Myśl i nie bierz

O akcji `Gwiaździsty Szlak Czystych Serc` w Radomiu.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza Radom 28.02.2001
INGA PAWŁOWSKA

Odsłony

1565
"Zażywasz - przegrywasz", "Bierzesz, płacisz, więcej tracisz", "Dobrze się uczymy bez amfetaminy" - takimi hasłami radomska młodzież wyrażała wczoraj swoją dezaprobatę dla narkotyków. - Używki są wszędzie, ale najłatwiej załatwić działkę od znajomych z osiedla - oceniali uczniowie.

Wczoraj w wielu miastach w Polsce młodzi ludzie protestowali przeciwko narkotykom. W Radomiu w parku Kościuszki zebrało się kilkuset uczniów kilku szkół średnich.
O godz. 12 uczniowie i włodarze miasta wzięli się za ręce. - Życie jest piękne bez tego fałszywego, narkotykowego snu. Eliminujcie tych, którzy chcą was w ten sen wprowadzić, a my wam w tym pomożemy - apelował do młodzieży prezydent Radomia Adam Włodarczyk. Łańcuch zafalował w rytm piosenek śpiewanych przez dzieci z Arki i zespół Fermata z MDK-u.

Czy taka impreza ma sens, czy odstręcza was od narkotyków? - zapytaliśmy młodych ludzi.
- Może teraz ratujemy komuś życie - zastanawiały się uczennice Technikum Ochrony Środowiska. - Takie manifestacje są szczególnie ważne dla młodszych dzieciaków, które jeszcze nie próbowały używek. Mają szanse zdrowo się do tego ustosunkować - stwierdził jeden z uczniów V LO.
- Kto ma brać, będzie brał, a my mamy dzień wolny od szkoły - cieszyli się uczniowie z "elektronika".

Wszyscy rozmówcy zgodnie twierdzili, że w mieście nie ma żadnego problemu z dostępem do używek. - Moi koledzy handlują na osiedlu, wszyscy wiedzą, do których drzwi zapukać - mówiła jedna z dziewczyn. - Kiedyś były w mieście nieliczne miejsca, gdzie spotykało się dilerów. Teraz handlarze są na wszystkich osiedlach, nie trzeba daleko chodzić - dodał jej kolega.
Jedyną barierą jest, według młodych, brak pieniędzy, ale nie ma problemu z braniem na kredyt. - A ile pani chce, bo znam kogo trzeba - zaproponował jeden z uczniów.
Za Łaźnią kilka dziewczyn schowało się "na papierosa". - To spotkanie ma sens wychowawczy, ale ciekawość u młodych ludzi zawsze wygra z rozsądkiem - stwierdziły.

Wielu młodych ludzi mówiło nam, że nauczyciele nie potrafią rozmawiać o narkotykach i dyskusje w szkole na ten temat są jałowe. - Nie dopuszczają myśli, że narkotyki po prostu są, traktują problem jako abstrakcyjny i takim podejściem tylko nas denerwują - usłyszeliśmy.
Nauczycielka z Technikum Ochrony Środowiska powiedziała nam, że w I klasie zrobiła anonimową ankietę. Okazało się, że większość uczniów narkotykową inicjację ma już za sobą.

- Biorąc narkotyki, zabijasz się na raty, żeby pokonać rozpacz. Szukajcie prawdziwych przyjaciół, uczcie się. Wybierz trudne szczęście, zamiast łatwego nieszczęścia - apelował do młodych ksiądz Marek Dziewiecki.
- Trzeba by zacząć edukację od góry - powiedział "Gazecie" ks. Andrzej Zarzycki z Arki, zdaniem którego niska frekwencja na manifestacji była wynikiem słabego zaangażowania dyrektorów szkół.

Akcję "Gwiaździsty szlak czystych serc" zorganizowało stowarzyszenie Monar przy współpracy Wyższego Seminarium Duchownego i Katolickiego Centrum Młodzieży "Arka".

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Moja pierwsza podróż (może i ostatnia), bo nie miałem jeszcze do czynienia z psychedelikami, jedynie z Maryjane. Nastawienie - oczekiwałem wejrzenia i przygotowałem się porządnie do akcji (ale jak się okazało nie do końca). Bałem się, ale nie jakoś bardzo, kto się nie boi jest głupcem. Miejsce - Kamieniołom w Kozach, woj. śląskie, nie jest to jednak bezpieczne miejsce o czym później. Dzień bezchmurny, warunki atmosferyczne perfekcyjne, nie polecam podróży jeśli ktoś jest podatny na nieidealną pogodę. Nie miałem kompana który (która by mnie przypilnowała) co okazało się ryzykiem.

    Czas - sclerotia zjadłem o 12:10, po godzinie drugą paczkę.

  • Efedryna

nazwa substancji: tussipect




poziom doświadczenia: marihiuana kilkanaście razy, alkohol, tussi pierwszy raz




dawka: 4+2

metoda zażycia: doustnie




set & setting: szczęśliwa z powodu nadchodzącej wiosny, najedzona i może trochę nie wyspana. Spożywane w szkolnym kibelku zapijane Pepsi




  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.

Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.