* afgan + marjanna
* doswiadczenia prawie zero
* bylo 1g jednego jak i drugiego
* miejsce spozycia -> szkola
Ot taka moja przygoda
Mężczyzna nie mógł odpalić samochodu i chciał pożyczyć kable do odpalania samochodu. Jednak kiedy zorientował się, że do pomocy zatrzymał mundurowych, zaczął się nerwowo zachowywać...
Na jednym z osiedli w Puławach 30-latek zatrzymał patrol policji, który pełnił służbę nieoznakowym radiowozem. Mężczyzna nie mógł odpalić samochodu i chciał pożyczyć kable do odpalania samochodu. Jednak kiedy zorientował się, że do pomocy zatrzymał mundurowych zaczął się nerwowo zachowywać. Policjanci szybko ustalili powód jego zakłopotania. Okazało się, że posiadał przy sobie 3,5 g amfetaminy oraz 2,5 g tzw. dopalaczy. 30–letni puławianin trafił do policyjnego aresztu. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Dzisiaj rano na jednym z osiedli w Puławach policjantów z ogniwa patrolowego puławskiej komendy, którzy pełnili służbę nieoznakowanym radiowozem zatrzymał 30-letni mężczyzna. Miał problem z autem, nie mógł go odpalić i chciał pożyczyć kabli do odpalania samochodu. Gdy zauważył, że osobami, które poprosił o pomoc są policjanci, zaczął zachowywać się nerwowo. Zainteresowało to mundurowych, którzy postanowili go wylegitymować. W trakcie czynności mężczyzna próbował się oddalić, ale został powstrzymany przez policjantów. Wówczas próbował ukryć w samochodzie woreczek foliowy, w którym jak się okazało była amfetamina w ilości 3,5 g. Umieszczony w radiowozie próbował ukryć jeszcze jeden woreczek z zawartością 2,5 g białego proszku, ale to również mu się nie udało. W drugim woreczku najprawdopodobniej znajdowały się tzw. dopalacze, ale potwierdzą to specjalistyczne badania.
30-letni mieszkaniec Puław został zatrzymany w policyjnym areszcie. Zgodnie z Ustawą o Przeciwdziałaniu Narkomanii grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.
* afgan + marjanna
* doswiadczenia prawie zero
* bylo 1g jednego jak i drugiego
* miejsce spozycia -> szkola
Ot taka moja przygoda
no w pyte, słuchajcie
Zbliżałem się do ślęży, siedząc w przepełnionym autobusie ludźmi, uzbrajam się w poważnie, wręcz samobójczo nabitą lufkę i wypalam całość na pierwszym lepszym znalezionym placu zabaw- po wyjściu z pojazdu, nie zostało mi nic więcej jak tylko doczłapać się na szczyt.
Latem 98 byłem w Giżycku z kumplami. Po tygodniu ostrego imprezowania postanowiłem sprowadzia tam moją dziewczyne. Zadzwoniłem - zgodziła sie; miała przyjechać następnego dnia o piątej rano. Ponieważ była dopiero 11.00 (dzien przed jej przyjazdem), a kumple pojechali do Rynu (miałem do nich dojechaa nazajutrz), zamelinowałem sie w pub-ie "Płetwal", gdzie koleś o ksywce Diabeł handlował tym i owym. No wiec kupiłem dwa worki marii. Po dwóch piwach, obiedzie i mocnej dawce marii zacząłem iść w strone dworca PKP, gdzie chciałem przenocować do przyjazdu mojej dziewczyny.
Mieszkanie przyjaciół.
Wprowadzenie:
Komentarze