Najstarszy coffeeshop w Amsterdamie zamknięty

Od Nowego Roku Mellow Yellow, najstarszy amsterdamski lokal z marihuaną w menu, został permanentnie zamknięty – pisze The Economist. W ciągu 20 lat liczba takich miejsc, z których stolica Holandii słynie na całym świecie, zmalała o połowę.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Puls Biznesu Weekend

Odsłony

1072

Od Nowego Roku Mellow Yellow, najstarszy amsterdamski lokal z marihuaną w menu, został permanentnie zamknięty – pisze The Economist. W ciągu 20 lat liczba takich miejsc, z których stolica Holandii słynie na całym świecie, zmalała o połowę.

Zadymiona, urządzona w staroświeckim stylu "kawiarnia" Mellow Yellow przyciągała wielu turystów, którzy chcieli tu spróbować jednego z symboli Amsterdamu – legalnego skręta. Zbierała różne opinie – jeden z przewodników internetowych pisał, że można tam "doświadczać tego, co jest skutkiem biznesu narkotykowego – obsługi z beznamiętną inteligencją przejawiającą się w nastawieniu do turystów, a odbieraną jako brak życzliwości”. Popularność lokalu wynikała głównie z lokalizacji – Yellow Mellow położone było na skrzyżowaniu dwóch ulic, którymi często spacerują turyści zwiedzający Amsterdam.

Holandia to kraj, który w całej Europie słynie z liberalnego podejścia władz do miękkich narkotyków. Częścią tamtejszej polityki narkotykowej jest regulacja rynku marihuany, czyli słynne na całym świecie coffeeshopy otwierane przy mniejszych i większych ulicach Amsterdamu. Są to małe lokale, w których amatorzy cannabis mogą bez przeszkód nabyć i na miejscu zapalić skręta. Media donoszą jednak, że coraz częściej holenderscy politycy mówią o tym, że legalizacja "zioła" przyczynia się do zwiększenia spożycia m.in. twardych narkotyków wśród Holendrów. Z badań wynika, że Amsterdam jest jednym z europejskich miast, w którego ściekach notuje się jedne z najwyższych poziomów stężenia szkodliwych dla zdrowia i mocno uzależniających substancji takich jak amfetamina i kokaina.

Holenderscy politycy ostatnio zaostrzają też przepisy narkotykowe. Efektem tego było m.in. zamknięcie na początku stycznia jednego z najbardziej znanych wśród turystów coffeeshopów - Mellow Yellow, donosi The Economist (o fakcie tym informuje też od początku stycznia wiele europejskich portali informacyjnych).

Od 2017 roku zgodnie z nowym prawem takie miejsca nie mogą być prowadzone w promieniu 250 metrów od szkół. Mellow Yellow zostało zamknięte, ponieważ w odległości 230 m znajduje się szkoła. W dość gęsto zabudowanym Amsterdamie z powodu tego przepisu zamknięto ostatnio 20 coffeeshopów.

Od 1995 roku liczba takich miejsc w Amsterdamie zmalała z 350 do 167, czyli prawie o połowę. Statystyki, na które również powołuje się The Economist, mówią, że jeden na 4 turystów odwiedzających Amsterdam jest klientem coffeeshopu (w 2016 r. miasto odwiedziło 17 mln turystów).

W rzeczywistości Mellow Yellow, w przeciwieństwie do tego co pisze The Economist, nie musi być najstarszym coffeeshopem w tym mieście. Różne źródła podają różne informacje. Z pewnością powstał jednak jako jeden z pierwszych lokali tego typu w latach 70. W swoim menu oferował skręty, zioła, haszysz, chwasty, gandzię w różnych formach i kombinacjach słownych.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

coney (niezweryfikowany)
tragedia , o wolnosc musimy walczyc
Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-E
  • Pierwszy raz

Mieszkanie znajomego. Specyfik zjedzony o 21.00, koniec wszelkich doznań po ok. 10 godzinach.

Moją przygodę z 2C-E rozpoczęłam od przyjęcia dawki 20mg – ok. 2/3 połknęłam, 1/3 zaaplikowałam donosowo po upływie jakichś 20 minut od zjedzenia „bomby”. Już kilkanaście minut po wciągnięciu kreseczki poczułam pierwsze efekty. Żałuję, że nie zaaplikowałam sobie więcej tą drogą, bo wiem że w moim przypadku zjadanie narkotyku daje kiepskie efekty, lecz kolega nastraszył mnie, że proszek straszliwie żre w nos. Okazało się, że moje obawy były mocno przesadzone – specyfik rzeczywiście nie był najprzyjemniejszym, co wciągałam, ale nie plasował się też w czołówce najgorszych.

  • Mefedron
  • Retrospekcja

Wyjaśnienie osób i zdarzeń w pierwszej części czyli tu: https://neurogroove.info/trip/moda-na-mefedron-vol1

Chciałabym mieć plik na dysku z zapisem tego wydarzenia, tak żeby móc je jak najprawdziwiej przedstawić. Ponieważ nie mam będę korzystać z zasobów mojej ułomnej pamięci, gdzieniegdzie luki uzupełniając fantazją pisarską.

 

Mijały dni, mijały noce. Zostaliśmy sami: ja i mefedron. Praktycznie nie wychodziłam przez ten czas z pokoju. Przemek mnie nie odwiedzał, musiał być zajęty ogarnianiem swoich spraw rodzinnych.

 

  • Efedryna

Wczoraj, czyli 28-04-01, tzn w piątek ja wraz z trzema kumplami zaopatrzyliśmy się w tabletki tussipectu. Moi

kumple wzieli po dwie dabletki a ja trzy, zapiliśmy to pluszem energy. Po paru minutach zapodaliśmy jeszcze po

jednej tabletce no i oczywiście zapiliśmy pluszem. Po jakiś 30 minutach moich kumpli zaczeło już brać, po godzinie

byliśmy w barze. Tam wszystko poczło na maksa. Moich kumpli zaczeło coraz bardziej kręcić, a mnie nic, normalnie

  • 4-HO-MET

Nastrój świetny, piękna pogoda, natura, przyroda, spokojne miejsce,. Idealny moment na psychodeliki.

To moje drugie podejście do 4-HO-MET i do pisania tripraportu o tej substancji. Nie byłam szczególnie zachwycona pierwszym zażyciem, było to 25 mg, ale sytuację zapamiętam jako rzecz przyjemną i miłą. Tyle, że nie tak głęboką jak po LSD.  Bardzo dużo radości, śmiechu, jak po gandzi, ale troszkę bardziej duchowo-energetyczne doznanie.

To było w marcu. Od tamtej pory prócz marihuany i raz amfetaminy nie było nic, aż znalazł się dostęp do 4-HO-MET. Zakupiłam od razu 250 mg, na pół z współlokatorką. Konsystenacja mąki, tak zwany fumaran, czyli biały, drobny pyłek/proszek.