Podziemie narkotykowe w Warszawie kwitnie. Dilerzy zaopatrują polityków i aktorów

Na warszawskich ulicach „pracuje" kilkunastotysięczna rzesza dilerów narkotyków. Dostarczą niemal każdy „towar”. Dowożą znanym aktorom, pisarzom, prawnikom, lekarzom i „zwykłym” warszawiakom imprezującym w centrum lub w mieszkaniach na Pradze, Woli czy Żoliborzu. Zabawa na początku jest zawsze „fajna”. Potem zaczyna się zjazd, pojawiają się problemy.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Wprost

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

348

Na warszawskich ulicach „pracuje" kilkunastotysięczna rzesza dilerów narkotyków. Dostarczą niemal każdy „towar”. Dowożą znanym aktorom, pisarzom, prawnikom, lekarzom i „zwykłym” warszawiakom imprezującym w centrum lub w mieszkaniach na Pradze, Woli czy Żoliborzu. Zabawa na początku jest zawsze „fajna”. Potem zaczyna się zjazd, pojawiają się problemy.

„Ślepnąć od świateł” Kuby Żulczyka nie jest całkowicie fikcyjnym opisem imprezowego życia Warszawy. Żulczyk w książce świetnie przedstawia mechanizm zamawiania i odbierania towaru, imprezowania, szybkich i gwałtownych zjazdów, ponarkotykowego kaca i uzależnienia. Narkotyki, często kojarzone z ubogimi dzielnicami, są dostępne w niemal każdej części miasta, w tym w prestiżowych lokalizacjach. Ludzie, niezależnie od wykształcenia, statusu społecznego czy zawodowego, sięgają po „dopały”, co jest coraz bardziej widoczne w policyjnych statystykach oraz w relacjach osób, które przeszły przez piekło uzależnienia.

Od imprezowego życia do uzależnienia

Natalia wspomina, że to pandemia zmieniła sposób zażywania i zamawiania narkotyków. Życie towarzyskie z klubów przeniosło się do mieszkań.

„Zaczynało się od winka w kilka osób, ale zaraz się okazywało, że ktoś ma jakąś resztkę mefedronu i dalej już leciało” – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Potem przez telefon zamawiali mefedron.

Siedzieliśmy tam przez całą noc, a często nawet i kolejny dzień. Tylko my, nasz diler, który dowoził narkotyki, i pani ze sklepu, która sprzedawała nam wódkę o świcie” – wspomina.

Z czasem „zabawa” stała się coraz bardziej destrukcyjna. W jej życiu zaczęły pojawiać się nie tylko problemy fizyczne, ale także psychiczne. „To była ucieczka od rzeczywistości” – wspomina. Natalia była przekonana, że nie jest uzależniona, nie brała przecież codziennie, tylko na imprezach. Uświadomiła sobie, że jest inaczej, gdy zorientowała się, że im gorzej się czuła, zmęczona, tym mocniej imprezowała.

Ewa. Były weekendowe imprezy, pozostawał pusty dół

Ewa, podobnie jak Natalia, była przekonana, że jej życie towarzyskie nie wpłynie na jej zdrowie.

„Wszystko zaczęło się od weekendowych imprez, to były premiery, wernisaże, które następnie przeradzały się w afterparty. Wydawało mi się, że to wszystko jest pod kontrolą” – mówi.

Początkowo nie zauważała, że jej życie towarzyskie przekształca się w cykliczne uzależnienie. Na początku to było ciekawe, bo poznawała nowych ludzi: dziennikarzy, pisarzy, aktorów, polityków, kryminalistów – towarzystwo, które łączyła wspólna zabawa i uzależnienie od narkotyków. Imprezy stały się codziennością. Gdy się kończyły, zostawał pusty dół, który trzeba było czymś wypełnić. Zdarzało się, że na tych imprezach dochodziło do przemocy o tle seksualnym, ale to było bagatelizowane. Ludzie, którzy byli sprawcami, nadal byli zapraszani. To był świat, w którym nikt nie mówił głośno o problemach. Ewa zauważyła, że znajomości, które miała z czasów ćpania, szybko się urwały, kiedy zdecydowała się zerwać z tym stylem życia.

Adam: „Narkotyki były częścią mojej pracy”

Adam, producent muzyczny i raper, nie potrafił oddzielić swojej pracy od życia towarzyskiego. Początkowo kokaina była czymś, co miało poprawić jego kreatywność. Czuł, że dzięki niej może pisać lepsze teksty i muzykę. Z biegiem czasu substancja, która początkowo miała być wspomagaczem, stała się obsesją. Po jakimś czasie zaczął brać tylko po to, by czuć się normalnie.

„Siedziałem z kolegami na kanapie, wciągaliśmy koks i graliśmy na PlayStation” – wspomina Adam.

Jego życie zaczęło wymykać się spod kontroli. Po kilku miesiącach nie mógł się skupić, myślał mętnie, kokainę zażywał dla samego faktu. Adam przyznaje, że dopiero wtedy zrozumiał, że jego życie nie ma sensu.

„Poszedłem na terapię i wciąż walczę z tym nałogiem” – dodaje.

„Pochodzę z dobrego domu, moi rodzice są muzykami. Od zawsze pasjonowała mnie muzyka, szczególnie polski rap” – mówi.

W młodym wieku zaczął eksperymentować z narkotykami. Na początku była marihuana, potem kodeina, aż w końcu zaczęły dominować opiaty, przede wszystkim morfina. Radek przyznaje, że narkotyki zdominowały jego życie. Wszystko było na początku ekscytujące, ale szybko przyszedł moment, gdy morfina była już nieodłącznym elementem każdego dnia. Radek próbował przestać. Wyrzucał narkotyki, obiecywał dziewczynie, że to koniec, ale nie potrafił tego zrobić. Za każdym razem wracał do ćpania. Dopiero gdy dziewczyna go opuściła, postanowił udać się na terapię. Był na kilku odwykach, ale nigdy nie trzymał się z dala od Warszawy. Tam czekały stare znajomości. Wreszcie wyjechał do Francji.

Statystyki: Narkotyki w Warszawie w liczbach

Z danych policji wynika, że problem narkotykowy w Warszawie rośnie w alarmującym tempie. W 2024 roku warszawscy funkcjonariusze zabezpieczyli ponad tonę substancji zakazanych, w tym heroinę, amfetaminę, mefedron, klefedron i marihuanę. Według szacunków, w stolicy działa kilkanaście tysięcy dilerów.

To nie tylko problem marginesu społecznego, ale także osób z wyższych sfer, w tym dziennikarzy, lekarzy, urzędników, a nawet polityków. Jak poinformował jeden ze stołecznych policjantów, jednego dnia na warszawskich ulicach zatrzymano 94 dilerów. Kolejnego dnia zastąpili ich nowi.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Pozytywne przeżycie

pozytywne nastawienie, ekscytacja. Niepewność i lekki strach. Bardzo chciałem doświadczyć halucynacji które odbiorą mi mowę, liczyłem na przyjaznego tripa bez szkieletów, zombie i innych straszydeł. Najdłuższą i najistotniejszą część tripa spędziłem w lesie. Wziąłem ze sobą tylko papierosy, wodę, coś do jedzenia i koc. Spotkałem (jak mi się wydawało) parę osób.

Halucynacje są dla mnie czymś naprawdę intrygującym. To z jednej strony duże pole do popisu wspaniałego organu jakim jest mózg, a z drugiej duża zagadka. Pod wątpliwość podchodzi czym jest świat i wszystko wokoło, gdy ich doświadczamy. Możnaby powiedzieć, że dla ludzi świat jest reakcją chemiczną w ich mózgach. Takie rozumowanie towarzyszyło mi przy podejmowaniu decyzji o zakupie opakowania tantum rosa po uprzednim przeszperaniu hypera i neurogroove.

 

  • Pozytywne przeżycie
  • Pridinol
  • Zolpidem

Chęć przeżycia czegoś przyjemnego, spokój w domu, pozytywne nastawienie po przyjemnym dniu, kolega jako towarzysz przez część tripu, w głowie lekki burdel i niepokój spowodowany przez ogólną sytuację życiową.

Dzień mijał miło. Było bardzo słonecznie i przyjemnie, z nieba lało się ciepło. Z przyjemnością odbyłem dłuższą przejażdżkę rowerową z moim przyjacielem, nazwijmy go Hank. Po drodze zajechaliśmy na stary wiadukt kolejowy i ogarnęliśmy okolicę wzrokiem. Na zachodzie widać było chylące się ku dołu słońce, na wschodzie tymczasem pojawił się księżyc tuż po pierwszej kwadrze. Tory kolejowe jak zwykle wprowadzały mnie w stan melancholii i uspokojenia toteż przysiedliśmy sobie z Hankiem na chwilę by podsumować ten dzień. Było przyjemnie wypić jeszcze po dwa piwa by się dodatkowo zrelaksować.

  • Amfetamina

Nie będzie to opis pojedynczego tripu, bo wszystkie były podobne. Tak to już jest z amfetaminą. Pierwszy raz to jak lot w chmurach. Każdy następny to powolne opadanie na ziemię…


Doświadczenia: przez około 2 lata z przerwami - klej. Później zioło, dość dużo, ale nie przesadnie, benzodiazepiny, thioridazin, raz LSD (nic kompletnie mi nie było, chyba wałek), dwa razy extasy, ostatnio efedryna i kodeina.

  • Dekstrometorfan


    poziom doświadczenia: tussipect, teraz drugi raz acodin czyli na razie strasznie początkujący :)


    dawka i metoda zażycia: 50 tabletek acodin (750mg dxm) doustnie


    set & setting: pozytywne nastawienie po ostatnim tripie (też na acodinie), dużo czasu - 6 godzin poza domem, brane z ciekawości dla fazy po większej dawce


    efekty: wzrok się pierdoli totalnie, mowa i chód pijaczka, zmieniona grawitacja, później można zauważyć delikatne jąkanie i pogorszoną pamięć