Polski przemytnik heroiny zatrzymany w Czechach

34-letni Polak został umieszczony w areszcie i "prawdopodobnie będzie poddany ekstradycji" do Szwecji - powiedział Jirzi Komorous.

Anonim

Kategorie

Źródło

wp.pl/PAP

Odsłony

2099
Czeska policja zatrzymała w miniony piątek Polaka, poszukiwanego przez szwedzką policję za przemycenie latem 2001 r. do Szwecji 17 kg heroiny - poinformował w poniedziałek szef czeskiej brygady antynarkotykowej, Jirzi Komorous.

34-letni Polak, mieszkający legalnie w Czechach od 11 lat, został umieszczony w areszcie i "prawdopodobnie będzie poddany ekstradycji" do Szwecji - dodał Komorous.

W trakcie przeszukiwania jego mieszkania na przedmieściach Pragi policja znalazła 125 sztuk amunicji, ok. 300 gramów kokainy i gotówkę wartości 250 tys. euro.
(jask)

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25


Miało to miejsce gdzieś w roku 1997-98.


Pewnego razu wraz z dwoma kolesiami postanowiliśmy zażyć papiera.


Udaliśmy się do Szczecina moim maluszkiem(mieszkam nie daleko) i zakupiliśmy

jeden blotter Panoramixa. Pierwsze wrażenie - `kurwa i to na trzech?!!! No

trudno. powalczyliśmy z żyletką i po chwili każdy ssał namiętnie malutki

kartonik.


Śmieliśmy się z własnej naiwności twierdząc, że można było za tę sumę (35,-)

kupić sobie ziółka.

  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa

odklejenie, nawet nie do końca świadomość, że będę ćpać

Jest to raport nietypowy, ale obiecuję, że już ostatni - na temat DXM/DXO.

Tym razem o moim rekordzie. Jak można przeczytać w poprzednich raportach, 450mg dawało mi delirium i halucynacje kosmitów, a 600mg posyłało na IV Plateau. Jednak jeszcze zanim się o tym przekonałem, moją pierwszą dawką powyżej 330, było... 810mg. Rozłożone w czasie na 3 dawki, więc "funkcjonowałem" w świecie rzeczywistym 😆 to był najbardziej pojebany trip w moim życiu, a żadnej z 3 paczek Acodinu nie kupiłem sam.

  • LSD-25

Zaczeły się wakacje. Wybraliśmy się ze znajmymi nad jezioro pod namioty. Pogoda była raczej kiepska, męczyły nas przelotne deszcze i przenikliwe zimno. Miałem ze sobą kwacha ale bałem się w taki pochmurny dzień brać bo wiem, że bardzo by mi się nie podobała jazda. W końcu chyba czwartego dnia wyjazdu zdecydowałem się. Nie załuję...a wszystko zaczeło się tak: