Policjanci z Polski i Czech zacieśnią współpracę w walce z narkotykami

Polscy i czescy policjanci rozmawiali o tym, jak walczyć z przygraniczną przestępczością narkotykową. Z Unii Europejskiej dostali na to ponad dwa miliony euro.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

nto.pl
Sławomir Draguła

Odsłony

352

Polscy i czescy policjanci rozmawiali o tym, jak walczyć z przygraniczną przestępczością narkotykową. Z Unii Europejskiej dostali na to ponad dwa miliony euro.

Sprawa jest poważna. Nasi południowi sąsiedzi mają mniej restrykcyjne przepisy jeśli chodzi o narkotyki i to tam coraz częściej zaopatrują się mieszkańcy południowej części Polski, w tym Opolszczyzny.

Np. jakiś czas temu policjanci z Głubczyc podczas patrolowania miasta zauważyli stojącego w niedozwolonym miejscu volkswagena. Podczas kontroli siedzących w nim mężczyzn znaleźli marihuanę i amfetaminę. Narkotyki trafiły do nas z Czech. Polscy i czescy policjanci dyskutowali w Jarnołtówku o transgranicznej współpracy w walce z przestępczością narkotykową.

- Chodzi o wymianę doświadczeń, a także pokazanie różnic w przepisach prawa po obu stronach granicy - mówi nadkomisarz Marzena Grzegorczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. - Ułatwi to opracowanie skutecznych sposobów współdziałania w walce z narkotykowym procederem.

Konferencja została zorganizowana w ramach polsko-czeskiego projektu “DrugStop”. Ma on przeciwdziałać narkomanii i obrotowi środkami odurzającymi. Rozpisany jest na lata 2016 - 2018, a jego koszt to prawie 2,5 mln euro, w tym dofinansowanie z funduszy Unii Europejskiej wynosi prawie 2,1 mln euro.

Za te pieniądze m.in. doposażeni zostaną policjanci po obu stronach granicy. Np. do laboratorium Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu, trafi chromatograf gazowy, czyli urządzenie do analizy składu i źródła pochodzenia narkotyków.

Z kolei kryminalni pracujący w terenie otrzymają urządzenia pozwalające na sprawdzenie, czy w opakowaniu (np. woreczku czy słoiku) znajdują się narkotyki, bez potrzeby jego otwierania. Do komend trafią również mikroskopy i sprzęt komputerowy.

W programie są także fundusze na profilaktykę, m.in. zakup walizek demonstracyjnych i filmu o nowych substancjach psychoaktywnych oraz nowoczesnego sprzętu multimedialnego do prowadzenia zajęć w szkołach.

Oceń treść:

Average: 4.8 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bieluń dziędzierzawa (datura stramonium)

średnio, nie miałem na głowie większych problemów, trochę dołująca pogoda, bez specjalnych przygotowań (decyzję o zarzuceniu podjąłem ad hoc), psychicznie i fizycznie wszystko w porządku

Data: 1 listopada 2002 (heh, nie, wcale nie chciałem, aby stało się i moim świętem :))

 

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana

Wiek, waga: 23 lata, 100 kg masy ciała;

Doświadczenie: marihuana, szałwia wieszcza, powój hawajski, grzyby psylocybinowe, kratom, amfetamina, xtc

Substancja: łysiczki kubańskie: 25g świeżych + 1g suszonych; marihuana: 0,2g

Set & settings: wyjdzie w trakcie czytania...

Prologue: Jemy grzyby.

- Masz grzyby, może zjemy razem? Pyta się mnie kolega "K",

- Przyjadę za godzinę!

Wiedziałem że nie mogę mu odmówić, nie dzisiaj...

  • 2C-E
  • Marihuana
  • Miks
  • Powoje

wielka chęć na doświadczenie psychodeliczne, pozytywny nastrój, początek lata, upał i żar lejący się z nieba, namiot a w namiocie coś około 35 stopni C.

Był piękny i gorący czerwcowy dzień, a ja od samego rana czułem, że będzie on niezwykły jako że zamierzałem zapodać niezwykłego miksa. Tak pięknej pogody szkoda było marnować na tripowanie w domu, a dzień wcześniej postanowiłem, że jeśli pogoda dopisze, to wybiore się pod namiot na  polanę pod lasem( oddaloną ok 2 km od miasta, w którym mieszkam), więc jak zaplanowałem tak też uczyniłem.

  • Przeżycie mistyczne
  • Szałwia Wieszcza

mieszkanie kolegi, ekscytacja, kilka godzin wewnętrznej pracy przygotowującej do wejścia w kontakt z nową substancją....

Opisane wydarzenia miały miejsce około 3 lata temu, po około 8 letnim okresie intensywnej praktyki buddyzmu tybetańskiego, w czasie którego tylko jakieś 2 razy zjadłem grzybki psylocybki i z 3 razy zapaliłem trawkę...

Niespodziewanie okazało się, iż kolega buddysta, który mnie nocuje ma ekstrakt Salvi Divinorum. Wczesniej tego dnia miało miejsce kilka znaczących koincydencji, które jak później zobaczyłem przygotowywały mnie na spotkanie z Boską Salvią.

randomness