O co biega z CBD? Sklepy z leczniczą "marihuaną" rosną jak grzyby po deszczu

"Tylko na Chmielnej w Warszawie minąłem aż dwa sklepy oferujące legalny susz z konopi. Postanowiłem sprawdzić, na czym polega fenomen tajemniczej substancji. Niestety, nie było łatwo."

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

WP Finanse
Mateusz F|arenholc

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

3253

Tylko na Chmielnej w Warszawie minąłem aż dwa sklepy oferujące legalny susz z konopi. Postanowiłem sprawdzić, na czym polega fenomen tajemniczej substancji. Niestety, nie było łatwo.

CBD jest jednym z najpopularniejszych skrótów ostatnich miesięcy. Do świadomości przeciętnego obywatela mógł trafić między innymi za pośrednictwem celebrytek, takich jak Kim Kardashian, która nawet wybrała go na motyw przewodni imprezy z okazji narodzin nowego dziecka. Dziś wyszukiwanie "CBD" na Allegro przynosi niemal 8 tysięcy wyników.

Fenomen tajemniczej substancji trafia też na polskie ulice, co szczególnie widać w warszawskim Śródmieściu. W podziemiach Dworca Centralnego mały punkt zachęca do zakupów balonami w kształcie złotych liter. Na Chmielnej dwa sklepy o zbliżonym asortymencie dzieli zaledwie 400 metrów. Google wskazuje, że podobnych interesów w samej stolicy jest jeszcze dziesięć.

W porządku, ale co właściwie oznacza CBD? Kannabidiol, bo tak brzmi jego rozwinięcie, jest legalnym związkiem chemicznym wchodzącym w skład konopi. W przeciwieństwie do nielegalnego "brata", czyli THC, nie jest psychoaktywny, a jego działanie jest podobno niewyczuwalne. Od kilku lat budzi coraz większe zainteresowanie w związku z leczniczymi właściwościami. Jak zachwalają użytkownicy, działa przeciwlękowo i, w zależności od dawki, może uspokajać lub dodawać energii. Niektórzy z jego pomocą odstawiają nawet psychotropy.

Mając już wiedzę teoretyczną, postanowiłem zgłębić temat w jednym z warszawskich sklepów. Mój wybór padł na Dra Ziółko, który jest już prawdziwą siecią z punktami nie tylko w stolicy, ale też w Katowicach, Bytomiu, Gdańsku i Krakowie. Na odwiedziny umówiłem się telefonicznie i choć dwa dni wcześniej je potwierdziłem, wizyta nie poszła po mojej myśli.

- Nie mamy czasu, jesteśmy zajęci wysyłkami – dowiedziałem się od pani, która zdawała się być sceptycznie nastawiona do moich intencji.

Nauczony porażką w Drze Ziółko, kolejne przeszpiegi odbyłem w trybie "incognito". Ta metoda okazała się o wiele bardziej skuteczna.

Punkt, który odwiedziłem, nie ma ogromnego wyboru produktów. Na półkach widać starannie wyeksponowane bibułki i lufki, a nawet kawę, czekoladę i lizaki o smaku konopi. W gablocie zamykanej na klucz szybko dostrzegłem jednak produkty z napisem CBD.

Ekspedient bez oporów wyjaśnił mi, jaki jest wybór.

- CBD mamy w formie suszu z kwiatów, haszu i olejków – uprzedził moje pytanie.

Szybko zauważyłem, że produkty z CBD nie bez powodu znajdują się za gablotą. Ewidentnie uchodzą za towary premium: 2-gramowe pudełeczko suszu kosztuje 99 złotych, a olejek – 139 złotych. Moje obawy wzbudził ten pierwszy, który nie tylko wygląda, ale też pachnie jak "prawdziwa" marihuana.

CBD jest jednym z najpopularniejszych skrótów ostatnich miesięcy. Do świadomości przeciętnego obywatela mógł trafić między innymi za pośrednictwem celebrytek, takich jak Kim Kardashian, która nawet wybrała go na motyw przewodni imprezy z okazji narodzin nowego dziecka. Dziś wyszukiwanie "CBD" na Allegro przynosi niemal 8 tysięcy wyników.

Fenomen tajemniczej substancji trafia też na polskie ulice, co szczególnie widać w warszawskim Śródmieściu. W podziemiach Dworca Centralnego mały punkt zachęca do zakupów balonami w kształcie złotych liter. Na Chmielnej dwa sklepy o zbliżonym asortymencie dzieli zaledwie 400 metrów. Google wskazuje, że podobnych interesów w samej stolicy jest jeszcze dziesięć.

W porządku, ale co właściwie oznacza CBD? Kannabidiol, bo tak brzmi jego rozwinięcie, jest legalnym związkiem chemicznym wchodzącym w skład konopi. W przeciwieństwie do nielegalnego "brata", czyli THC, nie jest psychoaktywny, a jego działanie jest podobno niewyczuwalne. Od kilku lat budzi coraz większe zainteresowanie w związku z leczniczymi właściwościami. Jak zachwalają użytkownicy, działa przeciwlękowo i, w zależności od dawki, może uspokajać lub dodawać energii. Niektórzy z jego pomocą odstawiają nawet psychotropy.

Mając już wiedzę teoretyczną, postanowiłem zgłębić temat w jednym z warszawskich sklepów. Mój wybór padł na Dra Ziółko, który jest już prawdziwą siecią z punktami nie tylko w stolicy, ale też w Katowicach, Bytomiu, Gdańsku i Krakowie. Na odwiedziny umówiłem się telefonicznie i choć dwa dni wcześniej je potwierdziłem, wizyta nie poszła po mojej myśli.

- Nie mamy czasu, jesteśmy zajęci wysyłkami – dowiedziałem się od pani, która zdawała się być sceptycznie nastawiona do moich intencji.

Nauczony porażką w Drze Ziółko, kolejne przeszpiegi odbyłem w trybie "incognito". Ta metoda okazała się o wiele bardziej skuteczna.

Punkt, który odwiedziłem, nie ma ogromnego wyboru produktów. Na półkach widać starannie wyeksponowane bibułki i lufki, a nawet kawę, czekoladę i lizaki o smaku konopi. W gablocie zamykanej na klucz szybko dostrzegłem jednak produkty z napisem CBD.

Ekspedient bez oporów wyjaśnił mi, jaki jest wybór.

- CBD mamy w formie suszu z kwiatów, haszu i olejków – uprzedził moje pytanie.

Szybko zauważyłem, że produkty z CBD nie bez powodu znajdują się za gablotą. Ewidentnie uchodzą za towary premium: 2-gramowe pudełeczko suszu kosztuje 99 złotych, a olejek – 139 złotych. Moje obawy wzbudził ten pierwszy, który nie tylko wygląda, ale też pachnie jak "prawdziwa" marihuana.

- Jak policja reaguje na posiadanie takiego legalnego suszu? – zapytałem.

- Ogólnie lepiej tego ze sobą nie nosić, a jak już, to tylko z naszym paragonem. Trudno powiedzieć, jak policja zareaguje na argument, że to tylko CBD. To już zależy od samego funkcjonariusza. – usłyszałem.

Produktów zawierających CBD jest jednak więcej i wiele z nich zupełnie nie przypomina suszu marihuany. Widać to wśród asortymentu wspomnianego Dra Ziółk

Na stronie internetowej sklepu widzę kryształy z CBD (299 zł), wosk (399 zł), liquidy (79 zł) i koncentraty do "vape’owania" (160 zł). Substancją można się nie tylko inhalować, ale też używać jej zewnętrznie, jak w przypadku pasty za ponad 1200 złotych. Ma ona pomagać osobom liczącym na uśmierzenie bólu i pacjentom ze stwardnieniem rozsianym.

Choć mój dzień na tropie CBD nie poszedł po mojej myśli, i tak sporo się dowiedziałem. O tym, że lecznicze wyciągi z konopi mają sens, świadczy choćby liczba kategorii produktów w asortymencie sklepów. Tych z kolei na pewno będzie przybywać i już wkrótce CBD stanie się powszechnie uznawanym lekiem, a nie tylko motywem przewodnim z imprezy Kim Kardashian.

Oceń treść:

Average: 1.7 (26 votes)

Komentarze

Gówno! (niezweryfikowany)

Byłem w sklepie, opisałem asortyment, dalej nie wiem o co chodzi.
Zajawki z NeuroGroove
  • Pozytywne przeżycie
  • Trichocereus Pachanoi (San Pedro)
  • Tytoń

całonocna ceremonia z szamanem- około 25 osób w jednej sali

Jakiś tydzień temu byłem właśnie w ważnym okresie przejściowym i medytowałem sobie na trawce "co dalej"...

Zadzwonił kolega- "za 3 dni szaman z Chille robi ceremonię"...

Pomyślałem : "to może być OK" i szybko sprawdziłem w internecie kto to taki...

Wygladało  sympatycznie, więc zgłosiłem swój udział.

Poczułem energię i pojechałem wcześniej na miejsce ceremonii by pomóc w przygotowaniach.

  • Benzydamina
  • Etanol (alkohol)
  • Kodeina
  • Miks
  • Odrzucone TR

Całe doświadczenie przeżyłem sam. Miasto-> Szczecin. Po powrocie do domu była tylko moja babcia. Lokacje-Centrum Handlowe Galaxy (byłem w kinie ;)), Centrum Handlowe Turzyn, Tramwaj nr. 8. Spacer po dzielnicy Gumieńce.

Witam! W sumie nie jestem nowy bo hyperreala i ng odwiedzam od kilku miesięcy ale dopiero dziś postanowiłem coś wyskrobać, tym bardziej że to mix:)

  • MDMA (Ecstasy)
  • Pozytywne przeżycie
  • Tabaka
  • Tytoń

Więc ogólnie dzień był słoneczny, moje nastawienie do świata zewnętrznego też było dobre. Zaczynając, przyszedłem do kolegi nazwijmy go G. (był tam jeszcze jeden - tego nazwiemy D.) Usiadłem w jego salonie, zarzuciłem spongeboba (dla mocniejszego efektu pogryzłem go [ jako iż smak był nie zbyt zachęcający zapiłem to piwem]) po odczekaniu 30 minut zażyłem kolejną pigułe ( w ten sam sposób jak poprzednią, z tym że ta to był własnie owy "smile")

T-15 minut (+ 30 minut od zarzycia poprzedniego Tabsa)

               [Na wstępie pragne dodać że koleszcy z którymi wtedy byłem (chodzi o G,D.) Byli na tym samym co ja]

  • Gałka muszkatołowa


moje doświadczenia... słabe. Trochę Euphyliny.. (ktoś tego próbował?? jestem zainteresowana wymianą doświadczeń) ... Hydroxizina... inne leki... GM...