REKLAMA




Nowa ustawa o zakazie spożywania alkoholu. Nie napijesz się już na bulwarach

Ministerstwo Zdrowia przy­go­to­wu­je kolej­ny pro­jekt zaostrza­ją­cy obec­ne ogra­ni­cze­nia w piciu alko­ho­lu. Poprzednio ogra­ni­cze­nia doty­czy­ły kon­kret­nych miejsc np. ulic, pla­ców, skwe­rów czy par­ków. Dodatkowo resort chce wpro­wa­dzić ogra­ni­cze­nia w emi­sji reklam piwa.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

warszawawpigulce.p

Odsłony

199

Ministerstwo Zdrowia przy­go­to­wu­je kolej­ny pro­jekt zaostrza­ją­cy obec­ne ogra­ni­cze­nia w piciu alko­ho­lu. Poprzednio ogra­ni­cze­nia doty­czy­ły kon­kret­nych miejsc np. ulic, pla­ców, skwe­rów czy par­ków. Dodatkowo resort chce wpro­wa­dzić ogra­ni­cze­nia w emi­sji reklam piwa.

Resort argu­men­tu­je, że potrzeb­ne są roz­wią­za­nia, któ­re pomo­gą ogra­ni­czyć spo­ży­cie alko­ho­lu. Najnowsze dane mówią, że Polacy piją dużo wię­cej niż wyno­si śred­nia Unii Europejskiej, a licz­ba ta rośnie. Dlatego cze­ka nas zaostrze­nie przepisów.

Rozszerzenie zaka­zu spo­ży­wa­nia napo­jów pro­cen­to­wych spo­wo­du­je, że pra­wo nie będzie już wybiór­cze i nie ogra­ni­czy się tyl­ko do par­ków, skwe­rów czy ulic tak, jak jest teraz, ale do wszyst­kich miejsc publicz­nych. Jak może­my prze­czy­tać w kon­wen­cji przy­ję­tej przez Zgromadzenie ONZ 15 grud­nia 1997 r., a raty­fi­ko­wa­ną przez Polskę w 2003 r. miej­sce uży­tecz­no­ści publicz­nej to „miej­sce któ­re jest dostęp­ne lub otwar­te, nie­za­leż­nie, czy sta­le, okre­so­wo, czy od cza­su do cza­su, dla przed­sta­wi­cie­li ogó­łu spo­łe­czeń­stwa, i ma cha­rak­ter han­dlo­wy, biu­ro­wy, kul­tu­ral­ny, histo­rycz­ny, oświa­to­wy, reli­gij­ny, rzą­do­wy, roz­ryw­ko­wy, wypo­czyn­ko­wy lub inny, dostęp­ny lub otwar­ty dla publicz­no­ści”. W skró­cie ozna­cza to, że picie na bul­wa­rach np. popu­lar­nych „schod­kach” skoń­czy się man­da­tem i odwo­ła­nie się do sądu może nie pomóc. Nadal będzie jed­nak moż­na spo­ży­wać alko­hol w miej­scach do tego wyzna­czo­nych więc np. kupu­jąc i spo­ży­wa­jąc go przy barze.

Ponadto pro­jekt prze­wi­du­je zakaz rekla­mo­wa­nia piwa do godz. 23.00. Obecnie piwo rekla­mo­wać moż­na od godz. 20.00 do godz. 6.00 rano.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza

łąka, spokojna miejscówka z dala od ludzi, dobre nastawienie, odpowiednia muza ;>

19.10.2008

Niedziela, jesienne, szare popołudnie. Jak co dzień, od pewnego czasu udaję się na popołudniowy spacer celem zajebania się gdzieś w plenerze, ot taka moja ziołolecznicza terapia. Dzisiaj urozmaiciłem menu i wziąłem ze sobą dość pokaźny worek suszu szałwii wieszczej. Snickers, coś do picia, zapalniczka, dobra muzyka na uszy i już mogę wyruszać w swój własny zielony świat. W drodze na wcześniej zaplanowaną miejscówkę spaliłem nabitkę mj, szło się miło i gładko mimo iż było kurewsko pod górę.

  • LSD-25
  • Tripraport

Znana nam spokojna łąka. Ja i brat.

Witam. Zaznaczam, jak zwykle, iż niniejszy tekst jest jedynie fikcją literacką.

Obawiam się, że w tym raporcie może dojść (a raczej na pewno dojdzie) do takiej sytuacji, gdzie jako jeden trip opiszę dwa... Po pewnym czasie zlewają się one, gdyż zarówno miejscówka, jak i towarzystwo były takie same, a i pogoda podobna... Przyjmijmy jednak, że wszystko działo się jednego dnia... Odświeżyłem nieco wspomnienia z bratem, więc opowiadanie powinno być nieco bardziej szczegółowe.

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pozytywne przeżycie

Środek dnia, 30 paro stopniowe upały, jak to zwykle bywa w wakacje, czasem zdarzają się dni w których nie mamy nic ciekawego do roboty, pieniędzy na drzewach znaleźć się nie da więc i zrobić jakiejś konkretnej imprezy też. Znalazło się jednak kilka złotych (konkretniej 10zł) więc wraz z kolegą Maćkiem wpadliśmy na pomysł żeby skołować jakieś palenie. Padło na w.w mieszankę ziołową, a z momentem jej dostarczenia doszedł do nas nasz kolega Jacek. Miejsc było kilka, rynek, pewna ciemna uliczka, droga ok 300m do kolejnego punktu jakim było moje dawne miejsce zabaw z dzieciństwa, tył szkolnej hali sportowej. Wszystko odbyło się w godzinach popołudniowych ok 15-17. Wszystko BYŁO w jak najlepszym porząsiu ;) .. MIAŁEM WTEDY 16 lat.

Wyobraź sobie wakacyjny poranek, budzisz się w godzinach popołudniowych, lekko odsuwając firankę przez co pozwalasz słońcu na bezlitosny marsz po twoich zaspanych oczach.

Co tu dziś robić..? Zadałem sobie to pytanie tuż po umyciu się, zjedzeniu lekkiego śniadania i włączeniu muzyki z peceta. W tle leciał Jason Walker - Echo człowiek ten zahipnotyzował mnie kiedyś (podczas innego tripa) tą właśnie nutą.. Muzyczny orgazm jak to mówię, z pewnością wiecie o co chodzi. ;)

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Set: oczekiwanie przeżycia czegos magicznego, eksploracji numinotycznych wymiarów rzeczywistości, spotkania bóstw archetypowych, narodzin z wody i ducha. Sam teonanacatl postrzegany sakramentalnie, jako święty enteogen, nootrop transformujący wnętrze. Setting: mieszkanie przyjaciela, elementy wystroju przeniesione ode mnie z pokoju, a więc zgodne z moimi myślokształtami - stare lampiony rozświetlone podgrzewaczami, który poza tym ogólna liczba wynosiła 50, posążek buddy, stare pojemniki w kolorze mosiądzu. Ja ubrany w krótkie spodenki i zwykły granatowy t-shirt i obwieszony szamańskimi branzoletkami i naszyjnikiem. W pobliżu kasztan od przyjaciólki i pewien kolorowy motyl z origami – coś funkcjonującego jako łączniki z opiekunami. Muzyka była indiańsko-buddyjska. Był dostęp do łazienki i dwa łóżka. Opiekuni sesji – para ukochanych, najlepsi przyjaciele – diada zapewniająca mi żeńską jak i męską energię opiekuńczości. Ze sobą wzięty egzemplarz "Świętych zwierciadeł" Greya w razie w i notatnik. Jako pożywienie dwa soki owocowe w kartoniku i 2 paczki gum.

Z racji specyficznej formy tripu nie pamiętam go zbyt dobrze. Ten raport będzie konglomeratem szczątkowych wspomnień, opisem peryferyjnych okoliczności i przemyśleń wspartych na zdobytej latami wiedzy opartej na doświadczeniach enteogenicznych i multum bezustannie czytanej fachowej literatury na ten temat, której zbiór załączę na fotografii.