REKLAMA




Mieli się resocjalizować - zamiast tego gołębie dostarczały im narkotyki

Przez kontakt z naturą i pracę z gołębiami mieli powrócić do społeczeństwa w ramach programu „terapia poprzez pracę”...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

zaviruj.pl

Odsłony

671

Więźniowie poprzez kontakt z naturą i pracą z gołębiami mieli powrócić do społeczeństwa w ramach programu „terapia poprzez pracę” Pomysłowi osadzeni wykorzystali te ptaki do dostarczania narkotyków na teren więzienia.

Terapia miała za zadanie pozbyć się z osadzonych przestępczych instynktów. Pomysł bym bardzo dobry jednak strażnicy zapomnieli o tzw. „gołębiach pocztowych”. W przymocowanych do nogi paczuszek nieświadome ptaki dostarczały regularnie kokainę i heroinę na teren więzienia. Wszystko wydało się dopiero wtedy, gdy na skazańcach przeprowadzono testy na zawartość narkotyków w organizmie.

– Nadużyli naszego zaufania w sposób najgorszy z możliwych – powiedział rozgoryczony wicedyrektor placówki Josip Pojavnik dziennikowi „Nezavisne Novine”. – Wyciągając naukę z tego doświadczenia dyrekcja zamknęła gołębnik. W przyszłości więźniowie będą mogli oglądać gołębie tylko na niebie – powiedział

Program został zakończony a więźniowie stracili szansę na wychodzenie z celi i pracę ze zwierzętami. Są odcięci również od narkotyków!

Oceń treść:

Average: 7.8 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza


Nabilem sobie do fajeczki delikatna ilosc salvii.

Tak gdzies rownowartosc lufki. Spalilem. Dym nie byl tak ostry

jak sie czyta w opisach tripow na erowidzie czy lycaeum. Stwiedzilem zadnych

efektow.


Dawka za slaba. Trudno. Wychodze.

Ide po schodach i stopniowo czuje jak wchodza przyjemne efekty. jakbym szedl

boso.


Czuje kazda nierownosc, kant schodow. Coraz bardziej intryguje mnie swiatlo.

Reflektory wycelowane w plecy, ale niegrozne.

  • Marihuana

Bardzo dawno temu wybrałem się na obóz żeglarski nad Wdzydze (to takie duże jezioro koło Kościeżyny - woj. gdańskie). Oczywiście na obozie ponowały jasne zasady: żadnego alkoholu, fajek, nie mówiąc już o dragach. A że organizator był trochę pojebany to przestrzegał tych zasad, w każdym razie trzeba było strasznie uważać. Do wyjazdu długo się przygotowywałem i ostatecznie zabrałem kilka lufek i ze 4 gramy dobrego skunika. Jedengo wieczora uznałem, że czas już iść przypalić. Było już ciemno i niepostrzeżenie mogłem się oddalić z obozu.

  • Grzyby halucynogenne


Doświadczenie: w zeszłym roku raz po 40 surowych grzybków w obecności kolegi i drugi raz samotnie 70 suszonych. Pierwsza faza superpozytywna, natomiast druga mnie przerosła, miałem przez kilka miesięcy deprechę.


Najpierw chciałem się podzielić fantastyczną metodą na zarzucenie grzybów: bierzemy je do buzi i...żujemy przez 2-3 minuty, aż w ustach zostanie nam malutki sprasowany kawałeczek, który wypluwamy. Same korzyści:



  • Faza wchodzi po około 20 minutach

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pozytywne przeżycie

Zdarzyło się sporo razy iż kochałem się po spożyciu różnych substancji psychodelicznych.

Były to bardzo ciekawe i pozytywne doświadczenia.

Spontanicznie piszę- więc wyrywkowo opiszę co mi się przypomni...

....

Na pięknej polanie w Beskidzie Niskim spożywamy z przyjaciółką meksykańskie psylocyby (fioletowe, duże, zjedliśmy po półtora grzybka i było bardzo mocno).

Spędzamy kilka cudownych godzin w przyrodzie, rozkoszując się przeżyciami w przyrodzie i na świeżym powietrzu, po czym postanawiamy przenieść się do domu.