Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info
Młodzież coraz częściej eksperymentuje z lekami OTC dostępnymi na rynku. Domowymi sposobami, przy odpowiedniej wiedzy chemicznej, próbują otrzymywać z nich produkty o działaniu narkotycznym. Jednym z nich jest „marcepan”. Co to takiego? Z leków OTC przy odrobinie wiedzy chemicznej, można w domowych warunkach pozyskać subtancje odurzające. Z leków OTC przy odrobinie wiedzy chemicznej, można w domowych warunkach pozyskać substancje odurzające.
Młodzież coraz częściej eksperymentuje z lekami OTC dostępnymi na rynku. Domowymi sposobami, przy odpowiedniej wiedzy chemicznej, próbują otrzymywać z nich produkty o działaniu narkotycznym. Jednym z nich jest „marcepan”. Co to takiego? Z leków OTC przy odrobinie wiedzy chemicznej, można w domowych warunkach pozyskać subtancje odurzające (fot. Shutterstock) Z leków OTC przy odrobinie wiedzy chemicznej, można w domowych warunkach pozyskać subtancje odurzające.
– Nadmierne zażywanie leków OTC może przejawiać się na dwa sposoby. Środki lecznicze przyjmowane są bez świadomości obecności tej samej substancji czynnej pod różnymi nazwami handlowymi preparatów oraz przez umyślne nadużywanie w celach odurzających, szczególnie przez osoby w młodym wieku. Jasno można stwierdzić, że w obydwu przypadkach nie wszyscy są świadomi faktu, że farmaceutyki dostępne bez recepty mogą w niektórych sytuacjach stanowić zagrożenie dla ich zdrowia, a nawet życia – pisze Filip Grabosz, na blogu Polskiego Towarzystwa Studentów Farmacji.
Autor wskazuje, że w ciągu ostatnich trzydziestu lat zauważono znaczny wzrost zainteresowania preparatami zawierającymi w swoim składzie efedrynę czy pseudoefedrynę. Trend rozwijał się nie tylko wśród narkomanów, ale również u osób niepełnoletnich, mając na uwadze ich pierwsze narkotykowe doświadczenia.
– Efedryna w dawkach leczniczych wykazuje działanie zwężające naczynia krwionośne i powodujące wzrost ciśnienia tętniczego krwi. Wzmacnia siłę skurczu mięśnia sercowego oraz zwiększa częstość skurczów. Dodatkowo pobudza silnie ośrodkowy układ nerwowy, dzięki czemu przyczynia się zwiększenia koncentracji i zmniejszenia objawów zmęczenia, takich jak np. senność. Działanie tego narkotycznego alkaloidu porównywane bywa do działania adrenaliny- wykazuje ona słabszą, ale znacznie dłuższą aktywność. Substancja ta nie uzależnia fizycznie, a jedynie psychicznie. Uzależnienie przejawia się poczuciem euforii i siły po jej zażyciu – pisze Grabosz.
Jak wskazuje, oprócz tych dwóch substancji, stosowane są również środki farmaceutyczne, w skład których wchodzą m.in.: opioidowe pochodne morfiny – kodeina i dekstrometorfan. Bardziej doświadczona młodzież eksperymentuje z lekami OTC dostępnymi na rynku.
– Domowymi sposobami, przy odpowiedniej wiedzy chemicznej oraz przy użyciu ogólnodostępnych składników, z pseudoefedryny można otrzymać produkt znany w Polsce jako “marcepan”. Mowa tu o metylokatynonie – wyjaśnia Filip Grabosz.
Ten organiczny związek chemiczny działa stymulująco na ośrodkowy układ nerwowy. Przyczynia się do zwiększenia stężenia dopaminy i noradrenaliny. Jego zażycie wywołuje podwyższenie nastroju, zwiększenie napędu psychoruchowego i motywacji do działania, wielomówność i chęć komunikowania się z innymi ludźmi, poprawę samooceny, a także zmniejszenie łaknienia i zapotrzebowania na sen. Działanie metylokatynonu przyjmowanego w formie doustnej występuje po ok. 20 minutach i utrzymuje się przez 4-6 godzin.
Jak podkreśla autor nadmierne korzystanie przez młode osoby z leków dostępnych bez recepty w celach odurzających, jest coraz bardziej pospolitym zjawiskiem, którego nie można bagatelizować.
– Prowadzi ono do wchodzenia w mroczną, narkotyczną rzeczywistość. Ważnym elementem jest edukacja młodzieży na temat ryzyka, jakie ze sobą niesie nieświadome zażywanie leków OTC. W 2013 roku Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii rozpoczęło kampanię „Przyjmuje leki czy bierze? Leki bez recepty – do leczenia, nie do brania”. Celem akcji jest odpowiedź na narastający problem związany z tą nową formą narkotyzowania się. Opinie toksykologów, lekarzy, a także terapeutów uzależnień wskazują na zwiększającą się liczbę przypadków używania przez młodzież leków dostępnych bez recepty, gdy tymczasem rodzice i nauczyciele nie są świadomi tego zjawiska i konsekwencji z nim związanych. Łatwy dostęp do informacji poprzez Internet może w krótkim czasie doprowadzić do nasilenia się skali problemu – wskazuje Grabosz.
W jego ocenie Polsce brakuje standardów dotyczących usługi ekspedycji leku OTC, co uzależnia jakość poradnictwa wyłącznie od indywidualnych predyspozycji osoby ją przeprowadzającej.
– Wprowadzenie konkretnych wytycznych w zakresie sposobu przeprowadzenia konsultacji ułatwiłoby pracę farmaceutom oraz zwiększyło bezpieczeństwo młodych konsumentów – pisze Filip Grabosz.
Wskazuje jednocześnie, że w 2018 roku przeprowadzono badanie opinii wśród magistrów i studentów farmacji przez badaczy z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, na temat bezpieczeństwa stosowania środków dostępnych bez recepty przez pacjentów. Ponad 60% ankietowanych opowiedziało się za wprowadzeniem w Polsce odrębnej kategorii leków – „leki OTC wydawane w aptece wyłącznie przez magistra farmacji” i obowiązkiem dokumentowania przez mgr. farmacji ekspedycji takiego leku, w tym koniecznością potwierdzenia przeprowadzenia przez farmaceutę konsultacji.
– Wdrożenie w życie specjalnej kategorii wydawania tychże leków zwiększyłoby bezpieczeństwo i zmniejszyło ryzyko ich nadużywania, szczególnie w celach odurzających – uważa autor.
Wczoraj z Joruusem walnelismy po raz pierwszy kwacha. O kurwa, jakiego to mialo kopa :-))) Najpierw chacialo mi sie tanczyc, ale to po jakims czasie minelo. Pozniej mialem uczucie, jakby moje cialo rozpadalo sie na komorki, a potem na jeszcze mniejsze czesci. Nastepnie mialem wrazenie, ze znam wszystkie zagadki wszechswiata, ze wiem jak powstal swiat. Myslalem, ze jestem geniuszem, poznalem wszystkie tajemnice medycyny. I to bylo O.K. Gorzej zrobilo sie, kiedy zaczelismy wpieprzac paluszki. Kiedy je gryzlem, one zaczely zamieniac sie w trojwymiarowe figurki, ktorych nie moglem przelknac.
noc po ciężkiej tułaczce i śnie na ławce, zmęczenie, chęć jak najprędszego powrotu do domu i doprowadzenia się do porządku, jedno wielkie nieporozumienie po prostu
Maj 2015, istna tragedia. Dostałam od jakiegoś gościa na bilet do domu, ale kierowca w autobusie nie miał jak wydać, więc musiałam kupić dwa, w związku z czym znowu mi brakowało tych 2zł na pociąg. W kieszeni paczka z ostatnim papierosem, zapalę sobie pod dworcem i poszukam wzrokiem ofiary, która byłaby chętna dorzucić mi się do tego nieszczęsnego biletu. Łowy przerwała mi jakaś starsza pani chcąca się dowiedzieć co nieco o historii miasta, w którym się znajdowałyśmy, ale niestety nie mogłam jej w tym pomóc, bo nasza wiedza na ten temat była raczej zbliżona do siebie.
spotkanie ze zdołowanym znajomym, z którym znamy się jak stare konie. Chęć otwarcia się na niecodzienność, wyabstrahowanie się z zelżałych wglądów. Całość tripa: bezpiecznie mieszkanie, dobra muzyka, park nocą.
Shulgin pisał, że 8 mg to mało, że się wymęczył fizycznie, ale zaskoczony był łatwością komunikacji z drugą osobą w trakcie tripa. Z grubsza potwierdzam.
Spotkaliśmy się wieczorem, zrobiliśmy zakupy, w tym jakiś nabiał na czas "po". Od znajomego dostaliśmy wcześniej 32 mg 2-CP. Proszek w domu rozpuściliśmy zgodnie z regułami sztuki w małej wódeczce, podzieliliśmy na pół, i znów na pół, co dawało 8 mg w ćwiartce płynu (nie w ćwierce wódki, bo nie chcieliśmy się najebać, tylko w jednej czwartej tego, co było, a było jakieś 100 ml). W smaku wódka oczywiście obrzydliwa.
Komentarze