Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info.
Na ławie oskarżonych zasiądzie 40-letni Maciej W., pseudonim Koala, któremu prokuratura zarzuca, że szmuglował w żołądku kokainę.
Na ławie oskarżonych zasiądzie 40-letni Maciej W., pseudonim Koala, któremu prokuratura zarzuca, że szmuglował w żołądku kokainę.
Oskarżony to wysokiej klasy przemytnik. Tak wynika z ustaleń śledczych, którzy zarzucają mu, że na wielka skalę szmuglował narkotyki z tak odległych krajów, jak: Brazylia, Aruba na Karaibach czy Gambia w Afryce. Schemat działania był prosty i ryzykowny: 40-latek połykał kapsułki z kokainą, wsiadał do samolotu i leciał do Europy. Niebezpieczeństwo polegało na tym, że rozszczelnienie kapsułki w żołądku mogłoby skończyć się tragicznie. Na szczęście dla „Koali” do takiej sytuacji nie doszło.
Maciej W. wywodzi się ze Zgierza. Nie ma zawodu. Przed zatrzymaniem pracował w Anglii. I tam też został ujęty przez policję 20 maja 2015 roku na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Śledczy z Polski zabiegali o jego ekstradycję. Zabiegi zakończyły się powodzeniem i 10 września 2015 roku Maciej W. wylądował na lotnisku Okęcie w Warszawie.
Śledczy zarzucają mu, że w latach 2003 - 2008, działając w zorganizowanej grupie przestępczej, przemycał w Unii Europejskiej i poza jej granicami znaczne ilości kokainy, a także - na mniejszą skalę - amfetaminy. Narkotyki przywoził z Aruby, Gambii i Brazylii, po czym rozprowadzał je w Europie - m.in. Anglii, Austrii, Holandii i we Włoszech.
Chłodny listopadowy dzień, ulice i środki komunikacji miejskiej Trójmiasta, zimny i niewygodny garaż na jakimś zadupiu, wspaniały humor w związku ze spotkaniem z moimi ulubionymi ćpunkami ;) Kompania w składzie: ja, Bill, Ironia, McOffsky, Jezus i koleżanka spoza forum - D.
Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info.
Nie pamiętam nawet swojego pierwszego razu z tą substancją. Naprawdę. Zaczęło się od tego, że popalałam od czasu do czasu w lufce. W pewnym momencie miałam całe poparzone usta, bo jedna, dwie, czy pięć lufek nie wystarczało żeby się upalić. Przerzuciłam się na bongo. Dym był przyjemniejszy. Wmawiałam sobie, że palę tylko dlatego, że lubię jego wygląd. Jestem osobą widzącą piękno w totalnie małych rzeczach. Głównie to pomagają dostrzec mi narkotyki. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że będę w stanie zachwycać się niesamowicie prostymi rzeczami, które ludzie mijają obojętnie.
Sam w pokoju, leżąc w miękkim łóżku, podekscytowanie nadchodzącym tripem.
Spontanicznie ok. godziny 15 pomyślałem, że wieczorem zaaplikuje sobie MDMA i w ten sposób umile sobie nadchodzący wieczór. Już ponad miesiąc w szafce miałem schowaną resztkę kryształu M. Waga pokazywała 250mg, zazwyczaj brałem dawki max 150mg, ale rządny wrażeń postanowiłem skonsumować całość.
Już na samą myśl o nadchodzącej fazie zaczęła mi się wydzielać w mózgu serotonina, poczułem podniesiony nastrój i odczuwalną ekscytację.
Dobry nastrój, miałem nadzieję na dobry, kolorowy trip. Wolny dom, brak obowiązków.
*Jakość tego 2C-P mogła nie być najlepsza. Mam zastrzeżenia co do jakości, w dodatku przechowywałem je jakieś 3 tygodnie w dosyć ciepłym miejscu.
Godziny rzecz jasna podane są w przybliżeniu. Godzina zero - 16:00.
+00:00: Wypijam 16mg 2C-P mieszając z Coca-Colą, żeby zagłuszyć okropny smak wódki i fenetylaminy.
+00:20: Zaczynają się mdłości i ból brzucha. Siadam przed komputerem i staram się nie zwracać na to uwagi.
+00:40: Substancja zaczyna działać. Zaczyna się robić dziwnie, bodyload zdaję się ustępować.