Rodzice pozwalają nastolatkom na picie alkoholu w gronie rodziny

Rodzice pozwalają nastolatkom na picie alkoholu w gronie rodziny. Terapeuta uzależnień: "tacy ludzie są nieoświeceni, delikatnie mówiąc".

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

WP Kobieta
Anna Podlaska
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

162

– Ze swoim 16-letnim synem piję cydr, wypiję puszeczkę piwa. Grunt to dawać dobry przykład – pisze Magdalena Mikulska. Ekspert nie pozostawia na takiej postawie rodzica suchej nitki i mówi, że to działanie było wytłumaczalne w latach 90., kiedy wiedza o szkodliwości alkoholu, nawet w niewielkich ilościach, nie była tak kompletna.

"Jak byłam młodsza to dawno mi do spróbowania alkohol" – mówi WP Kobieta 20-letnia dziś Paulina Kuprianowicz i dodaje, że pierwszy raz posmakowała wysokoprocentowych trunków przy mamie, mając 16-lat.

– Na urodzinach brata było sporo gości. Byłam tak ciekawa smaku alkoholu, że od razu usłyszałam od mamy: jeśli masz ochotę, możesz spróbować szampana. Ona wiedziała, że to mi nie posmakuje i miała rację – opisuje Paulina.

Uważa, że zgoda mamy w tamtym czasie, miała na nią pozytywny wpływ. – Aktualnie, na imprezach z udziałem znajomych jestem jedyną osobą trzeźwą. Uważam, że w gronie rodziny trzeba próbować trunków. To jest lepsze niż chowanie się po kątach. Nie trzeba od razu wypijać litra wódki – dodaje. Zauważa, że mama i brat wytłumaczyli jej, z czym wiąże się upojenie alkoholowe. Większa świadomość pozwoliła jej na dokonanie wyboru. Aktualnie nie musi pić, aby się "wyluzować".

Na pytanie do internautek, czy podają alkohol młodzieży w wieku około 16 lat, Iza odpowiedziała, że zawsze proponuje wypicie lampki wina lub butelki piwa na imprezie rodzinnej, ale tylko za zgodą rodziców. – Nie popieram upijania się do nieprzytomności, ale wiem, że jak nastolatkowi się czegoś zakazuje, to bardziej tego chce – tłumaczy. Zapytaliśmy eksperta, czy oswajanie z alkoholem ma sens i do czego może doprowadzić.

"Nawet jedno piwo może uszkadzać geny"

Robert Rutkowski, psychoterapeuta i ekspert w dziedzinie terapii uzależnień podkreśla z całą stanowczością, że podawanie dzieciom i młodzieży alkoholu, w jakiejkolwiek ilości, jest po prostu niebezpieczne i szkodliwe dla rozwoju. Dodaje, że poza tym, jest to niezgodne z prawem.

- Taka postawa, czyli podawanie młodzieży alkoholu np. na imprezie rodzinnej, była uzasadniona w latach 90. i była związana z tym, że wtedy nie posiadaliśmy takiej wiedzy, jaką mamy w tej chwili odnośnie alkoholu i substancji alkoholo-podobnych – tłumaczy psychoterapeuta.

Od 2019 roku wiadomo, że alkohol jest narkotykiem i jest bardzo silny pod względem toksycznym [mamy wrażenie, że wiadomo o tym od czasu nieco dłuższego - red. H] . Badania o tym traktujące ukazały się m.in. w czasopiśmie "The Lancet". To recenzowane, naukowe czasopismo medyczne, jedno z najdłużej wydawanych tego typu na świecie. – Te badania nie są do końca rozpowszechniane, bo są niewygodne – rozbijają całkowicie mit nie szkodliwości małych ilości alkoholu. On nawet w malutkich porcjach jest bardzo silnie neurotoksyczny. Nawet jedno piwo czy lampka wina do kolacji może uszkadzać geny – opisuje Rutkowski.

Na pytanie, jaka jest różnica między podaniem alkoholu 16-latkowi, a jego piciem przez 25-latka, odpowiada, że olbrzymia.

- Kora przedczołowa głównie cierpi poprzez obecność w naszym organizmie neurotoksyn, a to ona głównie decyduje o tym, jak funkcjonujemy. Jej słaba aktywność wiąże się z brakiem przezorności, skróceniem czasu koncentracji, impulsywnością, dezorganizacją, złą oceną sytuacji, brakiem empatii, nieumiejętnością uczenia się na własnych błędach. Jest to cały spis zachowań, które są konsekwencją uszkodzenia mieliny, czyli izolacji w korze przedczołowa. Całkowita mielinizacja kończy się po 25 roku życia, czyli do tego okresu mózg się kształtuje i wszystko to, co źle wpływa na jego funkcjonowanie, osłabia funkcje poznawcze, osłabia zdolności sprawniejszego funkcjonowania w życiu – podaje terapeuta uzależnień.

"Rodzice mi mówili, że jak mam ochotę, to mogę się napić"

23-letnia dziś Magda opisuje w rozmowie z naszą redakcją, że od zawsze słyszała od rodziców, że jak ma ochotę spróbować alkoholu, to ma o tym powiedzieć. – Oczywiście próbować to nie znaczy wypić 0,5 litra. Jak miałam 16 lat, rodzice dawali mi wolną rękę. Jeżeli na imprezie ktoś zaproponuje mi lampkę szampana, czy piwo, sama miałam zdecydować, czy chcę. Uważam, że nastolatek jak będzie chciał się napić, to i tak to zrobi, chyba że dobrze wykształcą w nim rodzice to, że ma wybór i nie musi ulegać presji kolegów – dodaje Magda.

I znów Robert Rutkowski ocenia, że przyzwyczajanie do alkoholu, jest szkodliwe. – Postawa rodziców, którzy serwują takie eksperymenty, są, najdelikatniej mówiąc, nieoświeceni. To są ludzie, którzy z jakichś powodów nie mają dostępu do najnowszych badań, a one są bardzo łatwe do odnalezienia. Krążą w przestrzeni publicznej, nie trzeba być naukowcem, aby do tego dotrzeć. Coraz więcej mówi się też o tym, że promowanie konsumpcji alkoholu przez młodych ludzi jest działaniem na ich szkodę. Rodzic, który przyzwyczaja społecznie swoje dziecko do spożywania alkoholu, jest rodzicem – najdelikatniej mówiąc, niemądrym – podsumowuje.

"Podawanie piwa 7-latkow jest już patologiczne"

Na pytanie o podawanie tzw. łyczka piwa 6., czy 7-latkowi ekspert odpowiada, że to patologia. – Zachowania takie, czyli w mojej opinii patologiczne, zawsze mają jakieś głębsze podłoże. Mnie intryguje również motywacja takiego rodzica. Warto pamiętać, że to działanie również niezgodne z prawem – ocenia.

I tłumaczy, że to przyzwyczajanie dziecka do pewnych smaków i wyrabianie nawyków. – Warto wspomnieć, że piwo jest jedyną taką substancją psychoaktywną na ziemi, która ma w sobie dwie substancje odurzające. Jest to alkohol i lupulina, czyli alkaloid – z tego robi się leki uspakajające. Więc jeżeli mogę skomentować podawanie łyka piwa dziecku: taki rodzic ma bardzo poważne zaburzenia osobowości, jeżeli decyduje się na taki krok. To się nijak nie tłumaczy - kwituje.

Na koniec ostrzega, że wspomniana lupulina wpływa również negatywnie na dorosłego człowieka. Działa jak środek uspokajający, wyciszający i uzależniający.

Oceń treść:

Average: 10 (2 votes)

Komentarze

Metropolis
Myślę, że próbowanie alkoholu w najbliższym gronie rodzinnym pomimo niepełnoletniości ma swoje korzystne konsekwencje, a mianowicie uczy okazjonalności picia alkoholu. Nie na darmo w krajach południowego zachodu Europy picie nie jest nadużywane w sensie szukania odskoczni od rzeczywistości, ale jednak jest popularne w niewielkich ilościach do wielu posiłków.
Zajawki z NeuroGroove
  • 1P-LSD
  • Amfetamina
  • Etanol (alkohol)
  • Kannabinoidy
  • MDMA
  • Mefedron
  • Przeżycie mistyczne

W raporcie, edytor mi się krzaczy.

Cześć. To będzie pierwszy i prawdopodobnie ostatni (:D) raport w moim  życiu. Nie chodzi o to, że wbrew temu co mówiłem wczoraj nie zamierzam więcej ćpać, ale dlatego, że chyba nigdy więcej nie przeżyje czegoś tak głębokiego i realnego jak to.

  • Benzydamina

Autor: Barysh

Substancja: Benzydamina z Tantum Rosa

Set And Settings: WWesoło, hęć przeżycia czegoś nowego, nastawienie mega pozytywne, wieczór, godzina 19.

Dawkowanie: Roztwór z dwóch saszetek Tantum Rosa, wypity duszkiem, przy zamkniętym nosie.

Doświadczenie: 18 lat. THC, Benzydamina [mój pierwszy raz tutaj opisany], Dimenhydrynat, Bromowodorek Dekstrometorfanu, Kodeina, Efedryna, Klonazepam, Gałka [ostatnio doszła]

  • Gałka muszkatołowa

Witam,w tym TR zburzę mity dotyczące psychodelicznej gałki muszkatołowej (mój pierwszy TR, YEAH :D

* Set & Setting: dom, nastrój przeciętny, z lekką dozą zaciekawienia i niechęć rozczarowania, o czym dalej. Popołudnie i wieczór. Epizodycznie towarzyszyli mi niczego nie świadomi rodzice.

* Wiek: 20lat

* Doświadczenie: etanol,nikotyna,kofeina i LSA(nieudane)

* Dawkowanie:4 świeżo starte gałki na 60kg masy ciała

  • Katastrofa
  • Mefedron

Katastrofa życiowa, przegięcie z braniem benzo, Mdma, fety, generalnie wszystkiego co się dało. Doprowadziło to do mojej wyprowadzki od chłopaka, z którym mieszkam ponad 3 lata. "Trip" odbył się w nocy, trwał 6 godzin, był to wynajęty przeze mnie pokój. 4 dni później wróciłam do DOMU i mojej miłości, którą do tej pory ranię.

23:00 wchodzi kreska. Mało, może 50 mg. Nie działa. Nie ma w tym nic dziwnego, byłam benzodiazepinowym zombie

 

23:15 kreska, może 100 mg

 

24:00 biorę się za pracę. Roznosi mnie a jednocześnie przygniata. Zaczynam myśleć o życiu. 

 

00:15 wrzucam do szklanki z pepsi z 200mg

 

01:00 Na zmianę wpadam w panikę, płaczę, wbijam paznokcie w skórę i myślę o tym jak będzie wyglądała moja przyszłość. Boję się, pragnę być blisko mojej najbliższej osoby, wzoru, wsparcia, sensu życia. Tęsknię za nim a jednocześnie go ranię - ćpając.

 

randomness