REKLAMA




Proces nie może ruszyć, bo oskarżeni są słabego zdrowia

Od początku stawiali się w sądzie na zmianę, przedstawiając zwolnienia lekarskie.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

portEl.pl

Odsłony

73

Od początku stawiali się w sądzie na zmianę, przedstawiając zwolnienia lekarskie. Najpierw jeden miał złamaną rękę, teraz drugi zapadł na ... wirusowe zakażenie jelitowe. Na sali sądowej zabrakło jednak dziś (16 września) obu mężczyzn oskarżonych o handel dopalaczami. Sędzia zdecydował, że nieusprawiedliwiony Jakub G. zostanie doprowadzony na rozprawę przez policję, zaś chory Szymon I., cóż, pozostaje żywić nadzieję, że do 28 września wyzdrowieje.

W Elblągu walkę z dopalaczami od lat prowadzi Marek Jarosz, Powiatowy Inspektor Sanitarny. To on w listopadzie 2013 r. złożył w Prokuraturze Rejonowej zawiadomienie o bezpośrednim narażeniu życia lub zdrowia klientów "pachnącego domku" poprzez sprzedaż produktów zawierających związki wyczerpujące pojęcie środek zastępczy tzw. dopalacze. Poprzez niewłaściwe zażywanie tych środków [jest bowiem na nich etykieta informująca, że są to środki nie do spożycia, a młodzi je palą, jedzą lub wąchają – red.] dochodziło do hospitalizacji, głównie młodych ludzi.

Karty choroby osób pokrzywdzonych zostały przekazane biegłym z zakresu medycyny sądowej i toksykologii Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku. To oni mieli wypowiedzieć się na temat szkodliwości tych specyfików dla zdrowia. I zabrali decydujący głos. Na liście pokrzywdzonych jest 29 osób.

Prokuratura postawiła zarzuty dwóm mężczyznom z Pabianic - Szymonowi I. i Jakubowi G.

- Zarzuty wprowadzania do obroty środków, które mogły zagrażać życiu i zdrowiu wielu osób, co potwierdzają opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej – uzupełniała Iwona Nienadowska z Prokuratury Rejonowej w Elblągu. - Będziemy chcieli wykazać, że do tego sklepu [przy ul. Królewieckiej - red.] nie przychodziły osoby, które chciały kupić zapach do torebki czy do szafy, tylko po to, by kupić dopalacze w celu ich zażycia. Według biegłego chemika, jakiekolwiek spożycie tych środków powodowało rozstrój zdrowia.

Póki co jednak prokuratura nie może niczego wykazać, bo do sądu (od 1 kwietnia) nie stawiają się oskarżeni mężczyźni. Najpierw Szymon I., potem Jakub G., a teraz przepadli obaj. Wysyłają na zmianę zaświadczenia lekarskie, z których wynika, że Jakub G. nie mógł uczestniczyć w kolejnych rozprawach z powodu złamania ręki, dziś (16 września) z kolei problemami z żołądkiem usprawiedliwiał się Szymon I. Tym razem jego kolega w ogóle nie przesłał żadnej informacji, która mogłaby posłużyć sądowi za usprawiedliwienie jego nieobecności na sali.

Sędzia Wojciech Furman postanowił więc, że Jakub G. zostanie doprowadzony na rozprawę siłą przez policję po uprzednim zatrzymaniu na 48 godzin. Co do Szymona I. pozostaje żywić nadzieję, że wyzdrowieje do 28 września. Terminy kolejnych rozpraw zostały wyznaczone do grudnia. Czas pokaże, kiedy proces ruszy.

Oceń treść:

Brak głosów
randomness