Przyszedł na posterunek Gardy z marihuaną, skarżąc się na jej słabą jakość. Został aresztowany

33-latek udał się na posterunek Gardy w Kilmainham, na przedmieściach Dublina, z paczką marihuany o wartości rynkowej 10 euro.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

irlandianews.ie

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

398

Arthur Liwembe z pewnością nie należy do najbystrzejszych mieszkańców „Zielonej Wyspy”. 33-latek udał się na posterunek Gardy w Kilmainham, na przedmieściach Dublina, z paczką marihuany o wartości rynkowej 10 euro. Mężczyzna pokazał woreczek pełniącemu dyżur funkcjonariuszowi Gardy, z żalem stwierdził, iż jakość zakupionego narkotyku pozostawia wiele do życzenia i chciałby zgłosić tę sprawę. Jednak policjant nie okazał zrozumienia dla problemu pana Liwembe, natychmiast go aresztując. Choć zdarzenie miało miejsce 10 lipca zeszłego roku, to dopiero teraz opinia publiczna została o nim poinformowana.

Drugie aresztowanie na tym samym posterunku.

Sąd uznał, że działanie pana Liwembe było nielogiczne oraz irracjonalne. Mogło być wynikiem „spożycia” tuż przed pojawieniem się na posterunku narkotyku, z którego oskarżony był tak niezadowolony. Podobna jest też linia obrony jego adwokata. Lecz woreczek z marihuaną nie był jedynym problemem mężczyzny. W trakcie przeszukania go na posterunku, poza narkotykiem zarekwirowano mu również nożyk do cięcia kartonów, którego oskarżony rzekomo stosował w swojej pracy jako „złota rączka”. W trakcie trwania już procesu pan Liwembe postanowił odebrać nożyk z posterunku. Gdy odmówiono mu jego wydania, wpadł w złość i został aresztowany po raz drugi.

Włamania do budynku, żeby się przespać.

Oskarżony był już wcześniej notowany przez organy ścigania. Kilka razy dokonał włamania do budynku, w którym kiedyś mieszkał i pracował na Tyrconnell Road w dzielnicy Inchicore. Lecz pan Liwembe nie włamywał się po to żeby coś ukraść, tylko by ….. się przespać. Tak swoje działania argumentował przybyłym na miejsce funkcjonariuszom Gardy, którzy jednocześnie byli tymi osobami, które budziły bardzo zmęczonego 33-latka.

Arthur Liwembe urodził się w Malawi i przybył do Irlandii w 2012 roku jako student pielęgniarstwa. Gdy jego wiza wygasła, mężczyzna zaaplikował o możliwość stałego pobytu, argumentując to faktem iż jest ojcem dziecka, które urodziło się już na terenie Irlandii. Lecz do tej pory 33-latek mieszka w ośrodku dla azylantów. Nie wiemy jaki będzie ostateczny wyrok sądu, ale cieszymy się ze słów adwokata pana Liwembe, że jego klient jest od jakiegoś czasu człowiekiem wolnym od narkotyków. Gorąco życzymy i zachęcamy do wytrwałości w postanowieniu.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

1) Wieczór/noc, piątek, brak dzieci, czysty umysł. Ulice śródmieścia Warszawy. 2) Wakacje, dobry humor. Prawie pusta, szeroka i długa plaża nad Bałtykiem. Bezchmurne niebo. Upał za parawanem, przejmujący chłód na otwartej przestrzeni.

Początek działania LSD objawia się najłatwiej na twarzach – zaczynają w ten charakterystyczny sposób „pływać” i „przenikać”. Jeśli oglądasz film, zdaje się też, że aktorzy trochę zbyt przesadnie wypowiadają swoje kwestie i robią nienaturalne miny. Przerywamy więc oglądanie i przenosimy się na taras, gdzie z nową ciekawością przeglądamy pozostawiony na stole, kupiony parę dni wcześniej, album ze zdjęciami Nowego Jorku.

  • 5-MeO-DMT


hihi :)


  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Retrospekcja
  • Tytoń

Czekałem z niecierpliwością na ten dzień, byłem szczęśliwy. Byłem wśród kolegów.

Trzydziesty pierwszy grudnia, nie jedna osoba czekała na ten dzień, który z pewnością wiąże się z imprezami różnego rodzaju. O godzinie szesnastej przyjechał do mnie kolega, razem z nim pojechaliśmy w stronę zaplanowanego miejsca, w którym spędzimy czas. Na miejscu już byli nasi koledzy, czekali gdzieś w okolicy. Po godzinie przyjechaliśmy, już w większą ekipie musieliśmy pojechać coś kupić, oczywiście alkohol i inne bajery.

O dwudziestej w końcu byliśmy jako tako na miejscu.

  • Bad trip
  • Kannabinoidy

Chill, piątek, moje 4x4

Preludium

Podróż z października ub. roku, więc całość nie jest idealna, odrobinę pisana na kolanie bez absolutnie żadnych zdolności do ładnego i zgrabnego ubierania tekstu. Piątek, popołudnie, ja i 2 kumpli, nazwijmy ich X i Y.

X jest zawodowym testerem trunków wysokoprocentowych, ma lekkie doświadczenie w ryciu sobie bani najróżniejszymi specyfikami z najgłębszych otchłani tego świata

Y, poszkodowany, zielony w temacie gość, który przyszedł na spotkanie po paru miechach, a wyszedł bogatszy o wspomnienia z innego świata