Tego raporta miałam wrzucac zaraz po odbyciu poniższego tripa, lecz nie wiem dlaczego sprawa przeciągnęła się aż 2 lata. Także nadrabiam zaległości i udostępniam teraz.
23.04.2013
Ministerstwo Zdrowia przygotowuje kolejny projekt zaostrzający obecne ograniczenia w piciu alkoholu. Poprzednio ograniczenia dotyczyły konkretnych miejsc np. ulic, placów, skwerów czy parków. Dodatkowo resort chce wprowadzić ograniczenia w emisji reklam piwa.
Ministerstwo Zdrowia przygotowuje kolejny projekt zaostrzający obecne ograniczenia w piciu alkoholu. Poprzednio ograniczenia dotyczyły konkretnych miejsc np. ulic, placów, skwerów czy parków. Dodatkowo resort chce wprowadzić ograniczenia w emisji reklam piwa.
Resort argumentuje, że potrzebne są rozwiązania, które pomogą ograniczyć spożycie alkoholu. Najnowsze dane mówią, że Polacy piją dużo więcej niż wynosi średnia Unii Europejskiej, a liczba ta rośnie. Dlatego czeka nas zaostrzenie przepisów.
Rozszerzenie zakazu spożywania napojów procentowych spowoduje, że prawo nie będzie już wybiórcze i nie ograniczy się tylko do parków, skwerów czy ulic tak, jak jest teraz, ale do wszystkich miejsc publicznych. Jak możemy przeczytać w konwencji przyjętej przez Zgromadzenie ONZ 15 grudnia 1997 r., a ratyfikowaną przez Polskę w 2003 r. miejsce użyteczności publicznej to „miejsce które jest dostępne lub otwarte, niezależnie, czy stale, okresowo, czy od czasu do czasu, dla przedstawicieli ogółu społeczeństwa, i ma charakter handlowy, biurowy, kulturalny, historyczny, oświatowy, religijny, rządowy, rozrywkowy, wypoczynkowy lub inny, dostępny lub otwarty dla publiczności”. W skrócie oznacza to, że picie na bulwarach np. popularnych „schodkach” skończy się mandatem i odwołanie się do sądu może nie pomóc. Nadal będzie jednak można spożywać alkohol w miejscach do tego wyznaczonych więc np. kupując i spożywając go przy barze.
Ponadto projekt przewiduje zakaz reklamowania piwa do godz. 23.00. Obecnie piwo reklamować można od godz. 20.00 do godz. 6.00 rano.
Ekscytacja możliwością odbycia swojego drugiego tripa, tym razem na zewnątrz, w pełnej krasie uroków wiosny. Nadzieja na kolejne mistyczne doświadczenia i to, że psychodelik coś mi pokaże. Pragnienie przesłuchania niektórych albumów psytransowych w czwartym wymiarze. Akurat wtedy miałam kilka dni wolnych z powodu matur. Trip planowałam już jakiś czas wstecz. Nastrój podwyższony. Byłam sama, dopiero pod koniec poszłam do koleżanki. Miejsca, w których przebywałam, wymieniłam w samym raporcie, aczkolwiek nadmienię, że przez większość czasu przebywałam blisko natury, w miejscach takich jak las, pola, pobliże strumienia.
Tego raporta miałam wrzucac zaraz po odbyciu poniższego tripa, lecz nie wiem dlaczego sprawa przeciągnęła się aż 2 lata. Także nadrabiam zaległości i udostępniam teraz.
23.04.2013
Dzikie, rozkopane pole nad rzeczką, gdzieniegdzie wielkie, betonowe studnie nazywane mariobrosami, wszechogarniający sceptycyzm z nutką wewnętrznego podjarania, sam na sam z kumpelą.
20:15 zjadłyśmy po 15 tabletek. Po upływie pół godziny zaczęła mnie swędzieć głowa, nogi miękły. Wrażenie wchłaniania się w ziemię. Lekko przerażona wdrapałam się na 1.5 metrową studzienkę. Zajebiście kołysało. Przeszyła mnie fala gorąca, zrzuciłam szalik, kurtkę i sweter. Słońce paliło mi skórę. Wypłynęłam w rejs. Ja na pokładzie statku, wraz ze mną całkiem spora załoga (miałam wrażenie, że otacza mnie grupa bardzo bliskich mi osób, chociaż w rzeczywistości byłam sam na sam z A.). Od tego kołysania zaczęło mnie mdlić. Choroba morska?
beznadziejne samopoczucie; nadzieja na poprawę stanu psychicznego; w domu; plener
Mam 20 lat i życie podobne do Waszego... a może jednak nie. Od czterech lat cierpię na fobie społeczną, myślę że spory wpływ na jej powstanie miała marihuana. Czym jest fobia? Najkrócej mówiąc, jest to strach i lęk przed ludźmi i ich oceną. Po więcej informacji na ten temat odsyłam do Google. Zrozumieć jak ciężko żyje się z takim schorzeniem może tylko ten kto na to cierpi. Ostatnie cztery lata uznaje za pustkę w swoich wspomnieniach i życiu, a koda pozwala mi na chwilowe wyciszenie i pozwala mi na odczucie radości z życia... Traktuję ją trochę jak lek na swoją fobię.
O tabletkach tussipect dowiedzialem się przypadkiem podczas wakacji - znajomy powiedział, że jak się połknie 4 te tabletki i popije 2 kawami to działa jak speed. Speeda używalem tylko 2 razy w życiu w odstępach rocznych bo jakoś nie mam pociągu do wszelkiego rodzaju białych proszków. No więc ktoregoś tam dnia gdy byłem sam w domu postanowiłem to wypróbować. Kupiłem tussi (3.30 PLN), połknąłem 4 i popiłem dwoma kawami po 2 kopiate łyżeczki rozpuszczalnej każda.