Proces Dawida B., króla dopalaczy, w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Lekarz zdziwił się, że jeszcze żyją

Tak, saga łódzkiego króla dopalaczy powraca z kolejnym sezonem! Tym razem na procesie Dawida B. w Sądzie Okręgowym zeznawał w czwartek Krzysztof K., który dwa razy lądował w szpitalu...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Łódzki
Wiesław Pierzchała

Odsłony

786

Na procesie Dawida B. zwanego „królem dopalaczy” w Sądzie Okręgowym zeznawał w czwartek Krzysztof K., który dwa razy lądował w szpitalu

Za pierwszym razem wypił sporo wina domowej roboty i poprawił dopalaczem. Efekt był piorunujący: poczuł się tak fatalnie, że babcia wezwała karetkę pogotowia. Trafił do szpitala, w którym lekarze go wykurowali.

Za drugim razem Krzysztof K. przez siedem dni zażywał dopalacze, które kupował w sklepach Smart Szop w Zgierzu i Łodzi. Wśród nich był specyfik o nazwie Coco Cherry, który miał wprowadzać w błogi nastrój.

Dopalacze dały znać o sobie, gdy Krzysztof K. z kolegami jechał autem. Gdy byli pod Aleksandrowem, trzej młodzi ludzie poczuli się fatalnie, jeden z nich dostał padaczki. Wszystkich przewieziono do szpitala.

- Lekarz pogotowia zdziwił się, że jeszcze żyjemy - zeznał w śledztwie Krzysztof K. I wyjaśnił, że sięgał po dopalacze z ciekawości.

[jak podaje Gazeta Wyborcza, miał powiedzieć:

Byłem w szpitalu dwa razy po zatruciu dopalaczami. Pierwszy raz babcia coś podejrzewała i wezwała pogotowie. Drugi raz brałem dopalacze codziennie przez siedem dni. Kolega dostał padaczki. Pogotowie zabrało też mnie (...) Mieliśmy wysokie tętno i ciśnienie. Lekarz z karetki się zdziwił, że jeszcze żyjemy. Na opakowaniu była informacja, że dopalacze nie nadają się do spożycia. Wziąłem je z ciekawości i nie czuję się poszkodowany
- przyp. red. H]

Nie odstraszyło go nawet to, że na opakowaniu była przestroga, aby nie spożywać tego produktu. Dzisiaj już nie zażywa ani dopalaczy, ani narkotyków.

Kolejnym świadkiem była Agnieszka J., która opisała tragiczną sytuację, jak w 2010 roku w łódzkim klubie bawiła się w nocy z przyjaciółmi. Wśród nich był Mikołaj, który nagle zmarł na schodach przed wejściem.

Nie jest wykluczone, że do jego zgonu przyczyniły się dopalacze.

Oceń treść:

Average: 4 (4 votes)

Komentarze

Jak (niezweryfikowany)

Nie ma problemu temat zastępczy. Dopalacze i narkotyki problem medyczno -naukowy a nie kryminalny i tyle legalizacja z ustawą z sensem a nie energię na takie bzdury tracić czas.
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET

Wiek i waga : 17, ~60kg

Doświadczenie : kofeina, alkohol, THC, gałka, DXM, powój, 4-HO-MET, Salvia divinorum, różne zioła etnobotaniczne, które bez sensu wymieniać ;)

S&s : piątek, swój pokój, łóżko, noc, reszta domowników śpi w najlepsze, nastawienie - bez obaw, wyzbyłem się podczas pierwszego razu

Dawkowanie : ~25mg

TR powstał z myślą o użytkownikach utrzymujących, że ta trypt to zabawkowe kolorki, bez wpływu na psychikę :P

  • Flunitrazepam

Zrobiłem wczoraj zakupy i zakupiłem 1 opakowanie Rohypnolu (10x2mg) oraz 2 opakowania Benalginu (40x50mg), przedtem zadzwoniłem do apteki i zapytałem czy mają, żeby na darmo nie zapierdalać.. ; (w ciągu dnia trochę jarałem (połówkę na trzech)) poszedłem z kumplem połazić po Gdańsku i później mieliśmy iść na techno. O 21:00 miałem jedno piwo w czubie i zżarłem 2 rohypnole.

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Szałwia Wieszcza

Set & setting: Jesienny wieczór w bezpiecznym, ładnym pokoju z kominkiem
Doświadczenie: Alko, Gandzia i dużo innych rzeczy, szkoda gadać
Pilot: Trzydziestoletni mężczyzna rasy białej, ok. 90kg wykształconego obywatela

  • 4-HO-MET
  • Przeżycie mistyczne

Pogoda: Pierwszy naprawdę słoneczny i ciepły dzień roku Miejsce: środek lasu Nastawienie: raczej dobre, niewielki stres spowodowany oczekiwaniami i podnieceniem Ludzie: z przyjacielem

Prolog

Z G. Spotykam się wieczorem nad rzeką. Odpalamy jointa aby lepiej nam się planowało jutrzejszy wyjazd.

- Las? – pyta G.

Od dłuższego czasu obiecaliśmy sobie hometa w lesie. W sumie to ja zawsze na to naciskałem bo obawiam się psychodelików w mieście. Miasto jest królestwem paranoi, hałas, smród, zamknięci, smutni ludzie – samo w sobie jest złym set and settings. Co innego las – natura, miliony bodźców, miliony kolorów.