Perfumy o zapachu marihuany. Nowy pomysł Stali Rzeszów na finansowanie klubu

"To są perfumy na bazie marihuany i będzie można je u nas kupić. Powiem państwu, że to jest rewelacja. Można się cztery dni myć i szorować, i cały czas się pachnie marihuaną"

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

polsatnews.pl

Odsłony

240

Prezes Speedway Stali Rzeszów Ireneusz Nawrocki skarżył się na niewielkie dotacje dla klubu z miasta. - Dostaliśmy 300 tys. zł, co wystarczy na wodę mineralną i waciki - powiedział. - Dlatego musimy sobie radzić sami - dodał i zaprezentował nowe pomysły klubu na pozyskanie pieniędzy. To m.in. zgniatarki do puszek i perfumy na bazie marihuany. - To jest rewelacja - reklamuje prezes.

Na konferencji prasowej Nawrocki zapowiedział, że budżet klubu w przyszłości ma się opierać na własnych przychodach.

- To nie jest żadna tajemnica, że od miasta dostajemy 300 tys. złotych brutto rocznie, z czego prawie 1/3 oddajemy na wynajem stadionu. Lublin dostaje ok. 3 mln, a Bydgoszcz 1,5 miliona - mówił.

Prezes zaprezentował pomysły biznesowe na zwiększenie wpływów do klubowej kasy. Wśród nich jest m.in. wynajem przestrzeni reklamowej na zgniatarkach do puszek i butelek.

- To chyba jeden z najlepszych biznesów świata. To są pojemniki na puszkę i na butelkę plastikową ze zgniatarkami. Umówiliśmy się z władzami miasta i z Miejskim Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej, że dostarczymy takie pojemniki. MPGK nam je rozstawi w mieście i będzie zabierać te surowce wtórne, które w nich będą - tłumaczył Nawrocki.

Jak wyjaśnił klub będzie zarabiał na reklamie. - Jeden pojemnik to 3 m² reklamy. Za taką reklamę my weźmiemy 1000 zł netto miesięcznie i powiem szczerze, że mamy już klientów. (…) W tej chwili jesteśmy umówieni z prezydentem na 200 sztuk, czyli 200 tys. złotych miesięcznie - dodał.

Klub stworzył także własną linię perfum. - Żeby hejterzy mieli o czym gadać, to wprowadzamy linię perfum o nazwie "cannabis" - podkreślił Nawrocki.

Jak dodał, "to są perfumy na bazie marihuany i będzie można je u nas kupić. Powiem państwu, że to jest rewelacja. Można się cztery dni myć i szorować, i cały czas się pachnie marihuaną".

Zapowiedział, że będą dostępne też inne zapachy, a perfumy będzie można kupić na stronie internetowej klubu oraz stadionie.

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 25B-NBOMe
  • 3-MeO-PCP
  • Miks

50 mg 3-meo-pcp przyjęte donosowo przez dwie osoby w rozłożeniu na 3 dawki (w odstępach godzinnych). Ok. pół godziny po ostatniej dawce 3-meo-pcp przyjęte kartony z 2 mg 25b. Z początku 3-meo-pcp wydawało się wykazywać bardziej działanie relaksacyjne, aniżeli stricte dysocjacyjne.  Błogostan i niedosyt nakłonił nas do dorzucenia 25b. Już po upływie pół godziny czuć było nadchodzący kataklizm, ale z uwagi na głębokie poczucie komfortu, przekonanie, że nastąpi coś kompletnie nieprzewidywalnego, nie niosło ze sobą lęku.

  • Szałwia Wieszcza

Ten trip raport jest kontynuacja trip raportu "Tragedia mojego życia". Poprzednie przeżycie, które opisałem w tamtym tripie było zdecydowanie negatywne. Oczywiście nie mogłem tego tak zostawić. Nie ma nic fajnego w dostaniu w mordę i nie oddaniu. Zadra drażniła mnie za paznokciem. Oczywiście bałem się, że scenariusz może sie powtórzyć, jednocześnie wierzyłem, że nie może być tak, że znów horror pojawi sie mojej psychice.

  • Etanol (alkohol)
  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Piątkowa impreza w domu kolegi. Od kilku dni wszyscy czekają na te imprezę, ja jestem zrelaksowany, lecz również delikatnie spięty - to w końcu mój pierwszy raz z MDMA.

Nigdy nie myślałem, że spróbuję MDMA. Do teraz nie mam pojęcia, co, a raczej kto, wpłynął na zmianę mojego zdania. Do samego końca wahałem się w swoim wyborze. Z drugiej strony, nie miałem nic do stracenia. Ludzie którzy byli zaproszeni, są mi bardzo dobrze znani - idealne otoczenie.

  • Alkohol
  • Golden Teacher
  • Grzyby halucynogenne
  • Klonazepam
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Do samego tripa nastawiony byłem bardzo pozytywnie, przed zjedzeniem popytałem wielu znajomych, którzy wcześniej mieli kontakt z psychodelikami — szczególnie grzybami — o m.in. czas działania, przebieg, możliwe problemy, dawkowanie itd. Wszystkie informacje pokrywały się ze sobą, więc czułem się pewnie i zdecydowanie. Grzybki miały zostać zjedzone na terenie bardzo spokojnej dzielnicy na obrzeżach dużego miasta — kilka bloków, w większości szerokie ulice i domki jednorodzinne. Znajduje się tam niewielki park, wieczorem i w nocy praktycznie zawsze pusty, w którym często przesiadujemy paląc ziółko i nigdy nie było tam żadnego przypału, a więc idealne miejsce na początek tripa. Tamta noc była w miarę chłodna - około 10 stopni na plusie, ale byłem ciepło ubrany, miałem również plecak a w nim 3 litry wody, chusteczki do nosa i trochę jedzenia. Ulice w tej okolicy po zmroku są cały czas puste, rzadko spotyka się nawet pojedynczy samochód, a co dopiero pieszego. Jest to w miarę zielona okolica, przy prawie wszystkich ulicach rosną drzewa i krzaki, jest też kilka parków i skwerów.

Czekałem na tę chwilę od dobrych kilku dni, od kiedy kolega (dalej będzie nazywany B.), który swoją drogą zawsze bał się psychodelików, nigdy nie brał i unikał ich, po raz pierwszy przyjął u znajomego łącznie około 4 gramów nieznanego gatunku grzybów — najpierw 1,5g, a po wejściu fazy kolejno 1,5 i 1 na dorzutkę. Po tamtym wieczorze skontaktował się ze mną i oznajmił, że nigdy w życiu nie przeżył czegoś tak niezwykłego — że jest to stan nieporównywalny do MDMA, amfetaminy, koksu, zioła ani niczego innego co kiedykolwiek próbowałem.