Pozwól mi upaść. Kino narkotykowe w służbie dobra

Kino o uzależnieniu narkotykowym, jeśli chce robić coś więcej niż tylko grozić paluszkiem, powinno spojrzeć na kontekst społeczny i pogrzebać w codzienności osób, które popadają w narkomanię.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

film.org.pl
Jakub Koisz

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

326

Kino o uzależnieniu narkotykowym, jeśli chce robić coś więcej niż tylko grozić paluszkiem, powinno spojrzeć na kontekst społeczny i pogrzebać w codzienności osób, które popadają w narkomanię. Islandzki dramat w reżyserii Baldvina Zophoníassona zdaje się mówić o młodych Finach rzeczy, które z naszej perspektywy nie były dotychczas poruszane przez tamtejsze kino (choć to nieprawda). To przejmujące, pełne gorzkich przemyśleń studium uzależnienia od dwóch sił, które łapią w swoje macki równie mocno – drugiego człowieka oraz środków odurzających. Niby mieliśmy już to wszystko w powieściach Breta Eastona Ellisa i serialu „Euforia”, ale tutaj dochodzi jeszcze chłód islandzko-fińskich artystycznych rąk. Jak na film o nudzie życia – ogląda się go całkiem emocjonująco.

Reżyser prowadzi fabułę w sposób na tyle uniwersalny i przejrzysty, że rozumiemy, czemu bohaterom może się w życiu nie udać, a przede wszystkim – czemu odwiedzili piekło. Magnea i Stella kradną wartościowe przedmioty mężczyznom, z którymi umawiają się przez sieć na seks. W międzyczasie szwendają się ze swoją równie znudzoną, wciąż powiększającą się paczką, uprawiają miłość oraz, rzecz jasna, biorą używki. To oczywiście eufemizm, nieoddający ilości środków, które dziewczyny wpompowują do swojego krwiobiegu. Stopniowo robi się zbyt intensywnie, aby żyć i kochać, ale zbyt głęboko, aby przestać. I właśnie z tej perspektywy obserwujemy najmroczniejsze oraz najprzyjemniejsze doświadczenia bohaterek ze swoim ciałem, bowiem dwadzieścia lat po upojnych chwilach Stella i Magnea spotykają się ponownie. Ta pierwsza jest po udanej terapii, a drugą w dalszym ciągu dusi nałóg. Uczucie wyparowało, ale pociąg do używek jest jeszcze silniejszy.

Terapeutyczny walor tkwi więc w zdrowiejącej (bo nigdy nie będzie ona w pełni zdrowa) perspektywie kogoś, kto po latach ma okazję spojrzeć na zabawę z zewnątrz. Dzięki temu również odbiorca filmu może przyjrzeć się problemowi uzależnienia z dwóch stron – nieco od wewnątrz, oczami ludzi, którzy kochają się nawzajem, a nienawidzą siebie samych, a także z lotu ptaka, gdy po młodzieńczych wybrykach pozostają już tylko blizny oraz wciąż ropiejące rany. Zophoníasson kocha swoich bohaterów, więc czyni ich niejednoznacznymi. I tak zmęczona życiem Magnea, świetnie zagrana przez Elín Sif Halldórsdóttir, jest postacią tak złożoną, że mimowolnie kibicujemy jej nawet wtedy, gdy czyni niezbyt szlachetne rzeczy. Reżyser wydaje się mówić, że problemy, które doprowadzają nas do upadku, zaczynają się od łatwych do przeoczenia symptomów. Uzależnienie bowiem nie rodzi się wraz z pierwszą dawką środka odurzającego, a o wiele wcześniej – i to spostrzeżenie zdaje się uderzać w sedno wyspiarskiego społeczeństwa. Bardzo zresztą ładnie komponuje się wizualne rozedrganie narkomana z senną, leniwą, ale też depresyjną scenerią skandynawską. Co ciekawe – rzeczywistość islandzkich klubów, zblazowana młodzież i gęsia skórka przywołują na myśl bardzo znajome, nadwiślańskie scenerie jesienno-zimowe, które świetnie pokazał choćby serial „Ślepnąć od świateł”.

Baldvin Zophoníasson poprzez kino niszowe zechciał nam opowiedzieć o początkach uzależnienia oraz okresie, gdy pozostaje ono jedynie cieniem, który zszedł ze ściany naszej młodości. Już Życie na kredycie dowiodło, że świetnie rozumie problemy skandynawskich milenialsów, ale Pozwól mi upaść nie wydaje się być tak autobiograficzne jak poprzednie produkcje, a raczej mocno reportażowe. Reżyser bierze pod lupę znaną mu historię, filtruje to przez własne doświadczenia, a następnie oddaje hołd ofiarom. Takie kino narkotykowe przemawia wyłącznie w imieniu dobra oraz słuszności.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Katastrofa
  • LSD-25

Chciałem wykorzystać wyjazd do klubu jako odskocznię od wrednej rzeczywistości, byłem w kompletnej rozsypce psychicznej. Przestałem się przejmować konsekwencjami i tym jak dużo biorę. Liczyło się jak największe oderwanie od bólu i zapomnienie o problemach natury egzystencjalnej. Otoczenie do takiego doświadczenia wybrałem bardzo źle, ale też przez to, że nie widziałem z czym przyjdzie mi się zmierzyć.

Trip był w okresie, kiedy codziennie marzyłem o tym, żeby się zabić.

Mniej więcej było to tak, że zabrałem się ze swoimi kolegami na imprezę. Tym razem miało być inaczej, bardziej grubo. Na odwagę zaczęło się tradycyjnie od trawy w niewielkich ilościach. Trochę zmuliło ale wprowadziło też w odmienny nastrój. Potem leci feta. Niestety diler dał ciała i nie był to produkt pierwszej klasy, nie klepał.

  • Bad trip
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Odrzucone TR

Slabe, mialem raczej negatywne mysli

No to teraz ja opowiem Wam moja przygode...

Tego dnia po szkole poszlismy z kumplami wciagnac kotka, bylo ok.W domu przed kompem zlapalem dola, nie chcialem gadac z kolegami przez skype itp, bałem sie nadchodzacego palenia Czeszacego Grzebienia, bo kumpel robil urodziny.

Poszedlem do kolegi, spotkala sie mniej wiecej ta sama ekipa, z ktora ladowalem kotka, jako ze ja nigdy grzebienia nie palilem, to bardzo sie balem.

  • 25B-NBOMe
  • Pozytywne przeżycie

Substancja przyjęta w pogodny dzień ok. godziny 13. Do doświadczenia psychodelicznego starałem się przygotować jak najlepiej.

WSTĘP: 

Do tego eksperymentu psychodelicznego starałem się solidnie przygotować. Czas gdy moja percepcja będzie zmieniona chciałem wykorzystać jak najlepiej.

Cele, które zamierzałem zrealizować to:

  • Benzydamina
  • Tripraport

Pozytywne nastawienie, wzrastające emocje, chęć doznania silnych wrażeń zmysłowych, ciekawość co do tajemniczej substancji i uzyskanych przezeń efektów. Miejsce przyjęcia : dom Osoby towarzyszące : dwóch mniej doświadczonych kolegów

 

Witam wszystkich użytkowników substancji psychoaktywnych, nie jestem co prawda nowy aczkolwiek jest to mój pierwszy trip raport, z którym chciałbym się obnażyć publicznie, toteż z góry proszę o wyrozumiałość. Życzę ciekawej lektury i zachęcam do przeczytania.

 

Godzina 14:30