17.06.2008
Polscy i czescy policjanci rozmawiali o tym, jak walczyć z przygraniczną przestępczością narkotykową. Z Unii Europejskiej dostali na to ponad dwa miliony euro.
Polscy i czescy policjanci rozmawiali o tym, jak walczyć z przygraniczną przestępczością narkotykową. Z Unii Europejskiej dostali na to ponad dwa miliony euro.
Sprawa jest poważna. Nasi południowi sąsiedzi mają mniej restrykcyjne przepisy jeśli chodzi o narkotyki i to tam coraz częściej zaopatrują się mieszkańcy południowej części Polski, w tym Opolszczyzny.
Np. jakiś czas temu policjanci z Głubczyc podczas patrolowania miasta zauważyli stojącego w niedozwolonym miejscu volkswagena. Podczas kontroli siedzących w nim mężczyzn znaleźli marihuanę i amfetaminę. Narkotyki trafiły do nas z Czech. Polscy i czescy policjanci dyskutowali w Jarnołtówku o transgranicznej współpracy w walce z przestępczością narkotykową.
- Chodzi o wymianę doświadczeń, a także pokazanie różnic w przepisach prawa po obu stronach granicy - mówi nadkomisarz Marzena Grzegorczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. - Ułatwi to opracowanie skutecznych sposobów współdziałania w walce z narkotykowym procederem.
Konferencja została zorganizowana w ramach polsko-czeskiego projektu “DrugStop”. Ma on przeciwdziałać narkomanii i obrotowi środkami odurzającymi. Rozpisany jest na lata 2016 - 2018, a jego koszt to prawie 2,5 mln euro, w tym dofinansowanie z funduszy Unii Europejskiej wynosi prawie 2,1 mln euro.
Za te pieniądze m.in. doposażeni zostaną policjanci po obu stronach granicy. Np. do laboratorium Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu, trafi chromatograf gazowy, czyli urządzenie do analizy składu i źródła pochodzenia narkotyków.
Z kolei kryminalni pracujący w terenie otrzymają urządzenia pozwalające na sprawdzenie, czy w opakowaniu (np. woreczku czy słoiku) znajdują się narkotyki, bez potrzeby jego otwierania. Do komend trafią również mikroskopy i sprzęt komputerowy.
W programie są także fundusze na profilaktykę, m.in. zakup walizek demonstracyjnych i filmu o nowych substancjach psychoaktywnych oraz nowoczesnego sprzętu multimedialnego do prowadzenia zajęć w szkołach.
mieszkanie, pokój, przyciemnione światło, muzyczka (metal), godzina 20.
17.06.2008
Po bardzo pozytywnych efektach pierwszego grzybienia, które miało miejsce 8 dni wcześniej (!), pragnienie poznania się jeszcze bliżej z działaniem grzybów wzięło górę nad rozsądkiem, który nakazywał siedzieć spokojnie na dupie. Podróż odbywała się jak zwykle w zaciszu własnego, zamkniętego na klucz pokoju, samotnie. Przesłanki o możliwych niedogodnościach (hałasy z zewnątrz, jak również brzydka pogoda, która zawsze źle na mnie wpływa) zostały całkowicie zignorowane. Miejscówka ogarnięta, porządeczek, herbatka pod ręką i muzyczka na każdą okazję gotowa na kompie. Wolny dzień, brak zobowiązań względem pracy itp.
Jak wspomniałam wyżej, moje pierwsze grzybienie miało miejsce 8 dni wcześniej i to nie jego ma dotyczyć ten raport jednak dla całościowego spojrzenia na sprawę, czuję się w obowiązku przytoczyć w skrócie pewne kwestie. Jednak, żeby wszystko trzymało się kupy, muszę cofnąć się jeszcze bardziej.
Mam 22 lata. Nie eksperymentowałam nigdy z narkotykami, dosłownie kilka razy zdarzyło mi się zapalić marihuanę i nigdy nie poczułam niewiadomo jak pozytywnych lub negatywnych doznań. Dlatego ten piątkowy wieczór postanowiłam spędzić w domu z moim chłopakiem przy kieliszku wina ze „śmiesznym” papierosem. Bo dlaczego nie? Dodam, że z moim chłopakiem mamy wrażenie jakbyśmy znali się od zawsze, a tak naprawdę nie minęły jeszcze dwa miesiące odkąd się pierwszy raz spotkaliśmy. Mimo tej relacji nie padły jeszcze między nami wyznania typu „kocham Cię”.
Mocne zmęczenie, oczekiwania neutralne
Korzeń snów nie jest jakąś torpedą ani używką dla ludzi głodnych ekstremalnych wrażeń, aczkolwiek jest dość ciekawy w swoim działaniu, dlatego postanowiłem opisać moje doświadczenia z nim. Można podobno się nieźle ujebać, gdy zje się 3 gramy, lecz wolałem go dawkować powoli. Codziennie jadłem mniej więcej 0,7-1 gram, czyli niecałe pół łyżeczki korzenia. Przez sześć dni obserwowałem swoje reakcje. Szału, szczerze mówiąc, nie było, ale już wiem, gdzie popełniłem błąd. No i właśnie to chcę wam najbardziej przekazać- naukę na swoim błędzie, żebyście go potem wy nie musieli popełniać.