Nazwa substancji: Dekstrometorfan
Dawka: 450 mg przy wadze 70 kg
Doświadczenie: dxm,ganja,gałka,efedryna,tabaka no i oczywiście etanol
To było moje drugie spotkanie z dxm, chociaż to pierwsze było bardzo lightowe(jedynie 150 mg).
Kiedy na miejsce przyjechali strażacy, mężczyzna odmówił wpuszczenia ich do budynku, zapewniając, że "nic wielkiego się nie stało".
39-latek z Miedzianej Góry (woj. świętokrzyskie) samodzielnie ugasił pożar, który wybuchł w kotłowni jego domu. Kiedy na miejsce przyjechali strażacy, mężczyzna odmówił wpuszczenia ich do budynku, zapewniając, że "nic wielkiego się nie stało". Okazało się, że przyczyną zdenerwowania 39-latka był zapas marihuany, który znajdował się na posesji.
Mężczyźnie udało się ugasić pożar przed przyjazdem policji i straży pożarnej, jednak mundurowi po dotarciu na miejsce chcieli wejść na posesję, by upewnić się, że mieszkańcy budynku są bezpieczni.
Takim działaniom stanowczo sprzeciwił się właściciel domu. – 39-latek zapewniał, że nic wielkiego się nie stało oraz że wszystko jest pod kontrolą – informuje Damian Janus, oficer prasowy świętokrzyskiej komendy policji.
Zdenerwowanie mężczyzny wybudziło czujność policjantów. Kiedy po krótkiej rozmowie właściciel domu ustąpił, funkcjonariusze weszli do budynku.
Szybko zlokalizowali przyczynę stresu 39-latka. W pomieszczeniu obok kotłowni policjanci znaleźli 31 słoików, w których znajdowała się marihuana. Obok leżał sprzęt do ogrzewania roślin oraz młynek do mielenia suszu roślinnego. W sumie znaleziono prawie dwa kilogramy marihuany, która została przekazana do dalszych badań.
39-latek został zatrzymany, usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Nazwa substancji: Dekstrometorfan
Dawka: 450 mg przy wadze 70 kg
Doświadczenie: dxm,ganja,gałka,efedryna,tabaka no i oczywiście etanol
To było moje drugie spotkanie z dxm, chociaż to pierwsze było bardzo lightowe(jedynie 150 mg).
Po przeczytaniu raportu https://neurogroove.info/comment/9607#comment-9607 postanowiłem sam przeprowadzić eksperyment. Jako, że marihunaen on dłuższego czasu nie jaram (rok ponad) to myślę, że wynik jest jak najbardziej prawdziwy.
I tak oto nadejszła wiekopomna chwila... Sobota 15.11.2003
Słoneczny dzień nad Wartą, a potem spokojny wieczór w domu, towarzystwa brak, stan psychofizyczny - średnio na jeża.
Dziękuję losowi za mój rozregulowany kompas wewnętrzny, który do spółki z paloną metoksetaminą w formie wolnej zasady pozwolił mi się zgubić na nadwarciańskich mokradłach. Wystarczyło wziąć jeden zakręt w prawo tam, gdzie zawsze chodziłam w lewo, i przestraszyć się człowieka, który przestraszył się, że mogę mu ukraść rower rzucony w krzaki koło wiaduktu i zabrany w krótkim czasie po tym, jak przeszłam obok niego szybkim krokiem, bo byłam wystraszona i nie patrzyłam zbytnio na ścieżkę.