Paracetamol i leki na kaszel – broń w rękach nastolatków

Codziennie na oddziale Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć w Szczecinie przebywa kilkudziesięciu małych pacjentów. Zajmują kilkanaście nowoczesnych sal. Wszystkie poza jedną. Dziś jest ona pusta. "Trafiają tu w piątek, sobotę, czasem w niedzielę".

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Onet Szczecin
Alicja Wirwicka

Odsłony

987

Jest dziewczynką, ma od 12 do 15 lat i właśnie przeżyła swój mały życiowy dramat - tak statystycznie wygląda pacjent oddziału szczecińskiego szpitala w Zdrojach zajmującego się leczeniem ostrych zatruć. Nie chodzi jednak o narkotyki i dopalacze, choć tych wciąż jest dużo. Nastolatki najczęściej sięgają po leki, które można znaleźć w każdej domowej apteczce. Później rozpoczyna się walka o ich życie.

Codziennie na oddziale Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć w Szczecinie przebywa kilkudziesięciu małych pacjentów. Większość z nich trafiła tutaj z powodu chorób nerek. Przechodzą dializy. Zajmują kilkanaście nowoczesnych sal. Wszystkie poza jedną. Dziś jest ona pusta. - Trafiają tu w piątek, sobotę, czasem w niedzielę - słyszę.

To sala specjalna, przeznaczona dla specjalnych pacjentów. W rogu widać obiektyw kamery, na sali znajdują się tylko łóżka dla starszych pacjentów. Do tych łóżek przypinane są pasy. Nie zawsze, ale wtedy, gdy na oddział trafia pacjent po amfetaminie lub innych narkotykach. - Czasem bywają agresywni, potrafią opluć, wyzywać, a nawet uderzyć. Dlatego stosujemy środki bezpieczeństwa. Później, gdy działanie narkotyków słabnie, zaczynają żałować i są spokojni - mówi mi jeden z lekarzy.

Tacy pacjenci nie pojawiają się jednak często. Znacznie częściej do szczecińskiej kliniki trafią nastolatkowie, którzy zażyli leki. Czasem są to tzw. psychotropy, leki na kaszel, zdarzają się nawet leki antykoncepcyjne. Lista substancji, którymi zatruwają się młodzi ludzie ma kilka stron. Kiedy pytam o nią kierownika Kliniki, odpowiedź pada szybko. - Bezwzględnie zwróciłbym jednak uwagę na paracetamol oraz na wszystkie leki, które znajdują się w naszych domowych apteczkach - mówi prof. Andrzej Brodkiewicz, kierownik Kliniki Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć w Szczecinie. - Taka zdestabilizowana nastolatka, która chce pokazać swój bunt przeciwko rodzicom, czy szkole, jest w stanie wziąć absolutnie wszystko, co w danej chwili ma pod ręką - dodaje.

Lekarze mówią o nastoletnich dziewczynach, bo to one najczęściej - według statystyk - sięgają po leki z domowej apteki. Zdaniem specjalistów, zazwyczaj nie chodzi jednak o próbę samobójczą, a o "krzyk rozpaczy" i próbę zwrócenia na siebie i swoje problemy uwagi. Czasem chodzi o szkołę, zły kontakt z rodzicami. Częściej o zawód miłosny. Tymczasem zażycie powyżej 20 gramów paracetamolu jest właściwie śmiertelne. - I nie jest to szybka i łatwa śmierć - mówią lekarze.

- Na szczęście w ciągu ostatnich kilku lat nie mieliśmy ani jednego przypadku zgonu pacjenta po zatruciu - mówi prof. Brodkiewicz. - Nie było też potrzeby wysyłania żadnego z pacjentów na transplantację do Centrum Zdrowia Dziecka. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał tego robić - dodaje.

Profesor Andrzej Brodkiewicz szczecińską Kliniką kieruje od siedmiu lat. Jak sam przyznaje, w tym czasie liczba małych pacjentów wzrosła znacznie i z każdym kolejnym rokiem wciąż ich przybywa. Dlatego lekarze apelują zwłaszcza do rodziców.

- Część zatruć, zwłaszcza wśród tych najmniejszych dzieci to oczywiście zatrucia przypadkowe, czyli te, kiedy niedopilnowane dziecko wzięło nasze leki. Dlatego zawsze powtarzamy, by trzymać je w niedostępnym miejscu, by nie zostawiać ich np. na stole. Wystarczy naprawdę chwila nieuwagi - mówi Brodkiewicz. - Jeśli mówimy o starszych pacjentach, to tutaj najważniejsza jest rozmowa, zrozumienie dla nastolatków. To bardzo ważne, by znać swoje dzieci i ich problemy - dodaje.'

"Myślałam, że umiem przestać. Nie umiałam"

Tylko w ubiegłym roku na szczeciński oddział zajmujący się zatruciami u dzieci, trafiło 370 pacjentów z ostrym zatruciem. Większość stanowili ci, którzy zażyli właśnie leki. Ci, którzy w ten sposób dokonali próby samobójczej, każdorazowo trafiają na oddział psychiatryczny. Z kolei 98 przypadków dotyczyło narkotyków, z czego najwięcej nastolatków sięgało po amfetaminę. Ci zazwyczaj mają od 14 do 18 lat i zaczynają "życie towarzyskie". Tak było w przypadku Kaśki. Dziś ma 19 lat i szuka dobrej terapii. Od kilku miesięcy "jest czysta", jednak - jak sama mówi - nie czuje się zdrowa.

- Pierwszy raz spróbowałam, gdy miałam 15 lat. Na imprezie. Wszyscy próbowali, więc nie chciałam być gorsza. Później już poszło falowo. Myślałam, że mam nad wszystkim kontrolę, że umiem przestać. Ale nie umiałam - opowiada. Kiedy mówi, jej dłonie poruszają się nerwowo. Dotyka włosów, kilka razy szybkim ruchem drapie się po nosie. Obciąga rękawy.

- Pierwsza terapia okazała się farsą. Wytrzymałam dwa miesiące. Zaraz po wyjściu z ośrodka sięgnęłam po heroinę. Znów byłam na dnie. Kilka miesięcy temu zaczęłam od zera i od tej pory jestem czysta. Walczę o normalne życie - dodaje.

Takich osób jak Kaśka jest znacznie więcej. Według danych europejskiej agencji ds. narkotyków, ponad 93 mln Europejczyków sięgnęło w swoim życiu po nielegalne substancje, a od trzech lat wzrasta liczba zgonów w wyniku przedawkowania. W tym samym raporcie możemy przeczytać, że w naszym kraju w ciągu ostatniego roku 9,8 proc. młodych ludzi w wieku 15-34 lat korzystało z marihuany. Amfetaminy - według oficjalnych statystyk - w ciągu ostatniego rok zażywało 0,4 proc. młodych Polaków.

Oceń treść:

Average: 8.5 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

S&S: Chawir, wolny dzień, własny pokój, 84 kg mnie, 600 mg deksa, łóżko i słuchawki.

Wiek: 27.

Doświadczenie: THC, Amfa, XTC, Mef, Grzybki, Kodeina, Ketony, Haszysz, DXM.

Na początku chciałem zaznaczyć, że to mój dziewiczy trip-raport i postanowiłem go napisać nie tylko z powodu tego, co doświadczyłem, ale chciałem przede wszystkim dołożyć własną cegiełkę do tej wspaniałej i często wykorzystywanej przeze mnie bazy danych wszelakich narkoprzeżyć.

  • 4-ACO-DMT
  • 4-HO-MET
  • Metoksetamina
  • Problemy zdrowotne

Wieczór, pokój, nastrój wyrównany.

Data tripa: 10.04.2014
 Od początku wybór poszedł na metodę podania domięśniowego. Wszystko wymieszałam razem i rozpuściłam w 3,5 ml wody. Zwykle nie mam problemu z wejściem do mięśnia, tutaj nie chciałam ewentualnie marnować materiału podając go podskórnie. Dlatego też zanim poszedł strzał upewniałam się. Zdawało mi się, że weszłam w mięsień, do tej pory w sumie nie jestem pewna jak w końcu było. Bliżej jest wersji tego, że poszło IV, co jak wiadomo = duże zaskoczenie, bo szybsze wejście i zdecydowanie mocniejsze.

  • LSD-25

Ilość: 1 kartonik

Doświadczenie: alkohol, amfetamina, dxm, amanita muscaria, marihuana

Wiek: 21 Waga: 76 kg

  • Dekstrometorfan
  • Dimenhydrynat
  • Pierwszy raz

Noc. W swoim pokoju :)

Od jakiegoś czasu czytałem o tym mix'ie. Z Avio się nigdy nie bawiłem, a z DXM moja najwyższa dawka to właśnie 450mg, więc szału nie ma. Halucynacje po tym podobno są wyśmienite (a może jednak nie...), więc nie zaszkodzi spróbować :D Biorę w nocy, mając lekko oświetlony pokój led'ami, więc jest fajny półmrok. Dodam, że 3 godziny przed wzięciem wypiłem sobie taniego energetyka z Tesco za 3zł, żeby nie usnąć :D Podobno kofeina w rozsądnych dawkach zmniejsza ryzyko bad tripa i rozluźnia. W większych jest nie zalecana wg. wikipedii z dxm (zresztą jak każdy stymulant).