydiphenu 25 (Clomipraminum hydrochloricum) czyli wladowano 75 mg klomipraminy.
Chlorowodorek klomipraminy jest główną substancją czynną, jedna drażetka zawiera 25 mg tego specyfiku.
[Info]
Mam 22 lata. Nie eksperymentowałam nigdy z narkotykami, dosłownie kilka razy zdarzyło mi się zapalić marihuanę i nigdy nie poczułam niewiadomo jak pozytywnych lub negatywnych doznań. Dlatego ten piątkowy wieczór postanowiłam spędzić w domu z moim chłopakiem przy kieliszku wina ze „śmiesznym” papierosem. Bo dlaczego nie? Dodam, że z moim chłopakiem mamy wrażenie jakbyśmy znali się od zawsze, a tak naprawdę nie minęły jeszcze dwa miesiące odkąd się pierwszy raz spotkaliśmy. Mimo tej relacji nie padły jeszcze między nami wyznania typu „kocham Cię”.
Solówka z naturą, nastawienie jak najlepsze. Nie pierwszy samotny trip, ale pierwszy w miksie takich dawek.
Na pomysł takiego miksu wpadłem po wspaniałej podróży na bolivian torchu. Ogólnie dawki psychodelików u mnie zazwyczaj musiały być większe więc nie bałem się o swoje zdrowie psychiczne czy cokolwiek tam innego. Zaczynajmy, arrrr!