REKLAMA




"To restrykcyjne prawo jest winne rozwojowi dopalaczy". M. Balicki

- Musimy zastanowić się, czy tak restrykcyjne przepisy nie wywołują zjawiska dopalaczy - mówił w Poranku Radia TOK FM Marek Balicki, były minister zdrowia. - Wielu ekspertów, również ci, którzy obserwują nas z innych krajów europejskich, w tym upatrują przyczyny, że restrykcyjne prawo powoduje, że niebezpieczne substancje są coraz powszechniej stosowane - dodał.

noname

Kategorie

Źródło

TOK FM

Odsłony

2314

- Musimy zastanowić się, czy tak restrykcyjne przepisy nie wywołują zjawiska dopalaczy - mówił w Poranku Radia TOK FM Marek Balicki, były minister zdrowia. - Wielu ekspertów, również ci, którzy obserwują nas z innych krajów europejskich, w tym upatrują przyczyny, że restrykcyjne prawo powoduje, że niebezpieczne substancje są coraz powszechniej stosowane - dodał.

- Musimy przeprowadzić poważną debatę na temat naszej polityki narkotykowej, ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, czy tak restrykcyjne przepisy nie wywołują zjawiska dopalaczy - apelował Marek Balicki. - To jest błędem naszej rozmowy o narkotykach, że na jednej szali stawiamy heroinę i marihuanę - podkreślał były minister zdrowia.

- Taka dyskusja była przeprowadzona w Polsce w 2000r. kiedy wprowadziliśmy tak bardzo restrykcyjne przepisy. Mówiło się, że będziemy łapać dilerów dzięki temu, że będzie możliwe karanie za posiadanie nawet miękkich narkotyków w małych ilościach - przypominał Balicki. - I co się okazało? Że po wprowadzeniu takich restrykcyjnych przepisów w pierwszych latach rynek narkotykowy w Polsce się rozwinął, a w ostatnich dwóch-trzech latach nastąpił rozwój rynku dopalaczy - ubolewał Marek Balicki. - Bardzo wiele tego, co nasz wszystkich niepokoi wynika ze złego prawa.

Walka z dopalaczami trwa, natomiast pojawiają się głosy, że przemysłowi narkotykowemu zamykanie sklepów jest na rękę, bo pojawienie się sklepów z dopalaczami zmniejszyło ruch przy nielegalnych narkotykach. - Z dopalaczy korzystały dwie kategorie osób, młodzi, eksperymentujący ludzie i rzeczywiście ci, którzy używają zakazanych narkotyków, a produkt legalny łatwiej kupić i w pewnym zakresie zastępuje produkt nielegalny - mówił Marek Balicki.

Dopalacze w celach kolekcjonerskich? "To łamanie prawa"

- To są preparaty, które zawierają substancje psychoaktywne, ale ich skład nie jest znany, jest bardzo zmienny. Te substancje psychoaktywne są syntetyczne, czyli mają większe powinowactwo do receptorów komórkowych niż te znane, od wielu lat nabywane na czarnym rynku - tłumaczył poranny gość TOK FM. I ostrzegał: - Stąd zagrożenie. Nie wiadomo, co to jest i dopalacze mogą być groźniejsze od narkotyków już znanych.

- Nawet, jeśli zostaną zamknięte sklepy, to sprzedaż dopalaczy przeniesie się do internetu - zauważył Grzegorz Kozak. - Nie mogą być oczywiście sprzedawane produkty pod takim fikcyjnym celem, że to są substancje do kolekcjonowania, kiedy ich rzeczywiste przeznaczenie jest inne - odpowiadał Balicki. - Tutaj przepisy dotyczące obrotu gospodarczego powinny być przez władze konsekwentnie użyte. To jest produkt zafałszowany, jest takie pojęcie w naszym prawie gospodarczym - mówił były minister zdrowia w Poranku TOK FM.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

gość sobotni (niezweryfikowany)
<p>od lat powtarzałem, że polskie prawo spowoduje coś bardzo nieciekiekawego na naszym rynku... oczywiście dopalaczy nie przewidziałem, ale coś w tym stylu... no, i stało się... prawie wszyscy klienci sklepów z dopalaczami twierdzą, że gdyby marihuana była legalna, w życiu by tknęli dopalaczy... ponieważ szukają alternatywy do zabawy, nie chcą ćpać alkoholu, trafiają na nowe wynalazki... skoro już o alkoholu mowa, to obecnie nasze społeczeństwo jest w pewnym sensie "uzależnione" od alkoholu /i to dotyczy też nie używających go/... alkoholowa obłuda, alkoszowinizm jest czymś na porządku dziennym... a to przecież takie proste... zalegalizować ziele, wyjąć z worka z napisem "narkotyki", obłożyć akcyzą... ponieważ po zielu zwykle mniej się pije, spadną zyski z akcyzy na alkohol, ale marihuana to wyrówna... spadnie poziom przemocy w rodzinach, spadnie ilość uzależnionych od mocnych dragów... aha... i solidne kary za udzielanie dzieciakom, niepełnoletnim /konieczne!!!/... nie twierdzę, że MJ jest absolutnie nieszkodliwa... ale pod wględem szkodliwości, w przeważającej ilości kryteriów /np. śmiertelność lub potencjał uzależniający/ jest na samym końcu... "jedyny słuszny narkotyk" jest w pierwszej piątce /bez doliczania dopalaczy, bo tu jest wiele zwiazków chemicznych i dokładne badania nie istnieją/ substancji zmieniających świadomość, percepcję..</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>Mądrze gada, restrykcyjne prawo zdecydowanie ma wpływ na rynek narkotykowy i oczywiste jest, że takie prawo ma znikomy efekt. Takich ludzi powinno sie przynajmniej wysłuchać, co mają do powiedzenia, szkoda, że ci na górze mają to głęboko w dupie i myslą, że są ekspertami od wszystkiego</p>
Anonim (niezweryfikowany)
<p>dobrze gada! polać mu.. tfu skręcić mu ;] miałem ostatnio rozmowę z rodziną na temat MJ i kiedy pytali po co to ludzie biorą jeżeli nie są uzależnieni. No to mówię, że żeby się zrelaksować a oni dalej ale to nie lepiej pójść na spacer itp. ;) "A czy Wam kochani rodziciele nie zdarza się wypić wina do obiadu, czy wódki/piwa na urodzinach/imieninach?" - spytałem. 'ale to co innego. My czasem wypijemy, ale dla przyjemności a nie dlatego, że musimy' - odpowiedzieli, zgdonie z prawdą, ale.. "No to jak nie musicie to nie wypijcie ani lampki, ni kieliszka przez rok. Przecież nie musicie - możecie iść na spacer, a na urodzinach umiecie się bawić bez alkoholu". Jak im się zaraz ciepło zrobiło :D Muszę jeszcze dodać, że ja wypiłem w życiu więcej przed 18tką niż moja matka przed MOJĄ osiemnastką ;] a jednak jakoś i jej jakoś dziwnie by było nie wypić lampki..</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • 25I-NBOMe
  • Pierwszy raz

Jak zwykle wynajęty pokój. Dobry humor z okazji końca sesji.

25I-NBOME nie ma smaku, ale nie je się go dla kulinarnych walorów. Pozwala za to zostać fraktalem.

 

  • Tramadol


Jako paskudny cpun, testujacy na wsobie wszystko co tylko wpadnie w moje

poklute i brudne lapska postanowilem przezyc, jak kazdy zdrowy

nastolatek rozdzial apteczny. I jak postanowilem, tak zrobilem-zabralem

sie do roboty z charakterystyczna mi gorliwoscia. Pokrotce przedstawie

wstepny wynik testow, obiecuje jednak ze bedzie tego duzo, duzo wiecej,

kiedy tylko pewne rzeczy uleza mi sie w glowie i beda nadawaly sie do

opisania...



  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Zdecydowałem się, ze względu na problemy w domu, samo jednak nastawienie było pozytywne, z drugiej strony bałem się jakichś efektów ubocznych typu halucynacje.

Całość zaczęła się 30 kwietnia ubiegłego roku. Chociaż w sumie trochę wcześniej, bo 29 dnia tego miesiąca dostałem propozycję. Zaczęło się od wagarów i graniu u kolegi w fife. Był tam też jeszcze jeden, który zaproponował mi "palitko". Gorliwie odmawiałem, jednak kolejnego dnia po dostaniu ostrej reprymendy od matki zadzwoniłem z pytaniem: "Aktualna propozycja?". On odpowiedział, że tak, dogadaliśmy się w kwestii pieniężnej (która wyniosła mnie aż 15zł) i umówiliśmy się w znanym nam obu miejscu.

  • Diazepam


Miałam nie pisać tego trip - raportu, gdyż wydawało mi się na

początku, że to co zażyłam dziś nie daje żadnego pozytywnego

efektu. Ale jednak się pomyliłam... . Wystarczyło tlyko trochę

poczekać na pierwsze efekty.



Z reguły jestem przeciwna mieszaniu wszelakich substancji

psychoaktywnych, no ale czasem można spróbować czegoś nowego,

prawda?


randomness