Prokuratura chce postawić zarzuty klientom „dilera gwiazd”. Na liście prawie 200 osób

Z ustaleń Radia Zet wynika, że prokuratura chce postawić zarzuty klientom Cezarego P., dilera gwiazd. Wśród nich są osoby ze świata show-biznesu, celebryci i menadżerowie.

Z ustaleń Radia Zet wynika, że prokuratura chce postawić zarzuty klientom Cezarego P., dilera gwiazd. Wśród nich są osoby ze świata show-biznesu, celebryci i menadżerowie.

Rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformował, że przeprowadzona została szczegółowa analiza akt i na tej podstawie śledczy będą chcieli przy stawianiu zarzutów wziąć pod uwagę ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Prokuratorzy powołują się na orzeczenie Sądu Najwyższego z 2011 roku zgodnie z którym każde posiadanie narkotyków należy traktować jako czyn zabroniony.

– Po dokonaniu analizy akt śledztwa przeciwko Cezaremu P. stwierdzono, że zarzuty należy postawić także osobom, które nabywały narkotyki od Cezarego P. (...) Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii należy każde konsumenckie posiadanie narkotyków, niezależnie od tego w jakim celu się odbywa, stanowi czyn zabroniony – powiedział w rozmowie z Radiem Zet rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński. Dla wielu celebrytów oznacza to poważne problemy, ponieważ na liście klientów Cezarego P. było prawie 200 osób, którym miał sprzedać w sumie 4 kilogramy kokainy.

Milion złotych zysku

W czerwcu ubiegłego roku stołeczna policja zatrzymała 48-letniego Cezarego P. Według śledczych klientami dilera z warszawskiej Woli byli przedstawiciele biznesu i znani celebryci. Policjanci ustalili również, że ze względu na liczbę klientów chętnych do zakupu kokainy wysokiej jakości, w przestępczą działalność mężczyzna zaangażował swoją żonę i córkę. Diler mając stałych klientów wśród zamożnych mieszkańców Warszawy zgromadził pokaźny majątek. Na tym procederze w ostatnich dwóch latach zarobił „na czysto” około miliona złotych, które lokował w nieruchomości, a także w uruchomienie lokalu gastronomicznego w centrum Warszawy. Mężczyzna zapisywał nazwiska swoich klientów specjalnym szyfrem. Według „Super Expressu”, policjantom udało się złamać kod, dzięki czemu dotarli do osób, które zaopatrywały się u dilera.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

Set & Settings - okoliczne jezioro, koniec jesieni, nastawiłem się na miłe spędzenie czasu.

Substancja: 450 dxm + dwa Harnasie.

Exp: mj, alko, feta, 2c-b, mda, tramal (raz), kodeina (raz), dxm, benzydamina (raz), metkatynon (raz), diazepam, bromazepam, chyba tyle.

Wszystkie swoje przemyślenia pisałem na 'żywo', i postaram się zachować oryginalność wypowiedzi. Godzinę temu przyszedłem do domu, więc jestem świeżo po podróży.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Pozytywny ale trochę zagubiony, oczekiwałem smoków. To było na początku sesji, niedługo przed trudnym egzaminem. Łączny czas doświadczenia to około 10 godzin.

Nie jestem ekspertem od dragów. Do tej pory moje jedyne narkotyczne przeżycia wynikały z marysi, alkoholu lub zbyt dużej ilości zielonej herbaty. Ostatnio jednak żarłocznie poszukuję nowych przeżyć, dlatego nie mogłem odmówić gdy mój dobry kolega, doświadczony kwasiarz, zaproponował coś mocniejszego. Kupiłem od razu dwa kartony i poprosiłem o tripmasterkę. Teraz wystarczyło poczekać do wtorku.

  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Mefedron
  • Pozytywne przeżycie

Jako że była to moja druga przygoda z mefedronem i mniej więcej wiedziałem już jak dawkować i czego się spodziewać, to na imprezę poszedłem we wspaniałym humorze. Nastawienie odpowiadało działaniu specyfiku.

19:30 budzę się po przespaniu siedmiu godzin. Poprzednia noc na mefedronie położyła mnie do łóżka dopiero koło południa. Umówiłem się z M i A na imprezę, jednak M zaproponował wcześniej spalić jointa, bo przez dietę nie mógł pić alkoholu, a nie chciał iść do klubu z trzeźwym umysłem. Uznałem to za świetny pomysł i poleciłem mu stawić się o 22:00 na pętli tramwajowej niedaleko mojego domu.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Ciemny pokój, późna noc.

Wszystko zaczęło się od wypadku, albo wypadek był pewnego rodzaju katalizatorem. Słoneczna pogoda, rześki, sierpniowy poranek i ja na rowerze, jadący do pracy. Ja kontra samochód.
Diagnoza: uszkodzone nerwy w ramieniu i połamany palec.
Wiare porzuciłem już dawno, ale leżąc na sorze przez moment pomyślałem, że bóg chyba na prawdę na mnie spogląda, przynajmniej od czasu do czasu.
Po wyjściu ze szpitala, po czterodniowym pobycie, mimo że ręka napierdalała jak szalona, cieszyłem się, że w końcu odetchnę od roboty.