Waga: 65
Herbata Loyd produkowana przez firmę Mokate ma zawierać atropinę i skopolaminę, w związku z czym została wycofana ze sklepów sieci Albert na terenie całych Czech.
Zdaniem Czeskiej Państwowej Inspekcji Rolno-Spożywczej herbata Loyd produkowana przez firmę Mokate zawiera substancje, które wpływają na ośrodkowy układ nerwowy. W związku z tym, herbata została wycofana ze sklepów sieci Albert na terenie całych Czech.
– Klienci są niezwykle rozczarowani, że tak lubiany przez nich produkt został wycofany ze sprzedaży. Cała partia herbaty ziołowej Loyd o smaku żurawinowym musiała jednak zostać usunięta ze sklepów po tym, jak okazało się, że powoduje ona niepożądane skutki uboczne – tłumaczy rzeczniczka sieci sklepów Albert Barbora Vanko dodając, że osoby, które zakupiły herbatę Loyd mogą na podstawie paragonu ubiegać się o zwrot poniesionych kosztów.
Jak podaje portal Novinky.cz w polskiej herbacie znaleziono 206 mikrogramów atropiny na kilogram oraz 31,7 mikrogramów skopolaminy na kilogram. Czeski inspektor Radoslav Pospichal stwierdził, że taka ilość substancji po przygotowaniu naparu może wywołać halucynacje. Skopolamina jest zaliczana do substancji, które mogą również działać depresyjnie. Złą sławę zyskała w czasach komunizmu, ponieważ była wówczas wykorzystywana podczas przesłuchań więźniów w procesach politycznych. Z kolei nadmierne spożycie atropiny może wywołać zachowania agresywne.
Według Novinky.cz polski producent może również zostać ukarany za wprowadzenie do sprzedaży zakazanych substancji.
Set&setting: 900mg DXM z czego zażytych zostało 750. Miejsce podróży to Warszawa, pokój w akademiku i dwóch śpiących kolegów obok.
Wiek: 21 lat
Doświadczenie: Jeszcze nic nie pokazało mi tego co wtedy widziałem (a sporo świństwa w życiu zjadłem) więc myślę, że z czystym sercem mogę napisać, że zerowe.
Wszystko zaczęło się gdy weszliśmy z kumpelą na serwer dotyczący narkotyków. Było tam pełno fajnych artykułów. Kilka opisów tripów, a przede wszystkim dość spory artykuł o kwasie. Zaczęliśmy wyobrażać sobie jak to by było zarzucić sobie papierka. Słyszeliśmy o nim z opowiadań innych i z kilku sprawozdań znalezionych w necie. Faza kwasowa rysowała się w naszej wyobraźni zupełnie inaczej niż przeżycia po zwykłej, dobrej gandzi. Postanowiliśmy: trzeba będzie spróbować przy najbliższej nadarzającej się okazji. No i okazja nadeszła.
Nastrój w ciągu dnia kiepski, ale nastawienie pozytywne. Sierpniowy nudny wieczór w swoim pokoju.
Pierwszy raz z kodeiną.
Zachęcona trip reportami i artykułami z hyperka, postanowiłam wreszcie sama przekonać się o działaniu tego specyfiku. Wspomnę, że to mój drugi - nie licząc THC oczywiście - eksperyment z substancjami (pierwszy – benzydamina, niecały miesiąc wcześniej), więc ciągle czuję ten dreszczyk emocji a zarazem lekkiego niepokoju.