Miały być magiczne, były nielegalne. Zatrzymani pracownicy sklepów

Nie magiczne "talizmany" czy "amulety", a substancje odurzające, czyli tzw. dopalacze - taki towar oferowały do sprzedaży trzy punkty na terenie Krakowa. Sklepy zostały zlikwidowane, a ich pracownicy zatrzymani.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVN24 Kraków
mmw

Odsłony

605

Nie magiczne "talizmany" czy "amulety", a substancje odurzające, czyli tzw. dopalacze - taki towar oferowały do sprzedaży trzy punkty na terenie Krakowa. Sklepy zostały zlikwidowane, a ich pracownicy zatrzymani. Za sprzedaż zakazanych substancji grozi kara grzywny w wysokości nawet miliona złotych.

Policjanci z Krakowa mieli informację, że w 3 punktach na terenie miasta mogą być sprzedawane substancje odurzające.

- Jak się okazało, po raz kolejny dopalacze sprzedawane były pod szyldem legalnie działających punktów ksero, salonów gier czy sklepów z elektronicznymi papierosami – relacjonują funkcjonariusze.

Jak dodają, w każdym z tych miejsc znaleziono paczki z nielegalnymi substancjami. Te do sprzedaży oferowane były jako "amulety" czy "talizmany".

- Sprzedaż odbywała się z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. Weryfikowana była tożsamość klientów, aby produkty trafiały jedynie do osób zaufanych – tłumaczą policjanci.

W sumie udało się zabezpieczyć 300 opakowań, w których znajdują się najprawdopodobniej tzw. dopalacze. To jednak mają potwierdzić badania w laboratorium.

Zatrzymane zostały trzy osoby pracujące w każdym z punktów.

Wytwarzanie i wprowadzania do obrotu tzw. dopalaczy jest prawnie zabronione. Za złamanie zakazu grozi kara finansowa do miliona złotych.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • MDMA
  • MDMA (Ecstasy)
  • Pozytywne przeżycie

Z chłopakiem i przyjaciółmi, sobota wieczór, jezioro Piaseczno, pole namiotowe na łonie natury, podekscytowanie i pozytywne nastawienie

Wszystko miało miejsce pewnej sobotniej nocy, na pięknym łonie natury i totalnym odosobnieniu. Moja przygoda z psychodelikami i empatogenami zaczęła się już jakiś czas temu, jednak nigdy nie dane mi było przeżyć tego w innym miejscu niż miasto. Dlatego wspólnie ze znajomymi zdecydowaliśmy się na weekendową wycieczkę daleko za miasto. Wybór padł na Pojezierze Brodnickie, a konkretnie jezioro Piaseczno, co zostało wybrane kompletnie przypadkowo.

  • albo coś podobnego
  • Bad trip
  • Marichuana
  • Marichuana

ostatnio wiele śmierci w moim otoczeniu, desperacka próba ucieczki przed rzeczywistością. Po prostu kolejne wiadro, kolejny dzień, znowu samemu w pokoju

To był kolejny dzień nudy podczas kwarantanny, ze względu na wręcz nieskończony czas całkowicie zajęłem się muzyką, codziennie po kilka godzin z tego powodu szybko dopadła mnie dysocjacja. 

 

Wczorajsze wiadro wydało mi się niezbyt sycące więc postanowiłem zmielić zielone przed wpakowaniem do lufy. Okazało się że skruszone mieści 3x bardziej  więc tyle też nabiłem. 

 

Wszystko spaliło się nim woda wylała się do połowy, i wtedy walnęłem wszystko na raz. 

  • 1P-LSD
  • Przeżycie mistyczne

Zaraz po pracy, na dworze chłodno aczkolwiek przejaśniło się. Słońce coraz niżej nad horyzontem. W domu spokój, nikogo nie ma, czysto i świeżo. Humor bardzo dobry, ponieważ wiem co mnie czeka

15:00 wyjście z pracy, szybko złapać tramwaj i kierować się prosto do domu. Plan oczywiścię się udało i już o godzinie 15:40 równo wziałem wszystkie blottery. Powrót do domu, włączam kompa, biore plecak lece do sklepu. 16:10 wychodzę ze sklepu i odczuwam pierwsze efekty - lekko skrzywiony humor, zmienia się postrzeganie przestrzeni, "spięcie" na karku oraz ogólna zmiana myślenia. Zaskoczyło mnie tak szybkie działanie, ale to zapewne przez dawkę, którą brałem. Blottery pogryzłem i zjadłem.

  • AM-2201
  • Etanol (alkohol)
  • Przeżycie mistyczne

Dobre. Byłem po kilku piwkach wypitych ze znajomymi, chciałem przed snem przeżyć szybką, miłą i niewielką podróż. Akcja dzieje się u mnie w domu, godzina ok. 00:00.

Siedziałem w łazience, nabiłem lufę, ściągnąłem chmurę, potem drugą, a potem... Brzdęk. Jakbym dostał patelnią w łeb. Ściągnąłem chyba jeszcze jedną i ruszyłem do łóżka. Cały obraz dał się słyszeć. Zależnie od tego gdzie patrzyłem słyszałem inne słowo. "Jąźl jąźl jąźl jąźl" powtarzał chór w mojej głowie gdy widziałem białe drzwi. "Źląć źląć źląć źląć" gdy odwracałem się w stronę mroku nocy. "Skąd do chuja polskie znaki?!" spytałem sam siebie. Tamte Polsko brzmiące słowa pełne ogonków zdawały mi się być składowymi świata. Miałem wrażenie, że już słyszałem je w bardzo wczesnym dzieciństwie.

randomness