Sąd uchylił wyrok za przemyt 44 kg haszyszu z Kosowa

Sąd Apelacyjny w Krakowie uchylił w czwartek wyrok w sprawie próby przemytu 44 kilogramów haszyszu w Kosowa do Polski.

Anonim

Kategorie

Źródło

PAP

Odsłony

2029

Uznał, że wyrok sądu pierwszej instancji w tej sprawie oparty był na błędnej kwalifikacji prawnej i został wydany na podstawie zbyt pobieżnej oceny dowodów. Wyraził też pogląd, że nie jest wiadomo, czy niektórzy z oskarżonych w ogóle popełnili jakiekolwiek przestępstwo związane z narkotykami. Sprawę skierował do ponownego rozpoznania.

Przemyt 100 paczek zawierających ok. 44 kg haszyszu wykryli w styczniu 2002 roku słowaccy celnicy na węgiersko- słowackim przejściu granicznym. Narkotyk ukryty był w specjalnych skrytkach w zderzaku i nad kołem forda transita.

Prokuratura ustaliła m.in. dzięki zeznaniom świadka incognito, że organizatorem przemytu był 30-letni Piotr K., któremu pomagał 22- letni obywatel Ukrainy.

Piotr K. miał przerobić forda i wysłać czterech mężczyzn do Kosowa, przekazując jednemu z nich - Romanowi D. pieniądze na zakup narkotyków.

32-letni Roman D. w śledztwie i przed sądem przyznał się do winy. Jego zdaniem, przy wyjeździe z Polski trzej pozostali mężczyźni prawdopodobnie nie wiedzieli, że jadą po narkotyki, ponieważ przekazał im, że mają przywieźć cztery prostytutki do pracy w agencji. Potem, jak twierdził, jednak musieli się zorientować, że chodzi o narkotyki.

Zdaniem Sądu Okręgowego fakt, że wszyscy oskarżeni brali udział w próbie przemytu narkotyków, nie budził najmniejszych wątpliwości. Dlatego w listopadzie zeszłego roku skazał siedmiu mężczyzn na kary od dwóch do sześciu i pół roku pozbawienia wolności. Wśród oskarżonych znajdował się jeden z organizatorów przemytu, jego dwaj pomocnicy i czterej wynajęci kierowcy.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-C
  • 5-HTP
  • Pierwszy raz

Ogromna radość i euforia, trip wcześniej zaplanowany i oczekiwany od dawna. Piękne niebo, umiarkowanie ciepło i słonecznie, miły zimny wiaterek, środek mojego ulubionego pola. Towarzystwo przyjaciela B. który był całkowicie trzeźwy.

Na początek chciałbym zaznaczyć, że jest to mój pierwszy kontakt z fenyloetyloaminą, postaram się opisać wszystko jak najdokładniej.
Po rocznym studium internetu i książek na temat setek różnych substancji psychoaktywnych poczułem się w pełni gotowy na swój pierwszy raz z czymś konkretniejszym. Pozostało czekać jedynie na odpowiedni dzień, który w niebawem nadszedł.

  • Tramadol

Wolny słoneczny dzień. Chęć ponownego eksperymentu. Licha ciekawość zrodzona z wszechobecnej nudy, beznadziei i małostkowości otaczającego życia wysoce nieproporcjonalnej co do mocy obliczeniowej postrzegającego ją rozumu.

13;00

Działy się jakieś codzienne i najpospolitsze rzeczy jakie robi się z rana. Myślałem o powtórzeniu fazy ze wczoraj za pomocą tej samej dawki, z tą różnicą żeby wziąć wcześniej i będąc bardziej wypoczętym (chociaż to słowo odzwierciedla tylko mój stan fizyczny i tak jest mocno naciągane).

 

15;00

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

nastawienie bardzo dobre ale set zmieniający się ciągle z pozytywnego na b. kiepski

wieczór zacząłem od świńskiego chlania w obskurnym- psychodelicznym barze w którym to nawet całkiem śmiesznie było po trzech piwach, jednak moja frustracja z powodu imprezowania wyłącznie z samym alkoholem narastała, dlatego jak na degenerata przystało, postarałem się o szczyptę czegoś zielonego na uśmierzenie mojej jakże to silnej chęci, cholera, nie ma nic gorszego niż ćpak bez paszy!

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Doskonałe nastawienie - zero zmartwień, totalnie czysty umysł napędzany pozytywami wokół mnie.

Zacznę od krótkiego wprowadzenia, które powinno Ci nieco przybliżyć sytuację. Od 3 dni doskonale bawiłem się w Amsterdamie całe dnie sprawdzając pokaźne ilości różnych gatunków marihuany. Nastał czas sięgnięcia po grzyby, w celu przekonania się jak wpłynie na mnie psylocybina. Niejednemu doświadczonemu psychonaucie zapewne wyda się to zabawne, bo „co mogą człowiekowi zrobić łysiczki”, ale byłem bardzo podekscytowany faktem, że przetestuję nareszcie grzyby – przed wyjazdem czytałem masę trip raportów, artykułów i publikacji na temat psylocybiny.

randomness