Łódź ma swoje patenty, Poznań swoje. Idąc zatem za ciosem...
W lipcu poznański sanepid we współpracy z policją skontrolował dwa miejsca w centrum Poznania, gdzie prawdopodobnie rozprowadzane były dopalacze. Zabezpieczone sztuki wciąż są badane, jednak inspektorzy podkreślają, że są to znane im już szkodliwe substancje, ukrywane pod nazwą "talizmanów szczęścia".
W ubiegłym miesiącu przeprowadzono dwie duże akcje. Pierwsza miała miejsce na początku lipca. Inspektorzy sanepidu otrzymali informację, że na ulicy Strzeleckiej prawdopodobnie rozprowadzane są dopalacze.
- Były to sygnały mieszkańców oraz wynik obserwacji policji. Akcja trwała kilka godzin. Policjanci musieli sforsować podwójne drzwi. Po wejściu okazało się, że w środku jest 50 sztuk niebezpiecznych substancji - relacjonuje Onetowi Cyryla Staszewska, rzecznik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu . - Pani, która znajdowała się w środku, miała czas na pozbycie się większości dopalaczy - dodaje.
Kolejna akcja odbyła się 29 lipca na ulicy Wrocławskiej. - Pojawiły się informacje, że niedaleko Kupca Poznańskiego na parkingu sprzedawane są dopalacze. Do parkingu przynależy piwnica. W niej jeden z krewnych osoby, która prowadzi parking, zajmował się rozprowadzaniem dopalaczy. Udało się zabezpieczyć 483 sztuki. Jest to spora liczba - wyjaśnia.
Jak podkreśla Cyryla Staszewska, walka z dopalaczami nie jest łatwa. Kiedy jeden punkt jest likwidowany, na jego miejsce powstaje kolejny. Sprzedawcy nie rezygnują z rozprowadzania niebezpiecznych substancji nawet po przeprowadzonej kontroli.
- Osoba, która prowadziła punkt na Strzeleckiej, jest nam już znana z ulicy Niegolewskich. Po prostu się przeniosła, znalazła inny punkt, pomimo naszego zakazu sprzedaży - mówi Cyryla Staszewska.
Chociaż pracownicy mogą nałożyć mandat sięgający nawet miliona złotych, nie odstrasza to potencjalnych sprzedawców. Osoby rozprowadzające dopalacze mają swoje sposoby na uniknięcie odpowiedzialności. Mają też na to czas - wszystko przez procedurę nakładania mandatu, która jest czasochłonna.
- Kiedy wysyłamy informację o konfiskacie substancji, przekazaniu dopalaczy do badań oraz o możliwości nałożenia kary, w tym czasie firma wyrejestrowuje się i w jej miejsce powstaje nowa - wyjaśnia Cyryla Staszewska. Najdłużej trwają badania zabezpieczonych substancji. - Nie są wymyślane nowe nazwy, pojawiają się głównie talizmany szczęścia, w tych samych opakowaniach. Mimo wszystko każde takie znalezisko musimy oddać do badań. To niestety trwa- dodaje.
Okres wakacyjny to czas wzmożonych kontroli policji oraz inspektorów sanepidu. Mieszkańcy donoszą, że większość sprzedawców nie zniechęca się i nie znika z rynku, a handel dopalaczami ma się dobrze.
urodziny kolegi, przyjemne miejsce, las, jezioro
Cała akcja miała miejsce w lato, bodajże 2 lata temu. Poszliśmy
z kolegami nad rzekę w takie fajne miejsce, gdzie spotykała się
punkowa młodzież. Wielu rzeczy nie pamietam z racji tego ze to
bylo dawno temu. Wzieliśmy ze sobą mary jane. Wtedy paliłem
jeszcze rzadko, więc po każdym upaleniu miałem...super stan:) Tego
dnia mialem jednak trip życia:} Pamietam że jakiś czas po
spaleniu zioła, zrobiło mi sie trochę słabo. Postanowiłem więc
HBW (LSA) + GBL + Szałwia
Dawka: 5 nasion, 2 + 1,5 ml, 0,2 ekstraktu x5 + 0,7g suszu
Waga: 63 kg
Doświadczenie: Moje: GBL - dużo razy, LSA - kilka razy, Szałwia - dużo razy; Koleżanki: GBL - trzeci raz.
Substancja: przypuszczalnie bromo-dragonFLY (patrząc po długości tripu - 14 godzin silnego działania) - 1 karton
wiek/waga:20/63
Doświadczenie:marihuana, hasz, mieszanki ziołowe, amfetamina, DXM, ecstasy, psilocybe, LSD, DOC
S&S:pochmurne popołudnie pierwszomajowe, las w R. Towarzystwo liczne: M,G,B,F,A,Ł,T,K, czyli piękna i bestie - byłam jedyną kobietą wśród tripujących. No i jeszcze pies, a właściwie suczka, B. Nastawienie jak najbardziej pozytywne.