REKLAMA




Napadł i 12 razy zranił nożem, by spłacić dług za dopalacze.

Więzienie za napad pod wpływem dopalaczy na salon gier w Ustce. Bartosz M. spędzi w więzieniu pięć lat. Jego kolega Robert M., który zlecił napad, trzy lata.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Radio Gdańsk
Przemysław Woś/mich

Odsłony

396

Więzienie za napad pod wpływem dopalaczy na salon gier w Ustce. Bartosz M. spędzi w więzieniu pięć lat. Jego kolega Robert M., który zlecił napad trzy lata. Bartosz M. napadł, by spłacić dług za narkotyki. W listopadzie 2014 roku zadał pracownicy salonu gier dwanaście ciosów nożem. Ukradł pięć tysięcy złotych i pojechał na lekcje do szkoły.

Bartosz M., uczeń prestiżowego liceum w Słupsku, od połowy roku brał dopalacze. Nazywał je kryształkami. 18-latek to chłopak z tak zwanego dobrego domu. Wysoki, lekko misiowaty. Sympatyczny wygląd spowodował, że rówieśnicy nazywali go Ciastek.

UZALEŻNIONY CIASTEK

Bartosz w czerwcu 2014 roku zaczyna brać dopalacze. Zaopatruje się w Ustce i Słupsku. Z początkiem roku szkolnego zaczyna mieć kłopoty w nauce i jego stany "nieobecności w szkole", choć na lekcjach bywał, są tajemnicą poliszynela. Nikt nie zawiadamia rodziców ani nauczycieli, że Ciastek bierze dopalacze. Często kupuje je na kredyt. W listopadzie dług u Roberta M. z Ustki miał wynosić dwa i pół tysiąca złotych, choć w notesie kolegi który sprzedawał "kryształki" jest kwota około trzystu złotych.

ZGUBNA RADA

Nieścisłości dotyczących długu nie udaje się rozstrzygnąć. Koledzy spotykają się 4 listopada. Robert M. domaga się zwrotu pieniędzy za środku odurzające. Ma poradzić Bartoszowi M., by napadł na salon gier przy ulicy Marynarki Polskiej w Ustce. Tam obsługuje tylko kobieta, której łatwo się pozbyć - tak radzić ma Robert M.

NAPADŁ, ZRANIŁ I KOPAŁ

6 listopada około 7:00 rano Bartosz M. wychodzi jak zwykle do szkoły. Musi dojechać z Ustki do Słupska. Przed wyjściem z domu, zażywa "kryształki". Idzie do salonu gier. Rozmienia 50 złotych na drobniejsze banknoty, by zagrać na automatach. Wychodzi z salonu, dzwoni i wysyła smsy. Między innymi do Roberta M., który później stara się dodzwonić do Bartosza. Chłopak wraca do salonu gier i i idzie do łazienki pod pretekstem zostawionego tam telefonu. W toalecie wyciąga z plecaka nóż z 15-centymetrowym ostrzem, który zabrał z domu. Prosi pracującą w salonie gier Natalię H., by zadzwoniła na jego numer, bo nie może znaleźć telefonu. Gdy dziewczyna dzwoni, chłopak od tyłu atakuje ją nożem. Zadaje dwanaście ciosów w twarz, ręce i szyję. Napadnięta się broni, w końcu pada za ladę. Bartosz M. zabiera pudełko z pieniędzmi. W środku jest pięć tysięcy złotych. Odchodząc kopie leżącą dziewczynę.

WINA BEZ WĄTPLIWOŚCI

Policja zatrzymuje go dwie godziny później w szkole. Potem w ręce mundurowych wpada też Robert M., który miał zlecić napad. Zdaniem sądu, wina obu oskarżonych nie budziła wątpliwości. Sędzia Sądu Okręgowego w Słupsku Małgorzata Ziółkowska podkreślała, że w tej sprawie jest niewiele okoliczności łagodzących. - Obaj oskarżeni są bardzo młodzi. Sąd wziął to pod uwagę, ale nie możemy stracić z oczu najważniejszego. Bartosz M. dopuścił się zbrodni. Wprawdzie nie usiłowania morderstwa jak przyjęła wstępnie prokuratura, ale ciężkiego uszkodzenia ciała z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Zadał dwanaście ciosów, spowodował u kobiety czternaście ran, między innymi twarzy. Odchodząc z miejsca napadu, widząc krwawiącą, poranioną kobietę, miał świadomość, że ona żyje, ale jeszcze ją kopnął. To świadczy nie tylko o tym, że nie miał szacunku to własności, bo ukradł, do zdrowia i życia, bo napadł, ale przede wszystkim do godności ludzkiej tak traktując ofiarę. Robert M. potrzebował pieniędzy i dlatego naciskał na zwrot długu.

TERAPEUTYCZNE WARUNKI

Bartosz M. jest tymczasowo aresztowany. Karę będzie odbywał w warunkach terapeutycznych, bo nadal ma się leczyć z uzależnienia od dopalaczy. Podczas procesu przeprosił ofiarę, prosił o wybaczenie i niską karę. Robert M. był tymczasowo aresztowany, ale teraz jest tylko pod dozorem policji. Na ogłoszenie wyroku nie przyszedł. Oskarżeni i ich obrońcy nie chcieli komentować wyroku. Decyzja nie jest prawomocna, a prokuratura żądała surowszych kar. Nie wiadomo, czy strony skorzystają z prawa do apelacji. Poszkodowana w napadzie Natalia H. przed sądem powiedziała, że wybacza Bartoszowi M. i chce, by sąd dał mu szansę, bo jest młody. Kobieta dostała od rodziców 18-latka 50 tysięcy złotych na leczenie poranionej nożem twarzy.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
Wątpię że by tak wybaczyła rychle gdy by nie hajc tatusia. Swoją drogą kobietę bez oręża nożem. Jak trafi do zakładu to go nauczą.
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Alprazolam
  • AM-2201
  • Inne
  • Przeżycie mistyczne
  • Tytoń

Bardzo chłodny wieczór spędzony w mieszkaniu, razem z zaufanym przyjacielem (N.), wspólnie postanowiwszy spróbować coś więcej z 4-ho-met'a, aniżeli tylko wewnętrzna euforia. Ogólnie rzecz biorąc pozytywne nastawienie. W muzyce dominował dark ambient.

Cały dzień spędzony na paleniu am-2201 zwieńczyliśmy koło 00:37 biorąc pod język bliżej nieokreśloną ilość 4-ho-meta (około 60-70mg), w związku z tym że waga zaczęła wariować (raz pokazywała to, raz tamto) postanowiliśmy zaufać własnym instynktom nie-zachowawczym. Po około 30 minutach połknęłem pluwocinę i poczułem ten ohydny pozostający smak, który wrzerał się w dziąsła przez mocne rozprowadzanie mahometa w ryju. Ohyd, nie dało się go zlikwidować ni to sokiem winogronowym, ni to kakałem (ot bogactwo), niczym.

  • Dekstrometorfan

Set & Settings - wygodny i bezprzypałowy pokoik ziomka (nazwijmy go dr.Joint, czemu? bo tak), zimowy wieczór 2009, nastrój hmm.. miedzy nami naajs, osobno? oboje podłamani, liczyliśmy na fazę ale.. nie na aż taką.

Dawkowanie - paczka Aco (30 tabsów) po 15 na łeb, 225mg, moja waga coś ok. 55kg, dr.Joint trochę więcej, aplikowane po 5 co hmm ok 2min. bo ziomka korciło :D

Wiek i doświadczenie - oboje po 15 lat, doświadczenie - DXM kilka razy (małe dawki) marihuana, alko, tytoń. Aco popijane wodą.

  • 25C-NBOMe
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie pozytywne, chęć przeżycia lekkiego tripu w lesie.

 Swoją przygodę z psychodelikami rozpocząłem od NBOMe 25c. Z racji wielu przypadków hospitalizacji po NBOMach oraz tego że jestem bardzo podatny na wszystkie używki postanowiłem zacząć od bardzo małej dawki stopniowo ją zwiększając. Na pierwszy raz w domu zarzuciłem około 1/6 kartonika 1mg. Poczułem wtedy tylko lekkie wyostrzenie i nasycenie kolorów, niewielką euforię i empatię do członków rodziny i zwierząt.

  • 25C-NBOMe
  • Przeżycie mistyczne

Pokój znajomego

Kilka dni temu siedząc u mojego znajomego (powiedzmy, że to będzie "Karol"), tak naprawdę nie wiedząc co zrobić z wolnym wieczorem ( była godz  ok 23.30) wiele nie namyslając się wzięliśmy kartonik.Jak się później okazało, tylko ja byłam w przekonaniu, że to zwykły spontaniczny trip... i pełna nieświadomości (jakie to okropne słowo!) zgodziłam się dosyć chętnie.