REKLAMA




Po wypaleniu czterech jointów, zdrowy 36-latek otarł się o śmierć z powodu rzadkiej arytmii serca

Po wypaleniu czterech jointów, zdrowy 36-latek otarł się o śmierć z powodu rzadkiej arytmii serca - wynika z opublikowanego ostatnio opisu przypadku.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Daily Mail
Natalie Rahhal

Odsłony

382

Po wypaleniu czterech jointów, zdrowy 36-latek otarł się o śmierć z powodu rzadkiej arytmii serca - wynika z opublikowanego ostatnio opisu przypadku.

Jak dotąd miał miejsce tylko jeden zgon wiązany przyczynowo z ziołem: niemowlę [11-miesięczny chłopiec] ze stanu Kolorado zmarło na zapalenie serca po zjedzeniu marihuanowych kulinariów [Opis przypadku znajdziecie tutaj. Dla porządku warto zaznaczyć, że jeden z autorów raportu zaznaczył, że "We are absolutely not saying that marijuana killed that child" – "Absolutnie nie twierdzimy, że marihuana zabiła to dziecko"]

Marihuana, obecnie legalna w 30 stanach, została powiązana z szeregiem dysfunkcji kardiologicznych, ale poza jednym [wymienionym wyżej] możliwym przypadkiem nigdy nie okazała się śmiertelna.

Wedle najnowszego doniesienia, opublikowanego na łamach American Journal of Medical Case Reports, kiedy 34-latek, który wypalił w ciągu 30 godzin 4 jointy, jego serce, pomimo że zdrowe, zaczęło bić nadmiernie szybko i nierytmicznie.

Marihuana jest teraz w Stanach Zjednoczonych prawdopodobnie bardziej popularna i szerzej dostępna niż kiedykolwiek, naukowcy napotykają wciąż jednak na wiele przeszkód w badaniu tego środka, wokół którego unosi się w efekcie chmura pytań bez odpowiedzi dotyczących jego wpływu na zdrowie.

Dopiero od niedawna badania zaczęły rzucać nieco światła na wpływ marihuany na serce i układ naczyniowy. Wynika z nich, że palenie konopi może zwężać naczynia krwionośne w podobny sposób jak palenie papierosów, zwiększając ryzyko nadciśnienia i zawału serca.

Nawet w tych stanach, gdzie marihuana jest legalna, lekarze zniechęcają pacjentów mających problemy z sercem do korzystania z niej, ponieważ obciąża ona układ sercowo-naczyniowy.

W nowym raporcie lekarze podkreślili związek marihuany z podwyższonym i obniżonym ciśnieniem krwi, omdleniami z powodu blokowania przepływu krwi między częściami serca, zawałami i arytmią.

Kiedy 36-letni Murzyn przybył do szpitala, jego klatkę piersiową ściskał ostry ból, który nasilał się za każdym razem, gdy brał głęboki oddech. Pacjent powiedział personelowi pogotowia, że gorączkuje, ma mdłości i odczuwa zmęczenie oraz przyznał, że wypalił w ciągu ostatnich 30 godzin cztery jointy (chociaż nie jest jasne, w jaki sposób ich konsumpcja była rozłożona w czasie).

Pacjent nie wydawał się mieć uszkodzonego serca, jednakże w historii jego rodziny można było wskazać osoby, które z pewnością miały takie problemy. Dwie jego kuzynki zmarły z powodu "przedwczesnych" problemów sercowych jako nastolatki.

Jego serce wyglądało jednak dobrze. Strukturalnie było w dobrej formie i nie wykazywało objawów choroby wieńcowej. Pomimo narzekań pacjenta na odczuwanie gorączki, jego temperatura też była normalna. Nawet jego tętno mieściło się zakresie normalnym dla mężczyzny w jego wieku, jednakże rytm serca wykazywał charakterystykę typową dla choroby Brugadów.

Choroba Brugadów to rzadki zestaw powiązanych ze sobą objawów sercowych, wynikających z nieregularności rytmów w dolnych częściach komór serca. Często jest dziedziczona, a wiele osób nie zdaje sobie wcale sprawy, że ich serce nie bije normalnie.

"Często dopiero nagła śmierć może być pierwszą manifestacją choroby"- czytamy w opracowaniu National Organization of Rare Diseases.

Sytuacja uzasadniała zatem troskę i ciekawość lekarzy zajmujących się mężczyzną. Po jakimś czasie, gdy pacjent się uspokoił – oraz być może zanikły efekty marihuany – wyglądało na to, że serce mężczyzny powróciło do normy.

Kiedy jego lekarze próbowali użyć leku, który zazwyczaj indukuje wystąpienie charakterystycznego wzoru choroby Brugadów u pacjentów, którzy odziedziczyli tę dolegliwość, nieprawidłowości nie powróciły.

Wyglądało zatem na to, że to właśnie zioło spowodowało u mężczyzny tak niepokojący stan.

Na wypadek, gdyby pacjent odziedziczył jednak chorobę Brugadów, lekarze doradzili mu, by wykonał badania genetyczne. Ponieważ jednak poza tym nic mu nie dolegało, lekarze odesłali go do domu — i poinstruowali, by odpuścił sobie trawkę.

Oceń treść:

Brak głosów
randomness