REKLAMA




Niemcy: od marca marihuana na receptę

Bundestag jednogłośnie zatwierdził w czwartek (19.01.2017) ustawę, na mocy której ciężko chorzy pacjenci mają prawo do medycznej marihuany. Koszty musi pokryć kasa chorych.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

www.dw.com/pl
Elżbieta Stasik

Odsłony

339

Bundestag jednogłośnie zatwierdził w czwartek (19.01.2017) ustawę, na mocy której ciężko chorzy pacjenci mają prawo do medycznej marihuany. Koszty musi pokryć kasa chorych.

Ciężko chorzy w Niemczech będą mogli niedługo otrzymać na receptę medyczną marihuanę. Po wieloletniej dyskusji odpowiednią ustawę przygotowaną przez ministra zdrowia Hermanna Gröhe (CDU) zatwierdził w czwartek (19.01.2017) niemiecki parlament. – Ciężko chorym ludziom trzeba pomóc w jak najlepszy sposób – podkreślił minister Gröhe.

Według nowych przepisów lekarz będzie mógł przepisać preparaty z medycznej marihuany, jeżeli uzasadni, że spodziewa się ich pozytywnego wpływu na przebieg leczenia. Chodzi m.in. o pacjentów cierpiących na stwardnienie rozsiane, przewlekłe bóle czy uboczne skutki chemoterapii.

„Ogromne odciążenie”

Dla wielu osób zmiana ta będzie ogromną ulgą, powiedziała Marlene Mortler (CSU), pełnomocniczka rządu federalnego ds. uzależnień – Komu marihuana rzeczywiście pomaga, ten powinien móc ją otrzymać i to w odpowiedniej jakości i z możliwością refundacji przez kasę chorych – zaznaczyła Mortler.

Wbrew panującym w Bundestagu zwyczajom, także opozycja bardzo pozytywnie oceniła ustawę. Nie ma co marudzić – stwierdził ekspert Lewicy ds. uzależnień Frank Tempel a ekspert Zielonych skwitował krótko: „Chylę czoła, pani Mortler”.

Do tej pory pacjenci korzystający z medycznej marihuany musieli uzyskać specjalne zezwolenie Federalnego Instytutu Leków i Produktów Medycznych (BfArM). Wydano je dotąd blisko tysiącu osób. Koszty preparatów pacjenci muszą opłacać z reguły sami.

Inaczej też, niż przewidywał pierwotny projekt ustawy, pacjenci nie muszą mieć za sobą zakończonego leczenia, żeby sięgnąć po marihuanę. Lekarz ma prawo stwierdzić, kiedy „czas dojrzał”. Ponadto na terapię medyczną marihuaną ciężko chorzy mają czekać najwyżej trzy dni a nie tygodnie, jak dzieje się to w przypadku innych form leczenia. – Pacjenci potrzebują szybkiej i niebiurokratycznej pomocy – wyjaśniła sekretarz stanu w ministerstwie zdrowia Ingrid Fischbach (CDU).

Nie chodzi o jaranie na receptę

Uprawa medycznej odmiany konopi ma być nadzorowana przez państwo. Agencja działająca przy BfArM, po potwierdzeniu odpowiedniej jakości roślin, będzie je skupowała i przekazywała producentom preparatów z marihuany i aptekom. Do czasu uruchomienia w Niemczech upraw nadzorowanych przez państwo, konopie będzie importowane.

Działanie medycznej marihuany ma być też lepiej zbadane. W tym celu lekarze mają dostarczać BfArM anonimowych danych pacjentów. Dla pacjentów udział w tych badaniach jest obligatoryjny, jako warunek pokrycia kosztów terapii przez kasę chorych.

Jako narkotyk marihuana pozostanie nadal zabroniona. Konopi nie wolno uprawiać nawet osobom chorym. Ustawodawca tłumaczy to troską o jakość roślin i niemożność ich sprawdzenia.

Szereg posłów z zadowoleniem podkreślało oddzielenie podczas dyskusji w Bundestagu kwestii zastosowania marihuany jako leku i marihuany jako środka odurzającego.

– Nie chodzi o jaranie na receptę – zaznaczyła posłanka chadecji Karin Maag. Równie pozytywnie podsumował dyskusję jej kolega z SPD Burkhard Blienert mówiąc o depenalizacji tematu. Ustawę o legalizacji medycznej marihuany musi jeszcze zatwierdzić Bundesrat. W marcu br. ustawa ma wejść w życie.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Chlorprothiksen
  • Tripraport

Nastawienie: Nic specjalnego, dzień jak codzień. Otoczenie: Początkowo dom póżniej plener.

[Z uwagi na nikłą ilość raportów o tej substancji - przepuszczam. Może kogoś odwiedzie od próbowania]

  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Mefedron
  • Miks

Cały dzień, dość pozytywna pogoda, wieczorem punk-rockowy gig w lokalnym pubie, dużo ludzi, pozytywna atmosfera, na końcu dom.

Cóż, narkotykowy dzień zaczął się od około godziny czternastej kiedy to poszedłem w miasto do jedynej czynnej wówczas apteki, żeby kupić dekstera - było nudno, nie wiedziałem czy wieczorem wyjdę, a siedzenie w domu na dexie jest z pewnością przyjemniejsze, niż na trzeźwo. Chciałem wziąć Tussidex, ale nie było. Acodin - tabletki - też nie. Tylko syrop. Taki stan rzeczy mnie niespecjalnie zadowolił, ale jako, że w kolejce co chwila wymuszałem kaszel, żeby nie było podejrzeń, to wziąłem ten syrop, bo gardło serio zaczęło mnie drapać.

  • LSD-25

doświadczenie: różne draszki po troszeczku - lsd, mdma, 2ci, gbl, griby, ghb, dxm, thc, c2h5oh ...

set+setting: wymarzony




  • Narkoza

randomness