Do niecodziennego zatrzymania doszło w niedzielę w Pabianicach pod Łodzią. Policjanci zauważyli mężczyznę, który upadł na schodach wejściowych komendy. Okazało się, że był nietrzeźwy. Z uwagi na panujący mróz został wprowadzony do środka, by wytrzeźwiał. Miał jednak przy sobie narkotyki i został zatrzymany.
Do niecodziennego zatrzymania doszło w niedzielę w Pabianicach pod Łodzią. Policjanci zauważyli mężczyznę, który upadł na schodach wejściowych komendy. Okazało się, że był nietrzeźwy. Z uwagi na panujący mróz został wprowadzony do środka, by wytrzeźwiał. Miał jednak przy sobie narkotyki i został zatrzymany.
— Mężczyzna był wyraźnie nietrzeźwy, bełkotał i miał problemy z samodzielnym poruszaniem się. Na dworze panował kilkustopniowy mróz, więc policjanci wprowadzili go do środka. 49-latek miał wytrzeźwieć w policyjnej celi — relacjonowała rzeczniczka pabianickiej policji sierż. sztab. Agnieszka Jachimek.
Okazało się jednak, że posiadał przy sobie torebkę z białym proszkiem. — Policyjny tester potwierdził, że znaleziona substancja jest środkiem odurzającym. Mężczyzna był już wielokrotnie notowany, a w związku z posiadaniem substancji zabronionych został zatrzymany — przekazała rzeczniczka.
— Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut. Nie był w stanie powiedzieć, jak się znalazł przed budynkiem komendy i w jakim celu do niej przyszedł — podała. 49-latkowi grozi do 3 lat więzienia.
Artykuł zawiera lokowanie produktu ;)
Niniejszy raport dotyczy mojego pierwszego doświadczenia z Panem Hoffmanem na papirusie. Imiona występujących tutaj osób zostały zmienione. Raport jest dość szczegółowy ze względu na to, że większość zdarzenia nagrywałem na dyktafon.
ZAPRASZAM DO LEKTURY
Tragiczne samopoczucie, tygodniowy ciąg na różnych substancjach z przewagą metylofenidatu.
18.30
Nastawienie pozytywne z chęcią przeżycia czegoś nowego. Chyba podświadomie nawet oczekiwałam, że przeżyję/zobaczę coś co da mi wiarę w życie.
Zaczęliśmy razem z chłopakiem o 18:00. Znajomy chłopaka raz/dwa razy w roku ma dostawę, tym razem wypadła w połowie listopada. Przypominam sobie, że moje pierwsze bliskie spotkanie z kapeluszami odbyło się dwa lata wcześniej w podobnym czasie. "To nie może być przypadek!"- myślę i żuję każdego grzybka z osobna - dokładnie jak za pierwszym razem, kiedy żołądek nie poradził sobie i część tripa wisiałam na toalecie. Przy kolejnych razach do spożycia potrzebowałam jakiejś przegryzki. Poszatkowane nadzieniem do tosta lub posypka na bułce + kleks z ketchupu, który skutecznie zabija smak.