Pop i rap są według badań niebezpieczniejsze od rocka i metalu

W przeciwieństwie do popularnego poglądu, że heavy metal gloryfikuje lub zachęca do używania substancji, teksty Black Sabbath jako całość tkają opowieść ku przestrodze na temat wpływu częstego zażywania tych specyfików...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

AntyRadio.pl
Maciej Daszuta
Komentarz [H]yperreala: 
Cóż, na Black Sabbath metal się nie kończy, a ktoś tu najwyraźniej nie słyszał choćby o akcji "Never Stop The Madness"... ;)

Odsłony

546

Wielu osobom rock & roll kojarzy się przede wszystkim ze słynnym, choć przez lata nieco już wyświechtanym sloganem „sex, drugs, rock & roll”. Dlatego można by przyjąć, że wyznacznikiem rock & rollowego podejścia do życia jest otwartość seksualna oraz skłonności do nadużywania narkotyków.

W tym słynnym sloganie muzyka jest zresztą na ostatnim miejscu, toteż może się okazać, że tak naprawdę bardziej rock & rollowi są teraźniejsi wykonawcy popowi czy rapowi niż klasyki metalu kojarzone choć po części z czasami hipisów, takie jak Black Sabbath.

Wnikliwe badania akademickie nad tekstami Black Sabbath wskazują, że Ozzy i spółka nie gloryfikują nadużywania narkotyków tak bardzo, jak wydaje się opinii publicznej, a zapewne także i Wam. Zakończyły się one konkluzją, że rock i metal najczęściej wcale nie zachwalają narkotyków, a przynajmniej nie tak bardzo, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

O ile rock i metal od czasu festiwalu w Woodstocku są często kojarzone - właściwie lub nie - z kulturą narkotykową, o tyle badanie przeprowadzone przez amerykański instytut National Institute on Drug Abuse wskazują, że gatunek może nie gloryfikować narkotyków tak bardzo, jak pop, hip-hop czy inne popularne style muzyczne.

Popowi wykonawcy, tacy jak The Weekend, Lana Del Rey, Sia, Tove Lo czy Selena Gomez wspominają w swoich utworach o narkotykach, natomiast kontrowersyjna gwiazdka Miley Cyrus śpiewa w utworze „We Can't Stop” o braniu ecstasy na imprezie.

Dr Kevin Conway to ekspert w kwestii narkotykowych trendów oraz przyzwyczajeń i wzorców zachowań narkomanów. Nad badaniem pracował wspólnie z Dr Patrickiem McGrainem z Departament of Criminal Justice na uniwersytecie Gwynedd Mercy. Przeanalizowali oni 156 utworów Black Sabbath zawartych na dziewiętnastu albumach grupy nagranych od 1970 do 2013 roku.

Wyniki pracy naukowców mogą być dla niektórych zaskakujące - jedynie 13% piosenek kapeli z Birmingham porusza tematykę narkotyków, natomiast aż 60% z nich wskazuje negatywne efekty używania tych substancji.

Dr Conway i McGrain podsumowali wyniki badania wskazując, że historie opowiadane przez Black Sabbath często mówią o narkotykach w formie przestrogi. Opisywane w nich wrażenia i odczucia pokrywają się z tymi, które ustalili naukowcy na drodze badań nad neurobiologią uzależnień:

W przeciwieństwie do popularnego poglądu, że heavy metal gloryfikuje lub zachęca do używania substancji, teksty Black Sabbath jako całość tkają opowieść ku przestrodze na temat wpływu częstego zażywania tych specyfików i jego zdolności do przejęcia kontroli nad wolną wolą użytkownika, który zaczyna skupiać się głównie na tym, aby zapewnić sobie kolejną dawkę narkotyku. To z kolei może prowadzić do niezliczonych form ludzkiej niedoli.

Podstępność chronicznego nadużywania substancji przedstawiona w tekstach odzwierciedla ustalenia badań nad historią osób z zaburzeniami narkotykowymi i zgadzają się z neurobiologiczną heurystyką uzależnień.

Wszystkie utwory, którym przyjrzano się w badaniu - za wyjątkiem jednego - wśród twórców mają Ozzy'ego Osbourne'a lub Geezera Butlera, który jest głównym autorem tekstów kapeli. Obaj mają za sobą historie wieloletniej walki z nałogiem narkotykowym. Warto jednak zauważyć, że mniej obiektywnie nastawieni do tematyki badania naukowcy zauważyliby zapewne co innego - aż 5,2% tekstów Black Sabbath mówi o narkotykach w sposób pozytywny, a przynajmniej neutralny.

Wyniki badania przeprowadzonego w 2014 roku na temat roli gloryfikacji narkotyków w tekstach rapowych i hip-hopowych w ciągu lat pozwoliły naukowcom zaobserwować z kolei tendencję do coraz większej popularyzacji tematyki odnoszącej się do wykorzystywania farmaceutyków w celach rekreacyjnych. Do tego, jak zwykle w tym gatunku, bardzo często w tekstach poruszany jest temat marihuany, czy nawet kokainy.

W 2009 Amerykańska Akademia Pediatrów skomentowała wpływ tekstów utworów popowych na dzieci następującymi słowami:

Efekt, jaki ma muzyka popularna na zachowania i emocje dzieci oraz nastolatków wzbudza największy niepokój. Teksty utworów stały się bardziej jednoznaczne w kontekście nawiązań do narkotyków, seksu i przemocy przez ostatnie lata, w szczególności w obrębie niektórych gatunków.

Czy Waszym zdaniem muzyka popowa i hip-hopowa rzeczywiście ma bardziej szkodliwy wpływ na dzieci oraz młodzież niż rock i metal?

Oceń treść:

Average: 5.2 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Pozytywne nastawienie, oczekiwanie doświadczenia silnego, psychodelicznego stanu. W moim mieszkaniu, przez jakiś czas w towarzystwie przyjaciółki.

TR trochę długi, poza tym mój pierwszy, więc zapewne bardzo niedoskonały. ;) Mimo to zapraszam do lektury.

 

 Wiek: 16, waga: 58 kg.

 

Bardzo ucieszona, czekałam na K. która miała przyjść do mnie ze swoim opakowaniem Acodinu. Miał to być nasz drugi raz, więc w sumie nie bałyśmy się. Ja jednak chciałam mocniejszych wrażeń niż ostatnio - wtedy wzięłyśmy po 15 tabletek. Tym razem planowałam wszamanie 20. Trochę obawiałam się większej dawki, sama nie wiem, czemu.

  • LSD-25

Substancje: amfetamina - dwie kreski - tak akurat, marihuana - dwa blanty, 0,5 kartona - nie jestem pewna, czy to było LSD, może ważka, może DOC. W każdym razie sprzedane jako kwas, więc niech będzie.

S & S: zima, mieszkanie kumpli/krakowskie knajpy/wielki kawał krakowa [z buta]

Współtripujący: M. i G.

Wiek, waga: 19 lat, 63 kg

Doświadczenie (wtedy): Marihuana, haszysz, amfetamina, DXM, extasy, M. - tak jak ja, G. - więcej

  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Zdecydowałem się, ze względu na problemy w domu, samo jednak nastawienie było pozytywne, z drugiej strony bałem się jakichś efektów ubocznych typu halucynacje.

Całość zaczęła się 30 kwietnia ubiegłego roku. Chociaż w sumie trochę wcześniej, bo 29 dnia tego miesiąca dostałem propozycję. Zaczęło się od wagarów i graniu u kolegi w fife. Był tam też jeszcze jeden, który zaproponował mi "palitko". Gorliwie odmawiałem, jednak kolejnego dnia po dostaniu ostrej reprymendy od matki zadzwoniłem z pytaniem: "Aktualna propozycja?". On odpowiedział, że tak, dogadaliśmy się w kwestii pieniężnej (która wyniosła mnie aż 15zł) i umówiliśmy się w znanym nam obu miejscu.

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Retrospekcja

Od A do Z, prawie w każdej okoliczności zdarza mi się zapalić, jak to nałogowemu.

Paliłem ją zawsze, kiedy czułem się samotny. Na początku dawała taki miły masaż ciała, głowa stawała się jakby napęczniałym balonem przyjemności, ciało rozchodziło się w takiej ekstatycznej fali spokoju, stawało delikatne i miłe. Każde zapalenie wiązało się z szybciej bijącym sercem ( z podjary) jeszcze przed wzięciem pierwszego bucha. Potem kopcenie lufki i ściąganie mini chmurek... tak to było na początku. Jedna czy dwie lufki potrafiły mnie już tak zapierdolić, że miałem ostre i w chuj kolorowe wizje po zamknięciu oczu.